Rajd Enduro Ostróda 2005 - XIII i XVI Runda Indywidualnych MP oraz XIII i XVI Runda Pucharu PZM w Rajdach Enduro - 1/2/10.2005

Zakończenie sezonu w Motocyklowych Rajdach Enduro, czyli Ostróda 2005.

Park roboczy fot. Paweł Błaszczak W pierwszy październikowy weekend odbyły się w Ostródzie ostatnie zawody z cyklu Mistrzostw Polski i Pucharu PZM w Motocyklowych Rajdach Enduro. Wreszcie mieliśmy blisko na zawody. W piątek wsiedliśmy do samochodu dopiero w południe, a nie, jak zazwyczaj o świcie, i już po 2 godzinach byliśmy w Ostródzie. Pogoda dopisała, było ciepło, a deszczyk, który popadał w nocy z soboty na niedzielę, nie popsuł trasy ani warunków rywalizacji. Rajd został zorganizowany przez AMK Drwęca Ostróda na zlecenie ZG PZM. Bazę rajdu zlokalizowano w centrum miasta przy budynkach klubowych AMK, ale z uwagi na remonty ulic, PKC obsługowy umieszczono przy próbie enduro na autodromie. Na bazie rajdu był tylko start i meta zawodów, a zawodnicy mieli 10 dodatkowych minut, aby dojechać po starcie na autodrom i kolejnych 10, aby pod koniec dnia dojechać z autodromu na metę rajdu. Wprowadziło to pewnego rodzaju dyskomfort dla ekip technicznych, które musiały przenosić całe swoje bambetle na autodrom, a potem z powrotem na bazę rajdu. Był to jednak kłopot do przezwyciężenia. Sama baza rajdu była przygotowana poprawnie, wraz z punktem gastronomicznym i toaletami. Formalności załatwiano sprawnie i szybko zdaliśmy motocykle do parku. Próby były oczywiście już przygotowane, otaśmowane - cieszy mnie, że stało się to standardem w naszych, krajowych zawodach. Dawniej różnie z tym bywało. Łukasz Kurowski na próbie fot. Paweł Błaszczak Na starcie pojawiło się 102 zawodników wszystkich klas i o godzinie 10 00 w sobotę, pierwsi z nich ruszyli na trasę. Najpierw dojazdówka do próby enduro na autodromie. Tam po wpisaniu czasu na PKC wjeżdżaliśmy na próbę, niezbyt długą, bo 3 - 3,5 minutową, wytyczoną na bardzo miękkim podłożu trawiastym. Powodowało to bardzo szybkie wybijanie się głębokich kolein w łukach, więc drugiego dnia próba ta była koszmarem, gdzie drogi należało szukać na poboczu, a koleiny najlepiej przecinać zamiast w nie wjeżdżać. Sama nawierzchnia próby była bardzo nierówna, szczególnie na dojeździe do dwóch hopek, których nie było specjalnie jak skoczyć. Co odważniejsi, lub lekkomyślni skakali te hopki lądując na płaskie lub na lekki przeciwstok najeżony dziurami. Widać, wiara w zawieszenia rajdówek, okazała się słuszna, bo nikomu nic się nie stało, jeśli nie liczyć bólu w wiadomych okolicach, bo gdy zawieszenia ugną się do kresu, to reszta idzie na nóżki, które też mogą się ugiąć. A wtedy, chyba wiecie, co jest następne...

