V i VI runda Mistrzostw Polski i Pucharu PZM w Motocyklowych Rajdach Enduro, czyli

Klasyk u Pana Romana.

W ostatni weekend maja w Siemiatyczach odbyły się całkiem udane zawody zorganizowane przez KM Quercus z Romanówki, animowany przez znanego wszystkim pasjonata sportów motocyklowych p. Romana Umiastowskiego. Różnie to bywało do tej pory z zawodami organizowanymi w Siemiatyczach. Bywały bardzo udane, ale zdarzały się też wpadki organizacyjne. W tym roku prawie wszystko wyszło jak należy, no może nie dopisała pogoda, bo było bardzo słonecznie i upalnie. Jakoś tak przywykłem do mokrych rajdów w Siemiatyczach, a tu masz, plaża. Tak czy inaczej, Podlaskie, to bardzo piękny region i wspaniale nadaje się do uprawiania enduro. Nie znajdziesz tu wprawdzie trudnych tras, ale można się zmęczyć, a bywały takie lata, że wodne przeszkody serwowane przez układających trasę, powaliły na kolana niejednego rajdowca. W tym roku Jacek Czachor, który wraz z Markiem Dąbrowskim wytyczył trasę, odpuścili nam większe kąpiele. Błota było tyle, aby ucieszyć kibiców, oraz nieco pobrudzić zawodników. Trasa oznakowana była zupełnie nieźle i aby się zgubić, trzeba było myśleć o niebieskich migdałach. Na szczególną uwagę zasługują próby przygotowane przez organizatorów. Nieco przykrótkie jak na standardy MP, ale za to bardzo ciekawe i wcale niełatwe do przejechania. Zaraz po starcie była próba cross zlokalizowana bardzo blisko centrum miasta, w tym samym miejscu, gdzie rok temu był test extreme. Krótka, poprowadzono przez łąkę, gdzie wybiły się błyskawicznie piaskowe zakręty, potem trawers na piaskowym zboczu, podjazd do lasu, z którego wyjazd był zeskokiem z II piętra na piaskowe zbocze. Oczywiście można to było zjechać, ale ze znaczną utratą prędkości. Po tej próbie było kilkadziesiąt minut podlaskich bezdroży, których pokonanie jest przyjemnością dla większości amatorów, lecz potrafi zanudzić czołówkę MP. Pewnie dla urozmaicenia trasy, tuż przed próbą Country zlokalizowaną w Romanówce, można było spotkać w lesie, w drugim kole I dnia, pewnego pana, który wymachując siekierką, zaganiał zawodników w błotko. W sumie błotka tego było niewiele, więc i zaganiacz nie miał dużo roboty. W trzecim kole już go nie było. Pewnie poszedł na obiad, albo po leki. Próba Country, z roku na rok staje się coraz ciekawsza. W tym roku, oprócz pola z kilkoma hopkami, były szybkie odcinki leśne, gdzie zawodnicy rwali nieco taśmy na hamowaniach. W pierwszym kole można było tam przyciąć pojedyncze sekundy, ale w następnych stali funkcyjni i odtwarzali trasę. Potem znów dość monotonna trasa, urozmaicona kilkoma przeprawami, gdzie zawsze można było liczyć na pomoc życzliwych widzów i koniec pętli, liczącej według organizatora około 80 kilometrów. Baza rajdu została, tak jak w ostatnich latach, zlokalizowana przy Gimnazjum Miejskim w Siemiatyczach. Jest tam wszystko, co potrzebne, wraz z utwardzonym placem na depo, punktem gastronomicznym i toaletami. Zawodnicy MP i Pucharu jechali dokładnie tyle samo pętli, to znaczy, trzy w sobotę i dwie w niedzielę.
