V i VI runda Mistrzostw Polski i Pucharu PZM w Motocyklowych Rajdach Enduro, czyli pornografia w Sokółce.

Muszę się przyznać, że jawne lekceważenie okazywane zawodnikom przez kolejnego organizatora rajdu, przestało już być zabawne i stało się irytujące. Zastanawiam się dlaczego pewne proste rzeczy wymagane przy organizacji rajdu nie są realizowane, a co gorsza, nawet przedstawiciele PZM nie są w stanie wyegzekwować ich realizacji.
Odpowiedź na to pytanie jest prosta lecz męczy mnie już pisanie o rzeczach oczywistych, więc opowiem wam historię z mchu i paproci:

Motorlandia

Hen, hen, gdzieś daleko, w kraju Motorlandią zwanym panował elekcyjnie wybierany król dobrotliwy - Witkacy Pierwszy. Kłopotów z elekcją król żadnych nie miał, bo stronnictwa wszelakie synekurami jeno swymi zajęte, takiego Pana wybiorą, który owe konserwuje, a nawet rozszerzyć pozwoli. Stronnictw i koterii było tam bez liku, jako to zazwyczaj na dworach bywa. My wszelako najbardziej ciekawi jesteśmy, co w stronnictwie Motopędnych Dwukołowych się wyprawia. Ciało tam rządzi, Zbiorem Nadrzędnym Dwukołowych Zabaw Motopędnych zwane. Tęgie głowy radzą jak zabawy te uczynić różyczką na torcie króla Witkacego, aby pochwalić się było czym, wykazać, a pospólstwu udowodnić, że Zbiór Nadrzędny, a i cała Motorlandia zadanie swe wspaniale wykonuje. Zbiór ów przedstawicieli różnych Dwukołowych zawiera. Są tam Skoczkowie Motopędni Dynamiczni, są Wielokonni Nawijacze Asfaltów, a także Leniwi Wjeżdżacze Terenowi. Nawet mutacja Dwukołowych znana jako Grzmiące Ciągniki o prawa swoje się upomina. Oczywiście, są także, Twardodupni Żużlownicy Długodystansowi i tacyż sami Krótkodystansowi. Nagle rwetes i szum - na salę obrad wbiegł Główny Skarbnik Motorlandii i od progu krzyczy do Nadrzędnego - Głośno Brzęczący Panie Nadrzędny, jego Motorowość król Witkacy Pierwszy przekierowuje strumienie! Popierdujące dotąd radośnie motorki zatrzymały się, a głowy spojrzały po sobie ze strachem. Jakież to, w zawór, strumienie? Odważył się zapytać Nadrzędny. No, dukatów, tłoku jeden - odpowiedział z wyższością Główny Skarbnik, odwrócił się na pięcie i wyszedł dumnie z sali. Mógł tak zrobić bez zbytniej obawy, bo jak pewnie wiecie, ten kto na Skarbie siedzi, zaraz po królu się liczy i nikogo obawiać się nie musi. No to kicha - rzekł Nadrzędny - dobra nasze i przychody się zmniejszą, a pracy nic nie ubędzie. Zaraz, zaraz - krzyknęły od stołu mądre głowy - jak to, wszak my organizujemy, regulaminy piszemy, sędziów, a oglądaczy wyznaczamy, wazony wręczamy, i za to nic nie otrzymamy? Toż to, w zawór, granda! - zakrzyknęli animatorzy Ciała Dwukołowego. Nie, tak być nie może - stwierdził Vicenadrzędny. Ba - jęknęli Podrzędni - znikąd rady, przyjdzie nam na śmierć się zatłoczyć, aby pospólstwo zaspokoić, a króla naszego uradować. Piękny, codzienny zapach spalin znikł, a dusząca niemoc objęła swymi kleszczami piersi animatorów. Taka niesprawiedliwość! Za tyle lat animacji i codziennego popierdywania! Uhhh, niech to w zawór! Nagle, gdzieś z boku, zabrzmiał prawniczy