VII i VIII Runda Mistrzostw Polski oraz VII i VIII Runda Pucharu PZM w Rajdach Enduro - 16/17.06.2007

VII i VIII runda Mistrzostw Polski i Pucharu PZM w Motocyklowych Rajdach Enduro, czyli łatwo męczący rajd w Ostródzie.

Regulamin Sportu Motocyklowego
12.9.2
Za przebycie trasy uważa się jazdę po drodze, ścieżce, szlaku lub bezdrożu oznakowanym przez organizatora, oraz przejazd przez wszystkie punkty kontroli i inne oficjalne punkty trasy w takiej kolejności, w jakiej podane są one na kartach etapowych. Zawodnik, który opuścił trasę, musi na nią powrócić w miejscu opuszczenia. Niedotrzymanie tego warunku, opuszczenie lub zmiana kolejności przejazdu któregokolwiek oficjalnego punktu trasy może spowodować wykluczenie z zawodów.
12.9.3
Jazda po uprawach rolnych i leśnych jest zabroniona i karana wykluczeniem z zawodów. Zawodnik nie podporządkowujący się powyższemu przepisowi ponosi też wszelkie skutki prawne i finansowe.
12.9.4
Zabroniona jest jazda trasą w odwrotnym kierunku do wyznaczonego. Niedotrzymanie tego przepisu powoduje wykluczenie z zawodów.
12.9.5
Tam, gdzie zawodnik ma jechać ściśle określonym przejazdem, organizator ma obowiązek oznakować trasę bardzo precyzyjnie ( taśmowanie itp). Jeżeli trasa jest oznakowana znakami po obu stronach, zawodnik jest obowiązany jechać pomiędzy tymi znakami.

Pozwoliłem sobie na początku relacji zacytować krótkie, ale bardzo istotne dla rajdów Enduro, przepisy dotyczące poruszania się zawodników po trasie. Rozumiem, że trzy ostatnie punkty są jasne dla każdego. Natomiast punkt 12.9.2, wydawałoby się, również jasny, jest ostatnio, delikatnie mówiąc, niechlujnie interpretowany przez niektórych zawodników.
Otóż zawodnik, jadąc po trasie okrężnej, powinien jechać od znaku do znaku, mając niewielką dowolność w wybraniu drogi przejazdu. Ta dowolność oznacza, że można przejechać kilka do kilkunastu metrów z jednej, bądź drugiej strony znaku, chyba, że kłóci się to z punktem 12.9.5.
I to tyle. Nie można, zatem mijać znaków o kilkaset metrów, a w szczególności nie można pominąć jakichkolwiek znaków na trasie.
Sam jeżdżę, więc wiem, że normalną koleją rzeczy, gdy znamy trasę, to tu i ówdzie zawodnicy przytną jakiś fyrtel, pojadą łatwiejszym podjazdem, czy kilkadziesiąt metrów od błota znajdą mostek ( o ile jest). To są zachowania, o które nikt z reguły nie ma pretensji, chyba, że kibice czekający przy błocie czy na podjeździe. Takie rutyniarstwo nie jest interpretowane w kategoriach skrótów, choć na upartego mogłoby być tak zakwalifikowane przez sędziego skrupulanta.
Natomiast omijanie znaków, jazda na przełaj od PKP do PKP, kilkusetmetrowe objazdy trudnych miejsc, to zwykłe skróciarstwo. Takie zachowanie jest niehonorowe i oznacza kompletny brak szacunku dla kolegów, którzy mogą i powinni poczuć się tym dotknięci.
Umawiamy się na rajd Enduro, a jest to dyscyplina sportowa mająca określone reguły, które zobowiązujemy się tym samym przestrzegać. I nie ma znaczenia, że ktoś jest mistrzem, a ktoś inny początkującym. W obrębie przepisów sportowych mamy takie same prawa.
W Ostródzie, kilku zawodników z czołówki zagubiło się nieco w interpretacji przepisów i na oczach kolegów jeździli sobie dość swobodnie. Protest złożony na takie zachowanie nie był chęcią wygrania rajdu” przy zielonym stoliku”, jak mówili niektórzy, a wyrazem oburzenia na jawne lekceważenie przepisów i zawodników. Sędzia protestu nie uznał, i może dobrze, ale ten, kto go złożył miał w 100 procentach rację. Na pewno nie chodziło tu o złośliwość, czy rozpętanie jakiś wojenek. To był sygnał - panowie traktujmy się poważnie. Myślę, że teraz tak właśnie będzie.