Start w sobotę był wyznaczony na godzinę 11 i jest to bardzo dobry pomysł. W ten sposób chętni do zawodów mogą przybyć na bazę rajdu jeszcze w sobotę, oszczędzając na dodatkowym noclegu. Wydaje mi się, że kara 20 sekund za zgłoszenie do zawodów w sobotę jest zupełnie niepotrzebna. Wszak należy ułatwiać zawodnikom decyzję o starcie w zawodach. Wydaje się, że dodatkowa opłata za przyjęcie motocykla do parku również powinna być zniesiona. Wystarczy skrócić czas przyjęć motocykli w piątek, po to, aby wygospodarować dodatkową godzinkę w sobotę rano. W ten sposób, wszyscy zawodnicy z okolic bazy rajdu, będą mogli zgłosić się do zawodów w sobotę bez żadnych negatywnych konsekwencji. Wprawdzie mogą mieć mało czasu na obejrzenie prób, ale coś za coś.
W sobotę o 11 rano stanęło na starcie 104 zawodników wszystkich klas i jest to dużo więcej niż w poprzednim roku, kiedy w Siemiatyczach wystartowało tylko 89 zawodników. W tym roku z licencją A wystartowało 41 zawodników (w tym 4 quady). Rok wcześniej było w tej kategorii 42 zawodników ( w tym 3 quady). W roku 2005 wystartowało również 42 zawodników z licencją A ( w tym 4 quady).
Jak widać na przykładzie tych liczb, ilość startujących zawodników w MP prawie się nie zmienia. To jest ewidentny objaw stagnacji, ale chyba nie upadku, jak twierdzą niektórzy. Wszyscy mamy nadzieje na wzrost liczby startujących w MP, a tu klops. W ten sposób mamy sytuację, że o pierwsze miejsca w klasach ścigają się rzeczywiście najlepsi w Polsce, a za nimi nie ma zaplecza, z którego mogliby wyłonić się następni mistrzowie. Prawdą jest też to, że obecni będą nam jeszcze długo królować, bo są to wciąż bardzo młodzi ludzie. Trudno jest wygrać z Kurowskim, Świderskimi, Przybyszem, czy Krywultem. Bartos, Przygoński czy Szturomski, też nie są łatwi do objechania. To pierwszy, z pewnością nie najważniejszy, powód braku świeżej krwi w Mistrzostwach Polski. Drugi, może dla wielu ważniejszy, to fakt, że zawodnik chcący na poważnie ścigać się w MP Enduro musi niestety wydawać znacznie większe kwoty niż w innych, pokrewnych sportach motocyklowych ( motocross czy country cross). Ta oczywista prawda musi być wzięta pod uwagę przez GKSM w PZM. Krótko mówiąc: na organizację rajdów należy przeznaczyć, co najmniej dwa razy tyle pieniędzy niż dotychczas, a zawodnicy startujący w MP Enduro powinni dostawać znacznie większe wypłaty i płacone, co najmniej do 10 miejsca. Nie potrzeba nic więcej. Jeżeli PZM nie jest w stanie wyasygnować potrzebnych kwot, to może należy uczciwie poszukać sponsora całego cyklu startów, który dopłaci brakujące kwoty. W końcu tak znana i szacowna instytucja jak PZM jest partnerem do rozmów dla każdego. Chyba?!
Jest też powód trzeci, równie ważny jak dwa poprzednie. Dwa ostatnie sezony były zdecydowanie nieudane dla kadry. Nieczytelne reguły funkcjonowania kadry PZM, kompletny brak komunikacji ze środowiskiem ( mediami??), zamiatanie niepowodzeń pod dywan, mnożenie niepotrzebnych konfliktów w środowisku młodych i zapalczywych zawodników, to podstawowe błędy ludzi odpowiedzialnych za rozwój tej dyscypliny sportowej. Jeżeli, przez taki sposób postępowania, lekceważy się środowisko zawodników i działaczy klubowych, z pewnością otrzyma się odpłatę tą samą monetą. Dlatego przecież, w tym roku, część stałych uczestników cyklu, zrezygnowała ze startów w Enduro. Te decyzje, to taka żółta kartka dla decydentów z PZM. Kiep, kto tego nie widzi. Wierzę jednak, że po wprowadzeniu pewnych zmian, wielu chłopaków wróci do enduro, bo mimo wszystko ten sport przyciąga jak magnes.
Jakie zmiany? To zupełnie proste:

a)Zmiany w regulaminach zawodów w kierunku uatrakcyjnienia widowiska i ułatwienia chętnym startu. (Były udane próby w tym kierunku - test Extreme)
b)Więcej kasy na organizację zawodów i wypłaty dla zawodników. ( 12 tys zł jakie oferuje PZM organizatorowi zawodów jest kwotą śmiesznie małą jak na potrzeby tej dyscypliny)
c)Czytelne i jasne dla wszystkich zasady funkcjonowania kadry PZM.

Oczywiście to, co napisałem, to żadne odkrycie. Jeżeli jednak, chcemy uniknąć głupich sytuacji, kiedy na bazie rajdu staje ogromny samochód z kolorowymi burtami, nikomu do niczego nie potrzebny, to trzeba działać według tych prostych i ogólnie znanych wskazówek. I niech zajmą się tym ludzie, którzy biorą za to pieniądze. Myślę, że środowisko nie odmówi pomocy, wszak jest ona wpisana w zasady Enduro. Działając w ten sposób możemy być pewni frekwencji, podniesienia poziomu sportowego przez rywalizację i napływ nowych zawodników do licencji A.
Tak na marginesie, zła sytuacja w sportach motocyklowych, zauważalna jest w całej grupie zawodników A-klasowych. Enduro nie jest tu żadnym wyjątkiem. W zawodach Country Crossu rozegranych do tej pory, startowało 24 zawodników A-klasowych w Chełmnie ( 2 klasy - Junior i Open) i 20 w Mielnie. To chyba mniej niż w Enduro? Na pewno nieco lepsza sytuacja jest w motocrossie, bo startuje około 120 zawodników A-klasowych w pięciu kategoriach (zawody w Człuchowie), ale i tutaj braki na maszynie startowej uzupełniają zawodnicy z innych klas ( np. w klasie 125 startuje, co najmniej kilkunastu juniorów, a i tak nie ma pełnej maszyny startowej).
Tak naprawdę sytuację ratują niedoceniani przez wielu tzw. Amatorzy, którzy w sporej liczbie zgłaszają się w tym roku do zawodów. Im łatwiejszy regulamin zawodów, im mniej ograniczeń dotyczących ogumienia, czy wyposażenia motocykla, im mniejsze koszty, tym więcej pasjonatów, z których całkiem spora część potrafi nieźle jeździć motocyklem off road. I tak, w Siemiatyczach zgłosiło się do zawodów 63 zawodników B-klasowych, czyli o 16 więcej niż rok temu. Właśnie ci koledzy ratują często budżet organizatora, a jeżdżą z reguły bez żadnej pomocy klubowej, ot tak dla siebie.
W zawodach Country Cross było ich jeszcze więcej ( znacznie prostsza, w porównaniu do Enduro, reguła zawodów), bo w Chełmnie było ich 100, a w Mielnie aż 109. Jak można zauważyć na przykładzie przytoczonych cyfr, w każdej z motocyklowych dyscyplin off road startuje podobna ilość zawodników, z tym, że w motocrossie najwięcej zawodników A-klasowych (ponad stu), a w Country Crossie najmniej (nieco ponad dwudziestu).
Mam nadzieję, że tak szeroki udział w zawodach, kolegów z licencją B, będzie skutkował w kolejnych latach pojawieniem się znacznie większej niż dotychczas, liczby zawodników z licencją A.
I to by było na tyle słowa, wydaje się, oczywistego dla wszystkich. Czy aby na pewno?
Oba dni rajdu upłynęły w bardzo przyjemnej atmosferze. Zawodnicy pomagali sobie na trasie i walczyli jak lwy na próbach. W niedzielę sprawnie policzono wyniki i rozdano nagrody. Już około godziny 16 większość wyruszyła do domu, wywożąc miłe wspomnienia z gościnnych, jak zwykle, Siemiatycz.