 fot. Paweł Błaszczak Po przejechaniu próby ruszaliśmy w trasę, trudną, pełną drobnych, ale wciąż obecnych elementów technicznych. A to drzewko w poprzek ścieżki, a to trawersy na stromych zboczach wąwozu, z błotem na dole, jakby się komuś nie udało, a to rzeczka do sforsowania, gdzie stało mnóstwo chętnych do pomocy kibiców, a to podjaździk piaszczysty, a dalej taki sam, ale śliski. Najcięższy element tego odcinka - rzeczkę - wykluczono drugiego dnia, bo była już mocno nieprzejezdna. I tak, po kilkudziesięciu minutach przyjeżdżam na próbę cross i oczom nie wierzę - właśnie mija moja minuta!!! Na trasie fot. Paweł Błaszczak No nieźle, organizatorzy przygotowali ciasne czasy - rajd pierwszego dnia spóźniło lub nie ukończyło aż 72 zawodników. A trzeba wam wiedzieć, że znaczna część zawodników błądziła w pierwszym kółku z uwagi na złe oznakowanie trasy. Dlatego sędzia zawodów pan Andrzej Krzysztofiak podjął słuszna decyzję o anulowaniu spóźnień z pierwszego kółka w sobotę. Gdyby nie ta decyzja, to spóźnienia zanotowaliby prawie wszyscy zawodnicy. Próba cross została zlokalizowana na torze motocrosowym w Ostródzie. Podłoże w większości piaszczyste, kilka skoków, czas przejazdu między 3 a 4 minuty, bowiem wydłużono ją o odcinek wokół toru. Na skokach nie było nikogo, kto przy pomocy żółtej chorągiewki, dałby znak zawodnikom o ewentualnym niebezpieczeństwie. Skoki fot. Paweł Błaszczak Tak, więc, zawodnik mógł śmiało wylądować na swoim koledze, który jechał przed nim i wydachował na skoku. Gdy zawodnicy podczas odprawy w sobotę, zapytali się o się o sędziów z chorągiewkami na skokach, to otrzymali odpowiedź od jednego z organizatorów (zmilczę jego miano) - " to jest enduro i chorągiewkowych na skokach nie będzie". Nie wiem, co ten pan chciał powiedzieć przez stwierdzenie " to jest enduro ", ale w imieniu wszystkich zawodników dziękuję mu za uświadomienie nam, jaki sport uprawiamy. Skoki fot. Paweł Błaszczak To bardzo cenna uwaga, której wartość intelektualna jest adekwatna do sposobu oznakowania trasy i jakości pracy sędziów na PKC przy autodromie. Tym razem mieliśmy szczęście i nikomu nic się nie stało. Po próbie cross mieliśmy znowu kilkadziesiąt minut jazdy w bardzo urozmaiconym terenie, gdzie bardzo rzadko można było przysiąść na siodełku, a królowały kałuże, rowy melioracyjne i znany z poprzednich rajdów błotny wąwóz, który został w sobotę rozjeżdżony tak skutecznie, że przebycie go w niedzielę było bardzo trudne. Na szczęście zawsze można był liczyć na pomoc widzów, którzy wyciągali z błota utopionych żużlowników. Z tego, co zauważyłem, sporą przeszkodą okazały się dla wielu rowy melioracyjne. Rzeczywiście, wjazd przednim kołem w taki rów oznaczał, co najmniej, kilkuminutowe grzebanie się w błocie, a czasem koniec rajdu. Błotko fot. Paweł Błaszczak Jedyną skuteczną metodą na te przeszkody było przeskoczenie i można to było zrobić praktycznie na każdej szerokości rowu. Na bokach, gdzie było najwężej, można było skoczyć prawie suchą oponą. Utopić i lub zassać maszynę w błocie można było w wielu miejscach, nawet tam, gdzie inni przejeżdżali śpiewająco. W niedzielę gdzieś na jakimś niewielkim błotku w trasie, zmieniłem nieco tor jazdy i sam stanąłem z motocyklem zagrzebanym do filtra powietrza. Gdyby nie pomoc Stasia Grygiela, który zlitował się nade mną i wyszarpał mnie z tego błota, to pewnie zaliczyłbym solidne spóźnienie. Stasiu zaś walczył ze mną o drugie miejsce na koniec sezonu i finalnie przegrał. Gdybym spóźnił ten rajd, to Grygiel byłby drugi. Błotko fot. Paweł Błaszczak Tak, więc sportowa i dżentelmeńska postawa Stasia Grygiela zasługuje na najwyższe uznanie, co niniejszym kolegom obwieszczam. Organizator, wraz z przedstawicielami PZM i włodarzami Ostródy, przygotował zakończenie rajdu i jednocześnie całego sezonu 2005. Pucharów do wręczenia była cała masa, a my mieliśmy czas, bo do domu blisko. Po około 2 godzinach od przyjazdu na metę ostatniego zawodnika, rozpoczęła się uroczystość. Śmiechu i zabawy było sporo, a piwo dla wszystkich serwował, w imieniu ATV Polska, sam Mistrz Polski 2K - Rafał Sonik. Dziękujemy i polecamy się łaskawej pamięci na przyszłość. Takim właśnie miłym akcentem zakończyły się ostatnie zawody w Motocyklowych Rajdach Enduro w sezonie 2005.