tenor - Dostojne Wysokooktanowe Ciało i ty Panie Nadrzędny, jest rada! Właściciel tego głosu nie należał do Ciała, jeno do zgrai garniturowych Krawaciarzy mających się za konsumentów Wszystkich Rozumów. Podrzędni wstrzymali oddech. Nadrzędny spojrzał na Krawaciarza z lekką odrazą i rzekł - mów! Ten rzecze - Wysokie Ciało i ty Panie Nadrzędny, aby zachować strumienie synekuralne, uradować naszą Motorowość Witkacego Pierwszego i jednocześnie zaspokoić gawiedź oraz pospólstwo, stworzymy dokument. Eee - westchnęły rozczarowane głowy - to przecież cały czas robimy! Tak, ale tym razem będzie to specjalny dokument. Taki, który samą nazwą powali wszystkich na kolana, który w treści ujmie to co Motorlandia i tak od wieków robi, a tylko jedną rzecz ograniczy - dukaty, które ze skarbca na uciechy gawiedzi i pospólstwa płynęły. Nazwiemy go tak: Sztuka Zwoju Zabaw Dwukołowych. Ciało Dwukołowe zastygło, konsumując podaną informację. Gołym okiem widać było, że konsumpcja ta może długo potrwać, a to mocno zaniepokoiło Krawaciarza, gdyż ten od małego mocno wierzył w durny slogan - Czas to dukat! Z kłopotu wybawił go Nadrzędny, który w przebłysku bystrości swej rzekł - Jakże to tak, wszak bez dukatów żadna zabawa gawiedzi się nie uda, a wtedy ryk silników podniesie się taki, że Jego Motorowość zrobi nam z zadka kotlet siekany! I na to znajdzie się rada - odpowiedział Krawaciarz. Niech Wasza Nadrzędność nie wchodzi na obroty jeno słucha - najważniejsze to mgłę robić, a dymem z rury dmuchać, wtedy nic nie widać, więc co powiemy za prawdę wzięte być musi. Z gawiedzi wybrać co najprzedniejszych, koniecznie z dukatami aby za zabawy swoje mogli płacić, a jak co wyżużlują, na nasze konto zapisać. To ucieszy Jego Motorowość. Dukatów na zabawy nie damy, a jak gawiedź bawić się chce, to niech za bony wejściowe więcej płaci.
Będą brzęczeć i naprzykrzać się -
zaszumieli Podrzędni. Pobrzęczą, pobrzęczą i przestaną - odpowiedział Krawaciarz. Niby tak - pomyślał Nadrzędny, lecz nagle odkrycie poczynił straszliwe, które cały plan położyć mogło. Z Twardodupnymi Długodystansowymi kłopot widzę, bo tam zabawa dużo dukatów kosztuje i bez pomocy Skarbca nikt z Terenowych zabawy zrobić nie zechce - słowa te Nadrzędny skierował do Krawaciarza nie bez kozery. Zroszone potem czoła Ciała Dwukołowego wyraźnie wskazywały, że z tamtych silniczków nic więcej się nie wyciśnie.
Hmm, hmm - zamyślił się Krawaciarz - mam i na to ratunek. Z Terenowymi od serca pogadamy, a to prośbą, a to groźbą. Może choć kilka zabaw zmontują!? Bez dukatów gówniane zabawy robić będą- rzekł Podrzędny od Twardodupnych Długodystansowych - gawiedź na takie nie przyjedzie. Żużlowniku Podrzędny - zgasił go Krawaciarz – ty defetyzmu tutaj nie siej. Jakie zabawy będą, takie będą - najważniejsze jest, aby zawsze sukces ogłaszać, a na pytania wszelakie bełkotem z Dokumentu odpowiadać.
Westchnienie ulgi uszło z piersi Dwukołowych, a ich motorki znowu ochoczo zaczęły popierdywać. Damy radę - pomyśleli - wszak już od wielu lat animujemy, więc kto może poradzić jeśli nie MY!

