XI i XII Runda Mistrzostw Polski oraz XI i XII Runda Pucharu Polski w Rajdach Enduro - 26/27.08.2006

Endurator Masakrator w akcji,
Czyli, XI i XII runda MP i Pucharu PZM w Ustrzykach Dolnych.

 fot.Paweł Błaszczak Z uwagi na to, że z Gdyni do Ustrzyk Dolnych jest ponad 800 kilometrów, postanowiliśmy przyjechać już w czwartek. W piątek rano rozłożyliśmy depo i przy pięknej, słonecznej pogodzie przygotowywaliśmy motocykle do rajdu. Wiadomo, że gaźniki wymagały strojenia, bo Ustrzyki są położone nieco wyżej niż Gdynia. Sprawdziliśmy nasze ustawy na stoku ośrodka narciarskiego Gromadzyń, gdzie była zlokalizowana baza rajdu. Motorki pod górę jechały tak sobie, ale lepiej niż rok temu. Było w miarę przyczepnie, chociaż miejscami mokro. Automobil Klub Małopolski w Krośnie – organizuje zawody od lat w tym samym miejscu i na tej samej, niełatwej trasie. Tak było w sezonie 2002 i 2005. Próby zostały wytyczone na stokach góry Gromadzyń i od razu było wiadomo, że podobnie jak rok temu, będą problemy z odtwarzaniem trasy próby w przypadku zerwania taśm. Tereny, gdzie przebiegała trasa rajdu to glina pokryta miejscami słabiutką trawką.. Jak jest sucho, to próby są przyczepne, natomiast na trasie, z uwagi na wilgoć zalegającą w lasach, jest zawsze mokro i bardzo ślisko. fot.Paweł Błaszczak Gdy spadnie tylko trochę deszczu, wówczas glina na próbach staje się tak samo przyczepna jak tafla lodowiska.
W mojej relacji z ubiegłorocznego rajdu w Ustrzykach napisałem "Gdyby jednak padał deszcz, to nawet najluźniejsze czasy by nie pomogły, a rajd ukończyłoby niewielu zawodników. Taka jest właśnie specyfika górskich rajdów." Tym razem słowo stało się ciałem. W Ustrzykach lało jak z cebra i trudny, górski rajd, zamienił się w walkę o przetrwanie dla nielicznej grupy najtwardszych zawodników, którzy go ukończyli. Zaczęło padać już w piątek wieczorem, ledwie zdążyliśmy zdać maszyny. Na moment przestało padać rano w sobotę, ale lunęło ponownie na pół godziny przed startem. Do zawodów zgłosiło się 93 zawodników ( 112 w 2005). W padającym deszczu ruszali ze startu w trasę, dokładnie taką samą jak rok temu. Oznakowanie trasy było dostatecznie dobre, aby nie zabłądzić.
fot.Paweł Błaszczak Organizator nie ustawił próby extreme, niewątpliwie najbardziej widowiskowej dla kibiców. Po starcie była próba Country – w górę lasem, w dół zakosami po stoku. Potem bardzo śliski, pełen gliniastych kolein z wodą odcinek do PKC. Ciekawostką jest fakt, że ekipa sędziowska miała takie kłopoty z dojazdem na ten PKC ( pełna gliniasta śliskość na drogach), że pojawiła się tam współcześnie z pierwszymi zawodnikami MP. Potem był drugi, nieco łatwiejszy odcinek do kolejnego PKC i po kilku kolejnych minutach jazdy wjeżdżaliśmy na Cross test, zlokalizowany kilkadziesiąt metrów od próby Country. Oba testy przy bazie rajdu. Pierwsze koło w sobotę wyszło całkiem nieźle, ale w drugim zaczęły się kłopoty. Ustał nieco deszcz i glina na trasie i próbach zaczęła lepić się do motocykla. Maszyny stawały się niesterowne, bo obciążone dodatkowymi kilkunastoma kilogramami gliny. Na próbach należało stosować specyficzną technikę jazdy – na wyjściu z łuku należało raz stuknąć gazem dla ustawienia motocykla w dobrym kierunku, a następnie otwierać manetkę do końca, najlepiej na wysokich biegach. W ten sposób czyściło się tylną oponę z gliny i motocykl łapał trochę przyczepności. Nie było to łatwe, bo motocykl bardzo łatwo tracił kierunek i odjeżdżał na boki. Poza tym, na mocno nachylonych stokach, opony brały bokiem bieżnika, więc były bardzo podatne na utratę przyczepności. Nie ukrywam, że nie bardzo radzę sobie z taką jazdą, stąd moja porażka w tym rajdzie. W trzecim kole glina wysysała z zawodników wszystkie siły, ale