fot. Anna Wolska Ostróda przywitała nas ciepłą, bez mała, śródziemnomorską, pogodą. Baza rajdu została ulokowana, jak zwykle, w centrum miasta przy siedzibie klubu AMK Drwęca Ostróda. Start wyznaczono na godzinę 10 w sobotę. Oczywiście, jeszcze w piątek, obejrzeliśmy próby. Były trzy na około 58 kilometrowej pętli, a tych mieliśmy jechać cztery w sobotę i trzy w niedzielę. Puchar - kółko mniej każdego dnia. Rano w sobotę okazało się, że na starcie stanęło 110 ( rok temu - 95) zawodników we wszystkich klasach, w tym 42 ( rok temu - 37) z licencją A.
Po starcie przecinaliśmy asfaltami siódemkę Gdańsk- Warszawa i po krótkiej chwili wpadaliśmy na łąki, gdzie łatwą trasą dojeżdżaliśmy do pierwszej próby - Enduro. Wytyczona na polu, gdzie szybko usypały się piaskowe bandy, była nieco za krótka jak na standardy MP. Tylko trochę ponad 2 minuty. Słabsze motocykle męczyły się strasznie na tym piasku i nie tolerowały żadnych błędów swoich powożących. Mocniejsze maszyny miały łatwiej, ale i te po przepałowaniu łuku i wbiciu się w piaskową bandę potrzebowały nieco czasu na ponowne rozpędzenie. Po tej próbie był również łatwy i szybki przelot do PKC ulokowanego przed próbą Cross na torze motocrossowym. fot. Anna Wolska Tor został przygotowany przez organizatorów, tak, że można było i skoczyć hopki, i przytrzymać gaz na prostych, o ile ktoś potrafi. Próba Cross też nie była za długa - trochę poniżej 3 minut, ale z uwagi na to, że to tor motocrossowy, to nie będę wybrzydzał. Do tej pory trasa była łatwiutka, tak jak to obiecywali organizatorzy. Z uwagi na kłopoty z przejazdem przez pola ( zasiewy), nie było rowów melioracyjnych, więc jechaliśmy nieomal w zupełnie czystych ubrankach. Jednak Kierownik Trasy - Darek Osika, postanowił nas trochę zmęczyć. Odcinek od PKC przy próbie Cross do bazy rajdu był znacznie trudniejszy. Przede wszystkim było dużo lasu, gdzie trzeba było wyginać się pomiędzy drzewami, były strome, piaskowe podjazdy i zjazdy, były błotka i mimo, ze nieduże, to pozwoliły oblepić nas czarnoziemem, a niektórym zassały moto do spodu. Jednak kibice i koledzy pomagali, więc nikt nie został w błocie sam. Nawet Grzesiu Chorodyński, który w niedzielę, po awarii motocykla miał kilkanaście minut spóźnienia i zamykał peleton, został wyszarpany z błota na ostatniej pętli przez życzliwych leśnych ludzi ( spacerowiczów, nie tych włochatych). Trasa w znacznej części prowadziła starymi szlakami, więc wszelkie zmiany jej konfiguracji powinny być oznaczone szczególnie dokładnie. Nie do końca tak było, więc w pierwszym kole w sobotę były błądzenia i spóźnienia. Sam zgubiłem się cztery razy. Ten odcinek kończyło się 4-6 minut przed czasem, więc łatwo, przy błądzeniu te minuty zgubić. Wygląda to tak, że jadąc i przegapiając ułożony nisko w trawie znak skrętu ( tylko jeden) leci się jeszcze kilkadziesiąt sekund, czekając na potwierdzenie drogi. Gdy go nie ma, zawracamy i znowu kilkadziesiąt sekund do znaku skrętu. Odnajdujemy go w trawie i jedziemy dalej, ale strata w stosunku do bezbłędnego przejazdu wynosi już od 1 do 2 minut. Tak kilka razy i spóźnienie gotowe. W każdym razie sędzia zawodów pan Marek Kopczyński uznał racje błądzących i anulował spóźnienia z tego odcinka.
Kilka minut przed bazą rajdu wjeżdżaliśmy jeszcze na test Extreme zlokalizowany tuż obok próby Cross. Tak, jak rok temu, był to test całkowicie naturalny z przejazdami przez wąwoziki, krótkimi podjazdami, a po wyjeździe z lasku, wijący się na łące gdzie w wysokiej trawie królowały skośne garby. Próby tej nie jechali zawodnicy Pucharu, traktorzyści i młodzicy. fot. Anna Wolska Nie szło mi tam najlepiej, ale test mi się podobał, podobnie jak cała trasa. Mimo kłopotów, udało się Darkowi Osice wytyczyć wcale niełatwy szlak, tak, że po trzecim kole wszyscy skarżyli się na narastające zmęczenie. Siedem godzin na motocyklu w sobotę dało się nam nieźle we znaki. Pierwszego dnia rajdu nie ukończyło, z różnych przyczyn, aż 30 zawodników. Nie było, więc aż tak łatwo, jak to obiecywał organizator. W niedzielę, przy równie pięknej pogodzie, tylko pięć godzin jazdy, a trasa i próby już dobrze znane. Było łatwiej, ale z motocykla zsiadłem mocno umordowany.
Ceremonię wręczania nagród prowadził, jak zwykle, nieoceniony pan Andrzej Rencz, który o enduro wie, co najmniej dwa razy tyle, co ja. Przed startem każdego dnia przedstawia zawodników licznie zgromadzonej publiczności, a w Ostródzie pełnił także funkcję kierownika zawodów. Muszę przyznać, że niektóre powiedzonka pana Andrzeja weszły już na trwałe do słownika enduro, jak choćby to o „inteligentnych rysach twarzy”. Wszystkie bawią mnie niezmiernie i wcale się nie zdziwię jak pewnego razu, słuchając pana Andrzeja, zapomnę odpalić moto.
Zatem, każdy otrzymał to, na co zasłużył i przy pięknej pogodzie rozjechaliśmy się do domów na dłuższą przerwę. Najbliższe zawody będą dopiero podczas weekendu 25/26 sierpnia w Brzozowie.