Wiem, że bajka nieco przydługa, ale przynajmniej przy jej pisaniu ubawiłem się setnie. Nie jest powiedziane, że nie będzie dalszych odcinków, bo wśród Dwukołowych dzieje się dużo śmieszności.
Teraz mogę wrócić do relacji. Mistrzostwa Polski i Puchar PZM zorganizowano w Sokółce po raz pierwszy, ale organizatorem nie był nowicjusz, a Okręgowy PZM w Białymstoku. Swój współudział w tym przedsięwzięciu miały tamtejsze kluby motorowe, które działają bardzo prężnie i zrobiły już niejedną ciekawą imprezę. Wydawało się, że będzie to gwarancją porządnej sportowej rywalizacji. W piątek lekko po południu wjechaliśmy do Sokółki i od razu miłe zaskoczenie. Droga do bazy rajdu była doskonale oznaczona, podobnie jak dojazdy do prób. W mieście wisiały plakaty reklamujące imprezę, wydrukowano informator dla kibiców. Depo dość rozległe i zupełnie wystarczające na potrzeby rajdu - jednym słowem - bajka. Pogoda piękna, więc humory dopisywały. Niektórym ekipom tak podobała się Sokółka, że siedziały tam już od wtorku. A co robiły, dowiedzieliśmy się jak dojechaliśmy na próbę Cross. Piękna łąka, trawa w pół łydki i ciągnikiem wykoszona próba. Szybka, ale radosna i przyjemna do jazdy – taka prawdziwa, pierwsza w tym roku trawiasta próba Cross. Niestety wyjeżdżona przez "mistrzów" Enduro i to pomimo sytuacji z rajdu opolskiego. Ręce opadają. Nasuwa się takie pytanie do kolegów zawodników, tzw. ujeżdżaczy prób - Jeżeli wy sami nie szanujecie regulaminu i innych zawodników, to kto was uszanuje? Działacze? Kibice? Wolne żarty. Wszak zdobyte w ten sposób laury możecie zupełnie spokojnie zawiesić w latrynie - dokładnie tyle są warte. Około 6 minut szybkiej jazdy na trawie, to duża frajda i pewnie przeżylibyśmy te wyjeżdżone ślady gdyby nie fatalne otaśmowanie tej próby. Organizator zastosował kołki nieco tylko wyższe niż trawa, a do tego taśmę o kolorze czarno-zielonym. Gdzieniegdzie taśma była przywiązana do roślinki, a ogólnie i tak była słabo widoczna. Zatem po bardzo krótkim czasie zawodnicy jechali nie tak jak prowadziła próba, a tak jak im wygodniej. Kilkoro młodzieży, których zadaniem było odtwarzanie zerwanych taśm, ryzykowało zdrowie aby coś naprawić, ale gdzie tam! Dochodziło do takich kuriozów, jak duży kamień przytargany na miejsce słupka przez zdesperowanego małolata, któremu motocykle permanentnie zrywały taśmy. Zatem wyniki z tej próby, w znacznej części, oddają różnice pomiędzy tymi odważniejszymi, co cięli mocno, a tymi mniej odważnymi, co cięli tylko trochę. Aha, jeszcze jedno - zawodnicy nie mają maniakalnej potrzeby przycinania prób. Jeżeli podczas jazdy na próbie dojadą do punktu, gdzie zamiast szykany ślady prowadzą prosto, bo taśmy leżą na ziemi, to co mają robić? Jechać zgodnie z nieistniejącym otaśmowaniem i tracić sekundy oraz szansę na wynik, czy jechać prosto jak prowadzą ślady i jak najprawdopodobniej jechał jego rywal? Odpowiedź jest oczywista.
A mogła być to piękna, szybka i miarodajna próba. Wystarczyło na kilkunastu łukach umieścić koły, takie jakich używają podczas organizacji rajdów w Kielcach. Nie potrzeba wówczas nic odtwarzać, bo nikomu z jadących nawet nie przemknie prze głowę, aby zbliżyć się do tych kołów. Taśmy zatem pozostają nie ruszone. No, tym razem zabrakło organizatorom wyobraźni, co dziwi tym bardziej, że Dyrektorem rajdu był Roman Umiastowski, u którego w Siemiatyczach niejedne dobre zawody już odjechałem.