padający w czwartym kole deszcz pomógł, bo rozrzedzone błoto przestało lepić się do maszyn. W lesie należało jechać wysokimi biegami, prześlizgując się po maślanym podłożu. Najmniejszy błąd powodował, że przednie koło szło jedną koleiną, a tylne drugą. fot.Paweł Błaszczak Przy małej prędkości nie jest to problemem, ale przy kilkudziesięciu na godzinę, przestaje być śmieszne. Łukasz Kędzierski fot.Paweł Błaszczak Zawodnicy upadali często, ale, dzięki Bogu, obyło się bez poważniejszych kontuzji. Muszę przyznać, że czołówka MP radziła sobie zupełnie nieźle w tak trudnych warunkach. Zapewniam, że załączony do relacji film nie jest w stanie oddać w pełni trudów tego rajdu. Chłopcy przyjeżdżali na metę umordowani do spodu. Z końcem czwartej pętli przestał padać deszcz. Zawody ukończyło w sobotę 42 zawodników wszystkich klas. W niedzielę zawody były jeszcze trudniejsze, bo już nie padało, a glina lepiła się i do zawodników i do motocykli. Sędzia zawodów p. Marek Kopczyński podjął decyzję o skróceniu trasy do dwóch kółek dla MP i jednego dla Pucharu PZM. Zawody w niedzielę ukończyło także 42 zawodników. Oprócz skrócenia trasy w niedzielę sędzia zawodów podjął także inną decyzję, mianowicie przedłużył w sobotę limit czasu do 80 minut. Gdyby nie ta decyzja, sklasyfikowanych na mecie byłoby o kilku zawodników mniej. Tych, którzy nie zmieścili się w standardowym, 60-minutowym limicie spóźnień.
Najlepsi nie tracili minut ani rezonu. Sebastian Krywult na ostatnich próbach zabawiał publiczność i kolegów widowiskową jazdą długimi uślizgami. Świetnie czuł się na śliskim znany w kraju specjalista figurowej jazdy motocyklem – Łukasz Kurowski. Bardzo dobrze prezentowali się dwaj najlepsi juniorzy w kraju – Błażej Gazda i Mateusz Bembenik. Łukasz Kędzierski na zakończenie drugiego dnia powiedział mi z uśmiechem „... było ciężko, ale dało się przejechać”. Jak dla kogo :-). W końcu ponad połowa uczestników nie ukończyła zawodów. Sama trasa była trudna, a w deszczu ekstremalnie trudna, ale przejezdna. Nie można mieć o to pretensji do organizatorów, że było ciężko. To taki sport, w którym raz na kilkanaście rajdów trzeba wypruć żyły, aby zdobyć punkty. Albo dać się pokonać i odjechać z zadrą w sercu, jak przydarzyło się mnie i kilkudziesięciu innym zawodnikom.
fot.Paweł Błaszczak Co innego jednak budziło irytację startujących. Ustawienie prób na stromych stokach narciarskich ma swoje wymogi. Zakosy muszą być poprowadzone tak, aby do minimum ograniczyć możliwość zerwania taśm przez zawodników. Zwracałem na to uwagę w relacji z ubiegłorocznego rajdu. Wtedy było sucho, a próby i tak były przycinane. W tym roku wytyczenie prób było tak samo wadliwe, a warunki jazdy o wiele gorsze. Przyznam, że obsługa dzielnie starała się odtwarzać trasę próby po zerwaniu taśm, ale było to prawie niemożliwe. fot.Paweł Błaszczak Zawodnicy, oczywiście, nie mają zamiaru przerywać taśm i z pełną premedytacją oszukiwać kolegów. Jednak zapanowanie nad cięższym o 20 kilogramów gliny motocyklem, na stromym, śliskim stoku narciarskim jest trudne. Więc czasem klient, nie wyrobiwszy trawersu, szedł jak kamień przez taśmy w dół. Powrót, zgodnie z regulaminem, w to samo miejsce był praktycznie niemożliwy. Zapytacie się pewnie, co robił następny, który nadjechał i zobaczył zerwane taśmy? Chyba każdy zna odpowiedź. Wyniki prób nie były, zatem miarodajne. Więc i zawody, pod względem sportowym, były do kitu. A wystarczyło przeczytać relację z poprzedniego roku i inaczej poprowadzić próby. Zwracam uwagę na fakt, że opinie zawarte w moich relacjach, to w ogromnej części uwagi najlepszych zawodników w kraju. W końcu rozmawiam z nimi na każdych zawodach. Ignorowanie ich zdania wydaje się być, co najmniej niestosowne.