Wyniki

Mistrzostwa Polski

Mistrzostwa Polski - klasa Młodzik ( 50 Junior )
Zawody wygrał Rafał Bracik przed Przemysławem Bieleckim ( obaj KTM Novi) oraz Adrianem Nagrodzkim ( AMK Płock). Dzisiaj Młodzik w cenie, bo każdy jego punkt liczy się w klasyfikacji klubowej za półtora. W tej klasie rządzi i dzieli KTM Novi, który wystawia aż 5 zawodników. Równorzędną walkę z nimi nawiązuje tylko Adrian Nagrodzki z Płocka, który po 4 edycjach MP zajmuje 3 miejsce. Pierwsze zajmuje Przemek Bielecki, a drugie, o punkt za Bieleckim - Rafał Bracik. Pewnie tych trzech zawodników będzie toczyło walkę o prymat do końca sezonu. Bracik i Nagrodzki rzadzili w zeszłym sezonie w Pucharze, natomiast Bielecki zajął II miejsce w MP, a w tym sezonie ma na pewno apetyt na tytuł Mistrza.

Mistrzostwa Polski - klasa E1
Bartos ( KTM Novi), Bembenik ( SMK Krzeniów) i Przygoński (AP W-wa), to pierwsza trójka tej klasy w Ostródzie. O tytuły w tej klasie walczy czterech zawodników, bo nie możemy zapominać o Pawle Szturomskim (AP Głogów), który nie ukończył drugiego dnia z powodu awarii motocykla. Szturomski jest doświadczonym zawodnikiem i w każdych zawodach może zająć dowolne miejsce na podium. Najlepiej z tej czwórki prezentuje się w tym sezonie Łukasz Bartos. Może nie wygrywa wszystkich prób, ale jeździ szybko i bardzo równo, a co najważniejsze, nie popełnia na próbach błędów o poważniejszych konsekwencjach czasowych. Bardzo dobrze prezentuje się Mateusz Bembenik, który bryluje na próbach typu cross i świetnie radzi sobie na próbach typu extreme. Mimo, że jest najmłodszym zawodnikiem w tej klasie, wytrzymuje ciśnienie, jakie stwarza mu Jakub Przygoński. Ten, z kolei, wydaje się być najbardziej uniwersalnym zawodnikiem tej klasy. Startuje i w Enduro, i w Motocrossie, i w Country-Crossie. Oprócz tego jest studentem III roku, trudnego, technicznego kierunku na Politechnice. Fakt, że udaje mu się połączyć to wszystko w jedną całość, bardzo dobrze świadczy o jego licznych talentach. Myślę jednak, że gdyby Kuba skoncentrował się treningowo i mentalnie tylko na enduro ( no i studiach, oczywiście), to mógłby sięgnąć po tytuł mistrzowski. Szkoda, że nie ściga się w każdych zawodach Maciek Stolarski z Białegostoku, bo także mógłby się pokusić o miejsce na pudle. Równo punktują koledzy: Sławek Ulenberg (KKM Kwidzyn) i Marcin Spirowski (BKM Bielsko). Klasy pewnie nie wygrają, ale z zawodów na zawody jeżdżą coraz pewniej i szybciej.