Próba Enduro to kolejna ciekawostka. Teren wokół takiej większej glinianki. Bezpośrednio po starcie pięć krótkich ale dość stromych piaskowych podjazdów, a następnie wyścig wokół jeziorka. Tasiemki i kołki marne, ale w tym wypadku praktycznie nie było gdzie skracać. Przerażenie budziły długie proste na dość kanciastej nawierzchni w pobliżu solidnych kamiennych czy betonowych przeszkód. W piątek po południu padła propozycja od strony zawodników aby ustawić na tych prostych szykany, ale nie bardzo było komu to zrobić. Więc pan Marek Kopczyński wraz z panem Tadeuszem Ulenbergiem z KKM Kwidzyn wsiedli do auta i pojechali na próbę aby własnoręcznie ustawić choć ze dwie szykany. Resztę miała ustawić obsługa próby. Niestety na sobotę stały na trasie próby tylko te dwie szykany i dalej było tam bardzo szybko.
Motocykl offroadowy podczas jazdy na nierównej nawierzchni stabilizowany jest przede wszystkim przez zawieszenia i ciąg jaki na tylne koło przekazuje szofer uchylający manetkę gazu. Pomijając wszystkie inne dywagacje - gdy kończy się ciąg na dziurach szofer musi wpaść w tarapaty. Dlatego też zawodnicy zawsze starają się mieć pod ręką nieco dodatkowego gazu i tak planują trasę przejazdu aby przed dziurami podłączyć wyższy bieg lub na ostatnim biegu nieco ująć i mieć dodatkową rezerwę na szybki przejazd dziurawego odcinka.
Jednak na próbie liczy się każda sekunda i jeżeli zawodnik wykręci ostatni bieg do odcięcia ( o co wcale nie trudno przy skrzyniach crossowych),a akurat wtedy tylne koło złapie kant, motocykl staje się stukilowym, niekierowanym wahadłem i tylko szczęście może wówczas pomóc szoferowi. Najlepszy zawodnik minionego sezonu - Marcin Frycz z CKM Cieszyn, nie miał tego szczęścia i poszedł w kozły pod koniec tej właśnie prostej. Wypadek wyglądał koszmarnie. Błażej Gazda, który po awarii motocykla oglądał przejazdy innych zawodników, rzucił się na ratunek Fryczowi, biegnąc przez wodę. Okazało się, że było tam bardzo głęboko i Błażej musiał płynąc, co wcale nie było łatwe w kompletnym sprzęcie do jazdy. Lekko podtopiony dotarł do Marcina i starał się udzielić mu pomocy. Jak na wypadek przy takiej prędkości, wszystko skończyło się dla Marcina Frycza w miarę dobrze. Obrażenia, które odniósł nie stanowią zagrożenia dla jego dalszej kariery i na pewno zobaczymy go wkrótce na trasach rajdów.
Następnego dnia na trasie tej próby było już więcej szykan i zrobiło się jakby bezpieczniej. Oczywiście organizator nie jest bezpośrednio winny wypadku Frycza. W końcu, oprócz Marcina, próbę te przejeżdżało jeszcze 116 innych zawodników, a niektórzy z nich też osiągali tam imponujące prędkości. Tym niemniej przykład ten wskazuje, że trasa próby powinna być przemyślana i stanowić harmonijne połączenie odcinków szybkościowych i technicznych. W przypadku próby Enduro w Sokółce tak nie było, a warunki terenowe były tam naprawdę dobre.
Królem obu prób był oczywiście Michał Szuster ( Self Kielce), który w kraju nie ma sobie równych. To bardzo dobrze, ze ten ogólnie lubiany zawodnik startuje w cyklu MP. Młodzież może go podpatrywać i na bazie jego czasów porównać się z czołówką Europy, bo w końcu tam Michał Szuster również rozdaje karty.
A oto co Szuster powiedział na temat rajdu:
"Jeżeli chodzi o całokształt zawodów, to tutaj ( w Sokółce) podoba mi się zdecydowanie bardziej niż podczas poprzedniej rundy w Opolu. Podczas Mistrzostw Świata zdarzają się szybkie próby, więc te tutaj nie robią na mnie takiego wrażenia, chociaż rzeczywiście jest szybko. Próba Cross byłaby bardzo dobra gdyby nie oznakowanie. Taśmy są zbyt nisko i dają możliwość skracania. Mam nadzieję, że konfiguracja próby Enduro i oznakowanie próby Cross zostaną poprawione na kolejny dzień rajdu."