Wyniki Sportowe

Mistrzostwa Polski - Klasa Młodzik
Wygrał Patryk Bielec (BKM Bielsko) przed Przemysławem Bieleckim (KTM Novi) i Jakubem Strzelczykiem (SMK Krzeniów). Czwarte miejsce zajął Damian Jędrzejczyk z KKM Kwidzyn. Mimo znacznego skrócenia trasy i prób młodzicy przeżywali bardzo trudne chwile, bo pięćdziesiątki po prostu nie jadą, a w tak trudnych warunkach siłą napędową są bardziej nogi zawodnika niż silnik. Tak na marginesie, wydaje się, że klasa motorowerów ( 50 ccm) istniejąca z uwagi na wymogi Kodeksu Ruchu Drogowego, jest pewnym anachronizmem. Starty na osiemdziesiątkach crosowych byłyby dużo tańsze i przyjemniejsze, co pewnie przełożyłoby się na znacznie większą ilość uczestników. Przecież można by spróbować wytyczyć trasę dla osiemdziesiątek tak, aby nie prowadziła po drogach publicznych, lub, co najwyżej je przecinała. A w takich miejscach można postawić osobę zabezpieczającą przejazd dla młodzików. Wiem, dodatkowy koszt..., ale czy rozwój tego sportu go nie usprawiedliwia?

Mistrzostwa Polski - Klasa E1
Łukasz Kurowski fot.Paweł Błaszczak Wygrał, po raz pierwszy w tym sezonie, Łukasz Kurowski (MK Olsztyn) przed Jari Mattilą (KKM Kwidzyn) i Pawłem Szturomskim (AP Głogów). Wiadomo, Qurak żadnej śliskości się nie boi, bo po prostu umie. Mattila, który tym startem przypieczętował swój tytuł Mistrza Polski, był jak zawsze bardzo szybki, ale już chyba nieco znużony ciężkim sezonem. Potrafił przewrócić się kilkakrotnie na próbach, co mu się wcześnie nie zdarzało. Szturomski, jak zwykle przy ciężkim rajdzie, znakomicie wytrwał do końca, prezentując na próbach bardzo dobry styl jazdy. Pechowo pojechał drugi dzień Łukasz Kędzierski, bo na ostatniej próbie, którą jechał ponad 18 minut, stracił trzecią pozycję z dwóch dni. Oba dni ukończył jeszcze najmłodszy zawodnik startujący w tej klasie, Sylwester Jędrzejczyk z KKM Kwidzyn. Sylwek, który czasem trenuje z nami w Gdyni, ma spore możliwości i o ile, czasem popełnia jeszcze błędy techniczne, to serce do walki ma ogromne. Świetnie pokazał się drugiego dnia Maciek Stolarski z Off Road Białystok, który zajął drugie miejsce z dnia pokazując równą i skuteczną jazdę na próbach.