Mistrzostwa Polski - klasa E2
Ta klasa cierpi na brak chętnych do startu. Czyżby obecność najlepszego obecnie rajdowca w Polsce - Łukasza Kurowskiego - tak deprymowała innych zawodników? W każdym razie nie wszystkich. W Ostródzie, z uwagi na niską frekwencję w klasach E2 i E3 połączono je, podobnie jak w Siemiatyczach. W takiej połączonej konkurencji E2/E3 wygrał Łukasz Kurowski (SMK Krzeniów) (E2)przed Markiem Świderskim ( AP W-wa) (E3) i Sebastianem Krywultem ( BKM Bielsko) (E3). Co ciekawe, taka sama była kolejność w klasyfikacji generalnej rajdu. Więc, jest to trzech najszybciej obecnie jeżdżących zawodników w polskim enduro.
Natomiast po 4 edycjach MP w klasie E2 prowadzi oczywiście Łukasz Kurowski (SMK Krzeniów), który należy do ścisłej czołówki polskich i europejskich zawodników off road. Nadal brakuje mu nieco zwykłej siły fizycznej, ale nadrabia to finezją w prowadzeniu motocykla i świetnym przewidywaniem zachowania się maszyny podczas jazdy. Drugi jest Michał Ostrzyżek (KKM Kwidzyn), który w ten sposób odbiera premię za pewną i sprawną jazdę na każdej trasie. Najbardziej u Michała podoba mi się jego spokój i opanowanie. Niezależnie od tego, czy pada, czy sucho, czy trudna trasa, czy łatwizna, czy góry, czy mokradła, w sobotę rano Michał z uśmiechem siada na motocykl i zawsze jest na mecie. Trzeci w tej klasie jest Paweł Świderski (AP W-wa), który opuścił rajd w Ostródzie i stąd jego trzecie miejsce. Paweł zajmuje 7 miejsce w generalce i po ostatnich dwóch rajdach sezonu, na pewno przesunie się w górę.
Bardzo dobrze jeździ także Krzysztof Jarmuż (MKS Stryków) i Tomasz Zych (AP Głogów), który z uwagi na nawał obowiązków zawodowych i rodzinnych musiał odpuścić ostatnie rajdy.

Mistrzostwa Polski - klasa E3
Po 4 edycjach MP prowadzi w tej klasie Marek Świderski (AP W-wa) przed Sebastianem Krywultem (BKM Bielsko) i Markiem Przybyszem (AP Głogów). Tych trzech, to absolutna czołówka rajdowców w Polsce. Ktokolwiek by przyszedł do tej klasy, będzie miał duży problem, aby z nimi wygrać. W zeszłym sezonie udało się to Ivanowi Jakesowi, którego zakontraktował do swego zespołu Maciek Wróbel. Jakes to zawodnik, który ścigał się z sukcesami w Mistrzostwach Świata. Tej klasy riderów w Polsce nie ma wielu, stąd brak konkurencji dla trzech prowadzących w tej klasie. Ostatnio najlepiej z nich spisuje się Marek Świderski. Bastek Krywult jeździ na swoim wysokim, bardzo dobrym poziomie. Marek Przybysz wyraźnie gorzej, niż w latach ubiegłych, współpracuje ze swoim motocyklem, a i rajd zdarzy mu się opuścić. W Ostródzie pojawił się w tej klasie Wojtek Szymkowski (BKM Bielsko), ale to jest zawodnik, który, z racji wieku ( nie wyglądu, broń Boże), w przyszłym sezonie będzie szukał swoich wazonów w klasie Weteran MP.