Podsumowanie

Odnoszę wrażenie, że w tym roku oficjele PZM cieszą się z samego faktu, że ktoś chce zorganizować zawody, a GKSM, z racji braku dotacji dla organizatora, straciła jakikolwiek wpływ na jego poczynania. Bylejakość zamiata się pod dywan, robiąc dobrą minę do złej gry.
Zapomina się jednak o pewnej podstawowej sprawie. To my zawodnicy, jak nas tam stu siedemnastu było, wydajemy swoje ciężko zarobione pieniądze aby ścigać się w Mistrzostwach Polski i Pucharze PZM. Na pewno nie chcemy wydawać ich na Towarzyski Zlot Dwukołowych Twardodupnych.
Płacimy i trenujemy na chwałę własną, ale też Motorlandii, więc mamy prawo oczekiwać, że Motorlandia dopilnuje aby zabawy gawiedzi były organizowane zgodnie z regulaminami, które sama stworzyła. A jak nie daje rady, to z szacunku dla zawodników, niech nie robi Enduro w ogóle. Dziury w niebie nie będzie.

Wyniki:

Michał Szuster i jego Pani Mistrzostwa Polski

Klasyfikacja Generalna po 3 eliminacjach:

1.Michał Szuster - Self Kielce - 125 pkt
2.Paweł Szymkowski - CKM Cieszyn - 122 pkt
3.Mateusz Bembenik - SMK Krzeniów - 120 pkt
4.Marcin Frycz - CKM Cieszyn - 89 pkt
5.Sylwester Jędrzejczyk - KKM Kwidzyn - 72 pkt

Jak widać tłok w czołówce znaczny, ale Szuster jest poza zasięgiem innych zawodników. Nie zmienia to faktu, że obecność w tym elitarnym gronie Szymkowskiego i Jędrzejczyka jest dla nich sporą nobilitacją. Mateusz Bembenik zdążył już nas przyzwyczaić do swej obecności w pierwszej piątce generalki. Marcin Frycz, po pechowym rajdzie w Sokółce, stracił szansę na dobry wynik w tym roku.

Roman Ulenberg Klasyfikacja Klubowa po 3 eliminacjach:

1.KTM Novi Kielce
2.SMK Krzeniów
3.KKM Kwidzyn

Paweł Szymkowski W klasie Junior 50 toczy się zacięta walka pomiędzy SMK Krzeniów ( Łazarczyk i Kucharski), a KTM Novi ( Domagała i Giemza). Na razie górą jest Andrzej Łazarczyk, który wygrał rajd w Sokółce i prowadzi w klasyfikacji klasy. Bezkonkurencyjny Michał Szuster (Self Kielce) pewnym krokiem zmierza do zwycięstwa w E1. Bardzo dobrze radzi sobie Rafał Bracik (KTM Novi), a przy kontuzji Maćka Stolarskiego (Off Road Białystok), duże szanse na podium ma kilku jeszcze zawodników. W E2/E3 trwa walka gigantów. Frycz, Szymkowski i Bembenik walczą na dziesiąte części sekundy podczas każdych zawodów. Zawody w Sokółce wygrał Mateusz Bembenik (SMK Krzeniów) ale tylko kilkanaście sekund z dwóch dni przed Pawłem Szymkowskim (CKM Cieszyn). Świetne czasy wykręcał Roman Ulenberg (KKM Kwidzyn), a przy pechu Marcina Frycza, pozwoliły mu one na zajęcie trzeciego miejsca.
Sebastian Krywult Po raz pierwszy w tym roku pojawił się na rajdzie Sebastian Krywult (BKM Bielsko). Jednak nie w pełni jeszcze zrehabilitowana ręka, nie pozwoliła mu pojechać w niedzielę, mimo trzeciego miejsca w klasie pierwszego dnia.
Mateusz Bembenik powiedział o rajdzie:
"Nie było to moje wymarzone Enduro. Obawiam się, że nie ma tutaj warunków aby zrobić ciężki rajd. Próba Enduro była za szybka, a przez to niebezpieczna. Taśmy na próbie Cross były zbyt nisko i było dużo śladów, gdzie zawodnicy skracali. Oznakowanie trasy nie budzi zastrzeżeń. Trasa okrężna nie jest ciężka. Moim zdaniem przy takich warunkach terenowych (łatwych) powinna być wytyczona jeszcze jedna próba Extreme aby można było sprawdzić zawodników na trudniejszych technicznie odcinkach."
Mirosław Kowalski W klasie Junior, dotychczasowy lider klasyfikacji, Michał Łukasik (KKM Kwidzyn) nie pojawił się w ogóle na zawodach. Kontuzja odniesiona podczas zawodów Supercrossowych wyłączyła tego zawodnika z rywalizacji w tym sezonie. Zbigniew Banasik Doskonale spisał się jego klubowy kolega Sylwester Jędrzejczyk zajmując pierwsze miejsce z obu dni, przed Rafałem Kiczko (KM Quercus) i Patrykiem Bielcem (KTM Novi). Wśród najbardziej doświadczonych zawodników króluje Mirosław Kowalski (SMK Krzeniów), a jedynym, który stara się nawiązać z nim walkę jest Grzegorz Chorodyński (Self Kielce). Rewelacyjnie równo i szybko pojechał ten rajd Zbyszek Banasik zajmując trzecie miejsce z dwóch dni.
W klasie 2K wygrał Łukasz Eliasz (ATV Polska), a w 4K - Roman Eliasz (ATV Polska). Wygląda na to, ze ten duet rodzinny wykupił karnet na pierwsze miejsca na cały sezon.

Puchar PZM

W klasie Junior 50 wystartował i ukończył ten rajd tylko jeden zawodnik – Kacper Romaniec z Self Kielce. W klasie E1 wygrał Adam Gaweł z MK Siedlęcin przed Sebastianem Baklarzem (BKM Bielsko) i Tomkiem Walendowiczem (Nadbużański KM). Andrzej Gruntowski z Hawi Racing Team wygrał rajd w klasie E2/E3, a w klasie Junior triumfował Jakub Gil.
Wśród weteranów Pucharu najlepszym okazał się być Adrian Bielec z KTM Novi. Wśród quadów z napędem na jedna oś wygrał zawodnik ATV Polska - Łukasz Łaskawiec, a w klasie 4K - Grzegorz Faliński z RTM Radom.

Rajd w Sokółce to już historia. Teraz, na początku sierpnia, kolejne zawody. Tym razem w Łodzi. Prezes Stowarzyszenia Enduro Team - Jacek Dębski zaprasza serdecznie wszystkich zawodników, obiecując, że podczas rajdu w Łodzi żadnych niemiłych niespodzianek nie będzie.
Tak na marginesie, to pewnie niewielu z was wie, bo na pewno nie pamięta, że to właśnie Jacek Dębski na Jawie Enduro dublował Romana Wilhelmiego i Jana Peszka w filmie "Prywatne śledztwo" z 1986 roku. Warto obejrzeć - prawdziwa klasyka gatunku.

Pozdrawiam

Artur Łukasik

UWAGA !!! W najbliższych dniach na stronie grupy zawodniczej Enduro Obsession Team : www.eoracing.pl będzie można obejrzeć film z tych zawodów.
POLECAMY!!!

Zapraszamy do wymiany opinii !
enduro@enduro.pl

SZCZEGÓŁOWE WYNIKI Z RAJDU I KLASYFIKACJA INDYWIDUALNA

DOSTĘPNE NA STRONACH FIRMY ZUBIX OBSŁUGUJĄCEJ SYSTEMY OBLICZENIOWE I POMIAROWE NA RAJDACH ENDURO