Wyniki

Mistrzostwa Polski

Mistrzostwa Polski - klasa Młodzik Wygrał Przemysław Bielecki (KTM Novi) przed Rafałem Bracikiem (KTM Novi) i Adrianem Nagrodzkim (AMK Płock). Na dziewięciu zawodników startujących w tej klasie aż pięciu jeździ dla KTM Novi z Kielc. Tym samym, Kielce bardzo łatwo wywalczą tytuł Klubowego Mistrza Polski, bo w tym sezonie punkty Młodzików do klasyfikacji klubowej mnoży się razy 1,5. Przepis ten ma na celu intensyfikację startu Mlodzików w MP. Należy pogratulować kolegom z KTM Novi świetnej pracy z młodzieżą.

Mistrzostwa Polski - klasa E1
Tutaj triumfował znakomicie jadący Łukasz Bartos (KTM Novi) przed Jakubem Przygońskim (AP W-wa) i Mateuszem Bembenikiem (SMK Krzeniów). W relacji z Brezna napisałem, że Bartos wraca do dawnej, dobrej formy. Widać wyraźnie, że Bartos i Przygoński zaprzyjaźnili się już ze swoimi Wr-kami i z zawodów na zawody jadą coraz lepiej. Widziałem Łukasza Bartosa na próbach, bo gdy ja stałem w kolejce do startu, Bartos kończył swoje próby. Jechał imponująco, płynnie i bardzo elegancko. No i czasy bardzo dobre. Podobnie Kuba Przygoński, który dwukrotnie pokonał w Siemiatyczach Mateusza Bembenika. Ten, choć młody wiekiem, jest już doświadczonym zawodnikiem, mającym za sobą starty w Mistrzostwach Europy i Świata. To bardzo dobry rajdowiec, ale wciąż mam odczucia, że zbyt wiele w jego jeździe emocji i za mało kalkulacji.

Mistrzostwa Polski - klasa E2/E3
W połączonych klasach E2 i E3 wystartowało ośmiu zawodników. Kto wie, czy nie jest to dobry pomysł, aby połączyć te dwie klasy. Wprawdzie jest różnica pomiędzy motocyklem 450, a 525, ale nie aż tak porażająca jak pomiędzy 250, a 450. Czasem motocykl większej mocy może nieco przeszkadzać zawodnikowi, czego przykładem są kłopoty Marka Przybysza, który wciąż ze swoją Husqwarną TE 510 dogadać się nie może. W tej hybrydzie klas wygrał tegoroczny faworyt Łukasz Kurowski (SMK Krzeniów) przed Sebastianem Krywultem (BKM Bielsko) i Pawłem Świderskim (AP-W-wa). Poza podium znaleźli się dwaj inni mistrzowie rajdów, tj.Marek Świderski (AP W-wa) i Marek Przybysz (AP Głogów).

Mistrzostwa Polski - klasa Junior
Od początku cyklu w juniorach startuje siedmiu zawodników. Potrzeba by kolejnych siedmiu, aby powiedzieć, że walka toczy się na ostro. No cóż gusta nie podlegają dyskusji i każdy może wybrać sobie taką dyscyplinę sportów motocyklowych, w jakiej czuje się najlepiej. Tych, którzy kochają Motocross, nie namawiam do startu w Enduro, bo te dwie dyscypliny różnią się znacznie. Natomiast juniorzy startujący w Country Cross, mogliby z powodzeniem powalczyć w Enduro, bo dlaczego nie?
W Siemiatyczach wygrał Marcin Frycz (SMK Krzeniów) przed Wackiem Skolarusem (KS Aquila) i Rafałem Kiczko (KM Quercus).
Bardzo dzielnie walczy o punkty najmłodszy w tym gronie Jakub Strzelczyk (SMK Krzeniów), a trzeba wam wiedzieć, że wiek juniora w Enduro, to lata od 17 do 23. Zatem całkiem młody zawodnik może tutaj zetknąć się z rajdowym, bez mała, wyjadaczem, a w tym sporcie, jak w rzadko którym, doświadczenie i ilość wyjeżdżonych zawodów, mają kolosalne znaczenie.