Mistrzostwa Polski - Klasa E2
Karol Kędzierski fot.Paweł Błaszczak Marek Przybysz (AP Głogów), który panuje w tej klasie musiał niestety zadowolić się dopiero czwarty miejscem. Widać nie bardzo odpowiadały mu warunki, w których przyszło się ścigać. Pierwsze miejsce zajął Marek Świderski (AP W-wa) przed Karolem Kędzierskim (AP W-wa) i Jakubem Przygońskim (AP W-wa). Carlos, który drugiego dnia zajął pierwsze miejsce, pojechał wyjątkowo skutecznie, pokazując Przygońskiemu, że walka o podium jeszcze się nie zakończyła. Kuba Przygoński, mimo młodego wieku, jest rutynowanym zawodnikiem, który wykorzysta każdą słabość rywali. Tak też się stało drugiego dnia, kiedy wygrał z samym Markiem Przybyszem. Obydwa dni rajdu ukończył także Michał Ostrzyżek (KKM Kwidzyn) zajmując 5 miejsce. Ostrzyżek należy do tej grupy rodzimych twardzieli, którzy ukończą każdy koszmar, byle im tylko maszyna nie zdefektowała. Warto wspomnieć o doskonałej postawie pierwszego dnia Grzegorza Chorodyńskiego. Grzegorz jest najlepiej technicznie jeżdżącym obecnie weteranem, który pozbawiony decyzją GKSM swojej klasy, postanowił pojeździć z kolegami z E2. W tym rajdzie wykorzystał swoje umiejętności i mimo ogromnych trudów zajął pierwszego dnia piąte miejsce w klasie.

Mistrzostwa Polski - Klasa E3
Sebastian Krywult fot.Paweł Błaszczak Wygrał Sebastian Krywult (BKM Bielsko) przed Mirosławem Kowalskim (SMK Krzeniów) i Pawłem Świderskim (AP W-wa). Świderski nie ukończył drugiego dnia z powodu awarii motocykla. Skwapliwie wykorzystał to Bastek Krywult, który ostatnio przegrywał z coraz szybciej jeżdżącym Pawłem Świderskim. Na starcie nie pojawił się Ivan Jakes. Mirek Kowalski jechał oba dni z kontuzją barku, której nabawił się w Siemiatyczach. Jego lewa ręka służyła tylko do ozdoby, więc nie bardzo potrafię sobie wyobrazić jak Mirek dojechał taki trudny rajd. Ogromne doświadczenie, świetne przygotowanie fizyczne i doskonałe cechy wolicjonalne, to atrybuty popularnego Kowala. Patrząc na to, co zaprezentował Mirek, trochę mi wstyd, że nie dojechałem tych zawodów :-(.

Mistrzostwa Polski - Klasa Junior
Błażej Gazda (SMK Krzeniów), Mateusz Bembenik (SMK Krzeniów) i Olli Turma (Finlandia). Oto kolejność z dwóch dni zawodów. Gazda jechał naprawdę szybko po tej gliniastej mazi, przypominając sylwetką i agresją jazdy Jari Mattilę. W generalce tego rajdu zajął świetne drugie miejsce, zaraz za Qurakiem. Skutecznie zmagał się z trudami zawodów zaledwie osiemnastoletni Mateusz Bembenik. Mimo młodego wieku, prezentował bardzo dobrą technikę jazdy podpartą niezłą kondycją. Olli Turma z Finlandii, to kolega Mattili, który postanowił sprawdzić możliwości naszych juniorów. Jechał dwusuwową setką, tak, jakby aura nie robiła na nim żadnego wrażenia. Błoto, czy glina, deszcz czy słońce, Turma był na mecie i to bez spóźnień. Nie wygrał, ale pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Oba dni rajdu ukończył jeszcze Roman Ulenberg (KKM Kwidzyn) i Kamil Walczak (KM Cross).Ulenberg, podobnie jak jego klubowi koledzy – Ostrzyżek i Jędrzejczyk – prezentuje najlepsze cechy twardego zawodnika enduro. Walczak dorównuje im ambicją, ale nie lubi śliskich prób, ani śliskiej trasy. Zważywszy, że Kamil jest jeszcze młodym zawodnikiem, ma, zatem sporo czasu na polubienie takich warunków. Wiadomo – ćwiczenie czyni mistrza. Bardzo dobrze, zajmując drugie miejsce, pojechał drugiego dnia Marcin Frycz (BKM Bielsko). Drugi dzień ukończył także Michał Bolmiński (KTM Novi).