Mistrzostwa Polski - Junior
Na starcie pojawiło się 9 juniorów. Zawody wygrał pewnie Marcin Frycz (SMK Krzeniów) przed Wacławem Skolarusem (KS Aquila) i Sylwestrem Jędrzejczykiem (KKM Kwidzyn). W Ostródzie, po raz pierwszy w tym roku, pojawili się na starcie tej klasy, koledzy: Patryk Bielec (BKM Bielsko) i Hubert Wawra (KM Cross). Pojechali bardzo ładnie uzyskując niezłe czasy na próbach. Ja, w takiej prywatnej drabince wyników, zakładam, że junior wygrywający dzień z najlepszym weteranem, jest na bardzo dobrej drodze do osiągnięcia znaczących wyników sportowych. Było, nie było, to wciąż bardzo młodzi chłopcy, a po poprzednich sezonach w Młodzikach, przychodzi im zmierzyć się z prawdziwie męskim wyzwaniem w MP. Zarówno Bielec jak i Wawra objechali koncertowo drugiego dnia Grzesia Chorodyńskiego, najszybszego obecnie weterana. Różnice czasowe w klasie Junior nie są duże i wystarczy zbabolić jedną próbę, aby spaść w klasyfikacji o jedno lub więcej miejsc. Po czterech edycjach MP prowadzi w tej klasie Marcin Frycz, który z Wackiem Skolarusem, zajmującym drugie miejsce, przegrał tylko jeden rajd, ten w Breźnie. Marcin jest odrobinę szybszy od Wacka i co najważniejsze zalicza mniej upadków w tym sezonie, niż miało to miejsce w latach ubiegłych. Myślę, że Frycz może jeździć jeszcze szybciej, ale to jest już kwestią bardzo specjalistycznego szkolenia, czasu i odpowiedniego budżetu, oczywiście. Wacław Skolarus jest zawodnikiem, którego obserwuję w rajdach enduro od, kilku co najmniej lat. Jego jazda charakteryzuje się dużą dozą elegancji i całkiem niezłej techniki. Właśnie ta technika ułatwia Wackowi, bardziej niż innym, kończenie trudnych imprez, czy też osiąganie świetnych rezultatów na próbach o charakterze leśnym. Wydaje mi się, że Skolarus zrobił bardzo duży postęp jeżdżąc na ISDE i w zespole Maćka Wróbla w zeszłym sezonie. Sądzę, że jego potencjał rozwojowy jest nie mniejszy niż Marcina Frycza. Trzeci jest Michał Łukasik (KKM Kwidzyn), jeżdżący odrobinę wolniej, ale przede wszystkim, mniej pewnie niż dwaj pierwsi. Zdarzają mu się jeszcze głupie wpadki na próbach ( choćby ostatni extreme w Ostródzie), ale, jeżeli będzie kontynuował swoją przygodę z enduro, to może zostać wartościowym seniorem w cyklach MP. Czwarty jest Sylwester Jędrzejczyk (KKM Kwidzyn). To jest zawodnik, który jeszcze w poprzednim sezonie ścigał się ze mną, z różnym rezultatem, w klasie E1. Obecnie jeździ dużo szybciej niż ja, co wydaje się być normalną koleją rzeczy, ale oprócz tego wspaniale „ trzyma ciśnienie”. Sylwek to kawał chłopa i świetnie radzi sobie na ciężkich rajdach. Dużo jeździ. Startuje w Motocrossie i w Country Crossie. To na pewno pomaga, tym nie mniej, psychicznie jest stworzony do rajdów enduro. Jest bardzo odporny i nawet naciskany, nie popełnia błędów. Trzeba wam wiedzieć, że to wciąż młody chłopak, który jeszcze dwa lata temu jeździł w Młodzikach. Potrzeba mu szybkości na próbach, a do tego wymagany jest trening z szybkimi zawodnikami pod okiem dobrego trenera. W tym roku szans na pierwsze miejsce już nie ma, choć wciąż może być na pudle na koniec sezonu. Jednak, jeżeli będzie dalej rozwijał swe umiejętności w tym tempie, to w kolejnych latach jest murowanym kandydatem do tytułu w tej klasie. Miejsce piąte, to młody zawodnik z Krzeniowa, Jakub Strzelczyk. Jakub startuje regularnie zajmując czasem nawet miejsca na podium, co w pierwszym roku startów w klasie Junior, jest nie lada osiągnięciem. Na razie zbiera doświadczenie, ale mając szansę na skorzystanie z pomocy szkoleniowej klubowych kolegów Kurowskiego czy Bembenika, Strzelczyk może w krótkim czasie stawać regularnie na podium MP Junior. Rafał Kiczko (KM Quercus) i Roman Ulenberg (KKM Kwidzyn) nie zaliczyli pełnego cyklu startów, stąd ich dalsze pozycje, z pewnością nie odpowiadające ich aktualnym umiejętnościom. Obaj są szybkimi zawodnikami z dużymi możliwościami na dalszy rozwój i sukcesy w kolejnych latach.