Mistrzostwa Polski - klasa Weteran
Wygrał Grzegorz Chorodyński (SELF Kielce) przed Arturem Łukasikiem (KKM Kwidzyn) i Jackiem Dębskim (BKM Bielsko). Wystartowało sześciu zawodników, ale niestety, z powodu kontuzji rajdu nie ukończył Mariusz Kłokowski (BKM Bielsko). Z przyjemnością powitaliśmy w klasie dwóch nowych zawodników, tj. Mariusza Moćko (SELF Kielce), który po kilkuletniej przerwie pojawił się ponownie na trasach enduro i to z niezłym skutkiem, bo zajął czwarte miejsce, oraz Andrzejem Andrzejakiem (Szarak Sochaczew). Kolega Andrzejak w poprzednich sezonach startował w Pucharze PZM i jak pamiętam, charakteryzował się nieugięta siłą woli, która pozwalała mu kończyć rajdy pomimo wielu niespodzianek na trasie. Teraz, po poprawieniu techniki jazdy, przyszła pora na starty w MP. Witamy.

Mistrzostwa Polski - klasa 2K
W kategorii quadów z napędem na jedną oś wystartowało 4 zawodników. Bezkonkurencyjny okazał się Rafał Sonik (ATV Polska), który zdaje się powracać do dawnej, dobrej dyspozycji. Rafał prawie cały poprzedni sezon poświęcił na rehabilitację po poważnej kontuzji, jakiej uległ podczas zawodów w Nowym Kościele. Drugie miejsce zajął Jacek Stelmaszyk, a trzecie Tomasz Kasprzak, obaj z ATV Polska. Najszybciej jeździł Paweł Sobczyk (ATV Polska), który pierwszego dnia został wykluczony, a drugiego mocno zabałaganił na próbie cross i tym samym stracił szansę na odegranie czołowej roli podczas tego rajdu.

W Klasyfikacji Generalnej po trzech rajdach prowadzi Marek Świderski przed Sebastianem Krywultem i Pawłem Świderskim.
W Klasyfikacji Zespołowej prowadzi AP Warszawa (Świderski, Przygoński Świderski) przed BKM Bielsko (Krywult, Dębski, Spirowski) i KKM Kwidzyn II (Ulenberg, Ostrzyżek, Ulenberg).
W Klasyfikacji Zespołów Sponsorskich prowadzi Team Moto-Magnus (Świderski, Przygoński, Świderski) przed Miden/Metylan Enduro Racing Team ( Łukasik, Spirowski, Łukasik) i KTM Blachy Pruszyński Racing Team Polska (Kurowski, Bembenik, Krywult).

Puchar PZM

Puchar PZM - klasa Młodzik
Tylko dwóch zawodników. Wygrał Marcin Zientara ( Szarak Sochaczew) przed Andrzejem Madrym (AP W-wa).

Puchar PZM - klasa E1
Tutaj prym wiedzie Paweł Szymkowski (BKM Bielsko), który nie dał żadnych szans drugiemu na mecie Sebastianowi Baklarzowi (BKM Bielsko). Trzecie miejsce zajął Tomasz Walendowicz (Nadburzański KM). Kolega Szymkowski wydaje się pewnym krokiem zmierzać do zwycięstwa w tej klasie. Trzeba przyznać, że jeździ bardzo szybko i ze swoimi czasami mieści się w czołówce klasy Junior MP.