Mistrzostwa Polski - Klasa 2K
Kolejność na mecie była następująca: Jacek Stelmaszyk (MK Oborniki) przed Tomaszem Kasprzakiem (ATV Polska) i Radosławem Sawiczem (KTM Novi). W pierwszym dniu zawodów, mimo straszliwie trudnej dla wyczynowych quadów, trasy, kolega Stelmaszyk zrobił pełne dwie pętle. Pozostali zawodnicy, decyzją sędziego, zostali sklasyfikowani, mimo, że wypadli z limitu już po pierwszym kółku. W drugim dniu sprawy potoczyły się znacznie lepiej, aczkolwiek szybko jeżdżący Sawicz zbabolił próbę Country, którą jechał (pchał) ponad 48 minut, co z pewnością jest rekordem rajdu. Żarty na bok. Sawicz to rutynowany zawodnik, a pech może się przytrafić każdemu. Traktorek, to nie motocykl i jak trzeba użyć siły fizycznej, to mało kto poradzi.
Przy okazji dziękuję pani Marcie Bubak z ATV Polska za informacje dotyczące zawodników jeżdżących na czterech kołach. Polecam się na przyszłość :-).

W klasyfikacji generalnej Mistrzostw Polski po 12 rundach prowadzi Jari Mattila (KKM Kwidzyn)(M.Wróbel Racing Team Poland), który zgromadził 281 punktów i zapewnił już sobie tytuł Mistrza Polski. Drugie miejsce zajmuje Marek Przybysz (AP Głogów)(M.Wróbel Racing Team Poland), a trzecie Marek Świderski (AP W-wa)(M.Wróbel Racing Team Poland).
W klasyfikacji klubowej Mistrzostw Polski prowadzi po 12 rundach AP Warszawa przed KKM Kwidzyn i BKM Bielsko.
W klasyfikacji zespołowej Mistrzostw Polski prowadzi po 12 rundach AP W-wa I (Ł.Kędzierski, M.Świderski i P.Świderski), przed Team Kwidzyn (R.Ulenberg, J.Mattila, I.Jakes) i BKM I (S.Krywult, P.Bielec, M.Łukasik).
W klasyfikacji zespołów sponsorskich pierwsze miejsce zajmuje M.Wróbel Racing Team Poland 1 (M.Świderski, Mattila, Jakes) przed KTM Blachy Pruszyński Racing (Bembenik, Krywult, Kurowski) i M.Wróbel Racing Team Poland 2 (Skolarus, Przybysz, P.Świderski).

Puchar PZM - Klasa Młodzik
W gronie czterech startujących w tym rajdzie młodzików wygrał Rafał Bracik (KTM Novi) przed Szymonem Frankowskim (KTM Novi) i Adrianem Nagrodzkim ( AMK Płock) . Koledzy Bracik i Nagrodzki idą łeb w łeb, zatem wszystko wyjaśni się dopiero w Ostródzie.

Puchar PZM - Klasa E1
Wygrał Sebastian Frycz przed Sebastianem Baklarzem 9BKM Bielsko) i Pawłem Szymkowskim (BKM Bielsko). W tej klasie zawody ukończyło jeszcze dwóch zawodników, Grzegorz Michułka (SMK Krzeniów) i Wojciech Szymkowski (BKM Bielsko). Wygląda na to, że ubiegłoroczny triumfator tej klasy Sebastian Baklarz, wygra także w tym roku, a miejsce drugie i trzecie zostanie rozdzielone podczas niedzielnego obiadu w domu Wojtka i Pawła Szymkowskich.

Puchar PZM - Klasa E2E3
Tylko trzech zawodników ukończyło oba dni zawodów. Wygrał Rafał Adamus przed Marcinen Małkiem i Wojciechem Dorobą z KM Cross. Drugi dzień odpuścił sobie Dariusz Duda, który podobnie jak jego klubowy kolega z E1, wygra pewnie klasyfikację tej klasy na koniec sezonu. Za Dudą jest jednak spory ścisk i panowie Rychel, Doroba i Małek, będą musieli powalczyć w Ostródzie o miejsce na podium.