Mistrzostwa Polski - Weteran
W tej klasie nie mówimy już o rozwoju zawodniczym, a raczej o podtrzymaniu czynności życiowych bez udziału specjalistycznej aparatury. Dla startujących w tej klasie zawodników, uprawianie tego sportu jest takim właśnie sposobem na życie, a właściwie na przeżycie kolejnych, mam nadzieję, czterdziestu lat. W Ostródzie wystartowało 6 weteranów. Zawody wygrał Grzegorz Chorodyński (Self Kielce) przed Arturem Łukasikiem (KKM Kwidzyn) i Stanisławem Grygielem (BKM Bielsko). W klasyfikacji, po 8 rundach MP, prowadzi ze sporą przewagą Grzegorz Chorodyński, który od wielu lat jest z pewnością najlepszym rajdowcem w tej grupie wiekowej. Wprawdzie Grzesiu to małolat w porównaniu do mnie, Stasia Grygiela czy Jacka Dębskiego, ale ma dryg do kierowania jednośladem. Poza tym to twardy, endurowy charakter, którego można nie zauważyć stykając się, na co dzień, z sympatyczną i bardzo koleżeńską postawą tego zawodnika. Powiem tylko, że drugiego dnia w Breźnie Grzesiu jechał z połamanymi palcami u stopy i rajd skończył. Ja zajmuję drugie miejsce w nagrodę, że jestem na każdych zawodach. Muszę jednak odpierać ataki trzeciego w klasyfikacji, Jacka Dębskiego (BKM Bielsko), który jeździ nieco wolniej niż ja, ale bardzo pewnie. Jedna moja pomyłka może spowodować, ze Jacek przeskoczy mnie w klasyfikacji. Pozostali koledzy w tej klasie nie zaliczyli całego sezonu, więc nie mogą walczyć o miejsca na pudle. Chwała im jednak za to, że jadą. Mam nadzieję, że jeszcze kilku weteranów zgłosi się w najbliższych rajdach, aby powalczyć z nami w kilkugodzinnych zmaganiach na motocyklu.

Mistrzostwa Polski - 2k
Ten drugi, trudny odcinek trasy był z pewnością bardzo nieprzyjemny dla quadów. Szczególnie tych z napędem na jedną oś. Pomijając fakt, że z uwagi na ciasne przejazdy pomiędzy drzewami, w wielu miejscach mogły potrzebować biegu wstecznego (którego te traktorki akurat nie mają), to chętnie obejrzałbym, jak ci zawodnicy atakują strome, piaskowe podjazdy. No cóż, tym większa chwała dla tych, którzy rajd ukończyli. Wygrał, zdobywając komplet punktów, Rafał Sonik(ATV Polska) przed Jackiem Stelmaszykiem( ATV Polska) i Tomaszem Kasprzakiem (ATV Polska). W zawodach pierwszego dnia startował jeszcze Paweł Sobczyk (ATV Polska), który należy do najszybszych w kraju zawodników jeżdżących na quadach z napędem na jedną oś. Niestety drugiego dnia nie wystartował i dlatego zajął w tych zawodach dopiero czwarte miejsce. Po 3 edycjach MP sytuacja na czele tabeli jest dokładnie taka sama jak kolejność w Ostródzie. Wygrać może jeszcze każdy, choć na moje oko, najlepsze wrażenie robi, jak do tej pory, Rafał Sonik. Po długiej przerwie wrócił do wyczynowego ścigania i wydaje się być kwestią czasu odzyskanie dawnej szybkości. Tym niemniej, różnice, pomiędzy czasami przejazdów tych czterech zawodników, nie są duże i chwilowy brak dyspozycji może zadecydować o wyniku.

Klasyfikacja Klubowa
Prowadzi KTM Novi z Kielc przed KKM Kwidzyn i SMK Krzeniów.

Klasyfikacja Zespołowa
Pierwsze miejsce zajmuje Beskidzki Klub Motorowy I w składzie: Sebastian Krywult(E3), Marcin Spirowski(E1) i Jacek Dębski(Wet). Drugi jest Kwidzyński Klub Motorowy II w składzie: Roman Ulenberg(Jun), Michał Ostrzyżek(E2) i Sławek Ulenberg(E1). Trzecie miejsce okupuje Kwidzyński Klub Motorowy I w składzie: Michał Łukasik(Jun), Damian Jędrzejczyk(50 Jun) i Artur Łukasik(Wet).

Klasyfikacja Zespołów Sponsorskich
W tej klasyfikacji pokazanej na stronie www.zubix.com.pl są pewne nieścisłości, związane z zawodami w Breźnie. Zatem kolejność może ulec jeszcze zmianie, ale obecnie prowadzi KTM Blachy Pruszyński Racing Team Polska w składzie: Mateusz Bembenik, Łukasz Kurowski i Sebastian Krywult. Drugi jest Team Moto-Magnus w składzie: Jakub Przygoński, Marek Świderski, Przemysław Bielecki i Paweł Świderski. Trzecie miejsce zajmuje Miden/Metylan Enduro Racing Team w składzie: Roman Ulenberg, Michał Łukasik, Marcin Spirowski i Artur Łukasik.

Klasyfikacja Zespołów Sponsorskich
W klasyfikacji Generalnej prowadzi Marek Świderski (AP W-wa) przed Sebastianem Krywultem (BKM Bielsko) i Łukaszem Kurowskim (SMK Krzeniów).