Puchar PZM - klasa E2 i E3
Tutaj kolejność była nastepująca: Marcin Małek (AMK Opole), Darek Duda (BKM Bielsko) i Adam Pawluszkiewicz (AMK Opole). Zupełnie nieźle pojechał czwarty na mecie Jacek Psiuk (KM Cross). Wydaje się, że Duda z Małkiem rozdali już karty w tej klasie, ale o trzecie miejsce powalczą Pawluszkiewicz i Psiuk. Nie należy zapominać o Marcinie Krugerze, który, jeżeli pojedzie, może wygrać każdą eliminacje tej klasy.

Puchar PZM - klasa Weteran
Weterani w Pucharze zawsze dopisują i w Siemiatyczach zgłosiło się dziewięciu. Wygrał, wracający do dawnej formy, Paweł Sikora (Tryb Częstochowa) przed Leszkiem Węgrzynowskim (Castrol) i Krzysztofem Gilem. Kolega Gil pokazał, podczas trudnego rajdu w Breźnie, że znakomicie radzi sobie w trudnych, górskich warunkach. O miejsce na pudle na koniec sezonu, walczy zaciekle Darek Kamiński z Lublina i myślę, znając skuteczność Darka, że wywalczy wazon. Tylko który?

Puchar PZM - klasa 2K
Siemiatycze to trudny rajd dla quadów z napędem na jedną oś. Błotka, kamienie, a szutry zachęcają do szybkości. Brak doświadczenia może zemścić się całkiem poważna awarią sprzętu, a czasem i zawodnika. Z ośmiu startujących rajdu nie ukończyło czterech. Wygrał Krzysztof Laszuk (Castrol) przed Andrzejem Zakrzewskim (Castrol) i Klaudiuszem Roztowskim Jr.(MK Oborniki).

Puchar PZM - klasa 4K
Z kolei quady z napędem na dwie osie czują się znakomicie podczas takich przeprawowych rajdów. Zawody wygrał Damian Ratajczyk (ATV Polska) przed Bogdanem Czechem (ATV Polska) i Mariuszem Kręgielem (ATV Polska). Mistrzowie z lat poprzednich jak np. Roman Eliasz czy Robert Anioł musieli zadowolić się dalszymi miejscami.

Podsumowanie

Rajd udany, sportowo miarodajny. Niezłe oznakowanie trasy. Sama trasa okrężna troszkę monotonna. Błotka w sam raz. Na PKP i PKC spotkałem wielu miłych i życzliwych ludzi. Trasy prób odtwarzane, choć czasem z opóźnieniem. Ciekawe próby, choć nieco za krótkie.
Zdecydowanie polecam rajdy w Siemiatyczach, szczególnie początkującym. Roman Umiastowski i jego ekipa znają enduro od podszewki i potrafią przygotować solidny rajd.
Rozbieżność ocen była całkiem spora, od 19/30 ( bo nudno i monotonnie) do 29/30 ( punkt odjęty za płatne toalety na bazie rajdu). No cóż, wszystkich się nie zadowoli.

Rajd otrzymuje ocenę 25/30, co oznacza bardzo dobry.



Pozdrawiam
Artur Łukasik
Enduro Obsession Team



Film z rajdu enduro Siemiatycze 2007
Realizacja: Renata Łukasik, Judyta Rekowska

Film z rajdu enduro Siemiatycze 2007 - Operator kamery:Renata Łukasik, Judyta Rekowska .wmv 28 MB

Zapraszamy do wymiany opinii

SZCZEGÓŁOWE WYNIKI Z RAJDU I KLASYFIKACJA INDYWIDUALNA

DOSTĘPNE NA STRONACH FIRMY ZUBIX OBSŁUGUJĄCEJ SYSTEMY OBLICZENIOWE I POMIAROWE NA RAJDACH ENDURO