Puchar PZM - Klasa Weteran
Niby rajd trudny, a i wśród weteranów znaleźli się tacy, co ukończyli zawody. Wygrał Krzysztof Gil, a drugie miejsce zajął Witold Sikora (AMK Krosno). Kolega Gil pokazał się na zawodach po raz pierwszy w tym sezonie i to z bardzo dobrej strony. Natomiast Witek Sikora poobijał się trochę pierwszego dnia, więc mając sporą przewagę w generalce tej klasy, mógł sobie pozwolić na odpoczynek w niedzielę.

Puchar PZM - Klasa 4K
Te quady, a szczególnie ich kierowcy lubią ciężkie rajdy. Na starcie pojawiło się 11 zawodników, może i dlatego też, że w czołówce tej klasy panuje niezły ścisk.
Zawody wygrał Sławomir Ulan przed Robertem Aniołem i Arturem Cecotem, obaj z ATV Polska. Zobaczcie na filmie jak Cecot rwał do góry na podjeździe, po próbie Country. Oba dni zawodów ukończył jeszcze Roman Eliasz ( ATV Polska), który jest na pierwszym miejscu po 12 rundach. Osiem punktów przewagi nie gwarantuje mu zwycięstwa, jest jednak sporą zaliczką na końcowy sukces.

W punktacji zawodników jeżdżących w ENDURO OBSESSION TEAM by Mirosław Kowalski zawody otrzymują:

- Trasa - 6 pkt
- Organizacja - 6 pkt
- Sędziowanie - 6 pkt
- Ocena ogólna - 18/30 . Nota – ledwie trójka.


Trasa, ciekawa, momentami bardzo trudna. Oznakowana dostatecznie. Źle wytyczone, nie miarodajne próby. Brak próby Extreme. Obsługa prób, nie wiadomo, dlaczego, próbowała usuwać osoby serwisujące zawodników przed i po testach, z rejonu start/meta tychże. Brak informacji o miejscach noclegowych. Brak wytyczonego depo, więc każdy stawał gdzie chciał i jeździł jak chciał. Także pod prąd. Także bez hełmu motocyklowego(sic). Zmiana reguł w trakcie zawodów ( wydłużenie limitu czasu, zmniejszenie ilości okrążeń).
Z zawodami sportowymi o randze Mistrzostw Polski, rajd w Ustrzykach miał niewiele wspólnego. Wiem, że pogoda nie ułatwiła życia organizatorom, ale niewielkim nakładem pracy i kosztów, można było zasadniczo zmienić obraz tych zawodów.
Mimo wszystko, byłbym niewdzięcznikiem, gdybym tylko na krytyce poprzestał. Zdecydowanie doceniam fakt, że kolegom z Automobil Klubu Małopolskiego w Krośnie chce się organizować rajdy. Mają piękne tereny z niezmiernie wymagającą trasą. Myślę, że bardziej przemyślana konfiguracja testów i dołączenie testu Extreme, zrobiłoby z Ustrzyk jeden z najciekawszych i najtrudniejszych rajdów sezonu. Polecam rajdy w Ustrzykach wszystkim tym, którzy survival nade wszystko przedkładają, a sercem lwa i siłą słonia dysponują.

Do zobaczenia w Ostródzie.

Artur Łukasik

Film z rajdu w Ustrzykach Dolnych: 11 MB
Realizacja: Renata Łukasik

Film z rajdu w Ustrzykach Dolncyh Zdjęcia: Renata Łukasik .wmv 11 MB

Zapraszamy do wymiany opinii !
enduro@enduro.pl

SZCZEGÓŁOWE WYNIKI Z RAJDU I KLASYFIKACJA INDYWIDUALNA

DOSTĘPNE NA STRONACH FIRMY ZUBIX OBSŁUGUJĄCEJ SYSTEMY OBLICZENIOWE I POMIAROWE NA RAJDACH ENDURO

Zdjęcia z rajdu

Paweł Błaszczak
© Wszystkie prawa zastrzeżone
blaszczakfoto@poczta.onet.pl