Puchar PZM - Młodzik ( 50 Junior)
Ta klasa Pucharu jest dość słabo obsadzona. Jak do tej pory pojawiło się na starcie tylko pięciu młodzików. W Ostródzie wystartowało czterech z nich. Zwyciężył Konrad Widłak (KTM Novi) przed Andrzejem Mądrym (AP W-wa). Pozostali startujący nie ukończyli zawodów. Po 3 edycjach Pucharu prowadzi, z dużymi szansami na zwycięstwo, Marcin Zientara (Szarak Sochaczew). Drugi jest Andrzej Mądry (AP W-wa), a trzeci Konrad Widłak (KTM Novi).

Puchar PZM - klasa E1
W tym roku króluje Paweł Szymkowski (BKM Bielsko), który wygrał kolejny rajd. Drugi był Tomasz Walendowicz (Nadbużański KM), a trzeci przyjechał tym razem Sebastian Baklarz (BKM Bielsko). Po 4 edycjach Pucharu pewnie prowadzi Paweł Szymkowski, który potrzebuje jeszcze tylko dwóch zwycięstw, aby zapewnić sobie sukces na koniec sezonu. Potem czekają Pawła starty w MP Junior, gdzie będzie mieścił się w czołowej piątce. Przynajmniej tak wynika z czasów prób. Drugi jest Sebastian Baklarz, który w czołówce tej klasy jeździ już od kilku lat. O trzecie miejsce powalczą dwaj Maćkowie: Kania z BKM Bielsko i Badowski z AP W-wa. Kolega Walendowicz, który w Siemiatyczach i Ostródzie pokazał się od dobrej strony, ma zbyt wielkie straty punktowe, aby odegrać poważniejszą rolę w klasyfikacji na koniec sezonu. Chociaż, kto wie?
Bardzo ładnie punktują koledzy: Szweda, Sochoń i Glock.

Puchar PZM - klasa E2/E3
Wygrał Marcin Małek (AMK Opole) przed Sławkiem Kruszyńskim (Castrol) i Adamem Pawluszkiewiczem (AMK Opole). Widać, że Opole ma całkiem mocnych zawodników, bo w czołówce tej klasy jeździ jeszcze kolejny zawodnik z tego miasta – Marcin Symowanek. Po 4 edycjach Pucharu prowadzi z kompletem punktów Marcin Małek przed Darkiem Dudą (BKM Bielsko) i Adamem Pawluszkiewiczem. Tych dwóch pierwszych posiada już spore doświadczenie zawodnicze w rajdach Enduro. Małek ma pierwsze miejsce praktycznie w kieszeni, natomiast Darek Duda, który ostatnio osiadł nieco na laurach z poprzednich sezonów, będzie musiał się pomęczyć z kolegą Pawluszkiewiczem, aby zabezpieczyć swoje drugie miejsce.
Jak zwykle, bardzo dobrze prezentują się zawodnicy z Torunia, jeżdżący w zespołach Castrol. Po raz pierwszy w tym sezonie wystartował Sławek Kruszyński (Castrol) i od razu znalazł się na podium. Bardzo dobrze jeździ Marcin Kruger, który drugiego dnia, grubą pomyłką na pierwszej próbie Cross, zaprzepaścił szansę na wazon w tych zawodach. Nieźle radzą sobie jeszcze koledzy: Marcin Laśkiewicz ze Strykowa, Jacek Psiuk, Andrzej Gulba z Krakowa czy Krzysztof Rychel (Castrol) z Torunia.

Puchar PZM - Weteran
Wśród licznie startujących w tym roku weteranów, wygrał, nie po raz pierwszy zresztą, Paweł Sikora (Tryb Częstochowa). Drugie miejsce zajął Krzysztof Gil, a trzecie, brat Pawła, Jacek Sikora. W klasyfikacji łącznej tej klasy prowadzi Krzysztof Gil, który najlepiej czuje się w górach, gdzie mieszka i trenuje. Na mokrej próbie w Breźnie, objechał mnie jak dziecko, no i bezproblemowo ukończył tamten trudny rajd. Drugi jest Dariusz Kamiński (KM Cross), jeżdżący bardzo regularnie i pewnie, choć odrobinę wolniej niż Gil czy Sikora. Trzecie miejsce zajmuje Paweł Sikora, który opuścił trzy rundy zawodów, ale jeździ najszybciej z weteranów Pucharu PZM. Z pewnością w walce o końcową kolejność na podium będą liczyć się jeszcze: Leszek Węgrzynowski (Castrol), który, z powodu przykrej kontuzji kostki, nie ukończył rajdu w Ostródzie i Piotr Kwiasowski (MKS Stryków).

Puchar PZM - 2k
Andrzej Zakrzewski (Castrol), Krzysztof Laszuk (Castrol) i Roztowski Klaudiusz Jr. (MK Oborniki), oto trzech najlepszych zawodników w Ostródzie. Tak samo wygląda klasyfikacja łączna tej klasy, z tą tylko uwagą, że trzecie miejsce zajmuje dwóch zawodników. Do kolegi Roztowskiego dołączył Dariusz Witkiewicz (ATV Polska) - obaj po 50 punktów.

Puchar PZM - 4k
Zawodnicy jadący na tych traktorkach mieli nieco łatwiej niż ich koledzy z kategorii 2K. Nie oznacza to, że zupełnie łatwo, bo rajdy w Ostródzie należą do tych trudniejszych. Szczególnie dla quadów. Wydaje się jednak, że traktorzyści pasjami uwielbiają trudne rajdy, bo gdy taki się szykuje, to tłumnie stawiają się na starcie. To po prostu twarde chłopaki. W Ostródzie wygrał Damian Ratajczyk przed Sławomirem Ulanem i Robertem Aniołem, wszyscy – ATV Polska. Jeżeli popatrzymy na czasy ich przejazdów na próbach, to pojawią się wątpliwości, czy quady z napędem na obie osie, to takie wolne traktorki. Wygląda na to, że pod dobrym szoferem to zupełnie szybkie maszyny. W klasyfikacji łącznej tej klasy prowadzi, wyraźnie najlepszy w tym sezonie, Damian Ratajczyk. Drugi, ze sporą stratą do lidera, jest Robert Anioł, a trzeci Sławomir Ulan. Bogdan Czech i Mariusz Kręgiel, z pewnością będą mieli jeszcze coś do powiedzenia w sprawie rozdawnictwa wazonów. Wyjątkowego pecha ma w tym roku, bardzo doświadczony zawodnik tej klasy - Roman Eliasz. Nie kończy rajdów. Na szczęście nie z powodu kontuzji, a z powodu awarii sprzętu.

Klasyfikacja Sponsorska Pucharu PZM
1.Hawi Racing Team ( Hawryluk, Małek, Pawluszkiewicz).
2.Castrol Team II ( Wójcik, Małkiewicz, Jędrzejewski).
3.Castrol Team I (Rychel, Kalisz, Beyger).


Podsumowanie

Udane, sportowo w pełni miarodajne, zawody. Nieco za krótka próba enduro. Takie 4-5 minutek, to powinien być już standard na zawodach tej rangi. Dobra próba extreme. Akceptowalnej długości próba cross na przygotowanym i wyrównanym torze. Ciekawa, o dobrze wyważonym stopniu trudności, trasa okrężna. Poprawnie skalkulowane czasy przejazdu. Słabo przeszkolona obsługa PKP. Kilka błędów przy znakowaniu trasy. Na szczęście Darek Osika jeździł pierwszego dnia po trasie i błędy zostały szybko poprawione.
Zawody w Ostródzie nigdy nie są nudne. Jeżeli Organizator zapowiada, że będzie łatwo, to na pewno zmęczycie się porządnie. Jeżeli nie mówi nic, to bójcie się... . Jednego wszak możecie być pewni: działacze AMK Drwęca Ostróda z Krzysztofem Wasilewskim na czele, robią rajdy nie dla zarobku, a dla was, dla zawodników. Za swoje wpisowe otrzymujecie tutaj FFEP (Full Fun Enduro Pack), na który składa się: mokry tyłek, utytłane w błocie moto, wielokrotny zanik oddechu, życzliwa pomoc i uśmiech w każdym punkcie trasy. Do tego, ale już zupełnie za darmo :-) możliwość sportowej rywalizacji. Czy trzeba czegoś więcej?

Zawody otrzymują notę 26/30. To znaczy - bardzo dobre.



Polecam Ostródę.

Pozdrawiam
Artur Łukasik



Film z rajdu w Ostródzie 2007
Realizacja: Judyta Rekowska, Anna Wolska

Film z rajdu w Ostródzie 2007 - Operator kamery:Judyta Rekowska, Anna Wolska .wmv 30 MB

Zapraszamy do wymiany opinii

SZCZEGÓŁOWE WYNIKI Z RAJDU I KLASYFIKACJA INDYWIDUALNA

DOSTĘPNE NA STRONACH FIRMY ZUBIX OBSŁUGUJĄCEJ SYSTEMY OBLICZENIOWE I POMIAROWE NA RAJDACH ENDURO

Zdjęcia z rajdu

Anna Wolska
© Wszystkie prawa zastrzeżone
aniawolska@o2.pl


fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska
fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska
fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska
fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska
fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska
fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska
fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska
fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska
fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska
fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska
fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska
fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska
fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska fot. Anna Wolska