Wyniki Zawodów:

Mistrzostwa Polski - klasa Młodzik Zawody w Ostródzie wygrał Damian Dymowski (AB Płock) przed Sebastianem Knoff (BKM Bielsko) i Rafałem Kiczko (KM Quercus). Równa jazda w całym sezonie, no i oczywiście szybkie przejazdy na próbach dały koledze Dymowskiemu zaszczytne miano Mistrza Polski w tej klasie. Jak zawsze jestem pełen uznania dla młodzików, którzy motocyklami z silnikami o pojemności 50 ccm pokonują tą samą trasę jak reszta zawodników. Kłopot tej klasy polega na tym, że pięćdziesiątki są bardzo zawodne, a przez to drogie w eksploatacji. Tak, więc każdy młodzik musi mieć silne zaplecze finansowe, o co jest niezmiernie trudno. Stąd mała liczba zawodników startująca w tej klasie. W dawnych czasach, które pamiętają tylko nieliczni, a do których ja się niestety też zaliczam, kluby fundowały swoim młodzikom maszyny. Że przypomnę słynną "inwazję Simsonów". Niestety były to inne rozliczenia z "bratnimi" krajami, teraz są z własną kieszenią, a co ta mówi - sami wiecie. Tym większy splendor spływa na tych, którzy kończą sezon 2005 w tej klasie:

Mistrz Polski - Damian Dymowski - AB Płock
II miejsce - Sebastian Knoff - BKM Bielsko
III miejsce - Rafał Kiczko - KM Quercus

Część zawodników z tej klasy, tj. Kamil Joć czy Łukasz Bembenik, już w trakcie sezonu przeszła do E1. Myślę, że tych trzech też da radę wystartować w E1 z zupełnie dobrymi wynikami. Seba Knoff, który trenuje z nami u Mirka Kowalskiego w ramach grupy Enduro Obsession, jeździ setą już od początku sezonu i teraz mnie starego już przegania na czasówkach. Wstydu ci młodzi nie mają, żeby tak bez dania racji, starszego pana objeżdżać..

Mistrzostwa Polski - klasa E1
Paweł Szturomski I MP w E1 Fot.Paweł Błaszczak Ostródę wygrał w świetnym stylu Karol Kedzierski (AP W-wa) przed Pawłem Szturomskim (AP Głogów) i Michałem Łukasikiem (BKM Bielsko). Nie startował Michał Szuster, a Łukasz Kędzierski nie ukończył rajdu z uwagi na defekt motocykla. Klasyfikacja końcowa sezonu jest nieco inna:

Mistrz Polski - Paweł Szturomski - AP Głogów
I Wicemistrz - Łukasz Kędzierski - AP Warszawa
II Wicemistrz - Michał Szuster - MK Olsztyn

Szturomski, wiadomo, solidny, szybki zawodnik o twardym charakterze prawdziwego fightera. Zawsze perfekcyjnie przygotowany do zawodów i zawsze je kończy. Z miejscami na mecie bywało różnie, ale Paweł był zawsze w czołówce swojej klasy. Z przebiegu sezonu jest to jak najbardziej zasłużony sukces tego sympatycznego zawodnika i jestem przekonany, że nie jest to ostatnie słowo Pawła. Wiem, że jest to trudne, ale aby rozwijać się dalej, Paweł powinien jeździć oprócz MP, zawody z cyklu Mistrzostw Europy.
Łukasz Kędzierski to bardzo znane nazwisko i tytuł I Wicemistrza Polski jest potwierdzeniem jego zawodniczej klasy. Mimo bardzo wyważonej jazdy, Łukasz czterokrotnie w tym sezonie, nie ukończył zawodów. To zabiera dużo punktów, które odrobić jest bardzo trudno. Łukasz Kędzierski jest czołową postacią teamu GasGas Macieja Wróbla i myślę, że dobrze promuje motocykle tej marki. Z uwagi na wiek, w tym sporcie – wszystko jest jeszcze przed nim.
Michał Szuster, ubiegłoroczny numer jeden, zajął w tej klasie III miejsce i zdobył tytuł II Wicemistrza. Wiem, że ta przekąska nie zadowala apetytu Szustera, ale sześciokrotna nieobecność na zawodach nie daje szansy na wygranie klasy, przynajmniej nie w Polsce. Gdy Michał pojawił się na starcie to wygrywał i w mojej ocenie jest wciąż najszybszym zawodnikiem startującym w Polsce. Nadmiar obowiązków, związanych z uczestnictwem w cyklu Mistrzostw Świata, odbił się nieco negatywnie na efektach jego startów. Tym niemniej bardzo ważne jest, aby tacy zawodnicy jak Michał Szuster, dalej startowali w MP. Podnoszą przez to poziom tej dyscypliny w kraju i, co jest jeszcze ważniejsze, jest się, od kogo uczyć. A chętnych do nauki nie brakuje. Wystarczy popatrzeć na listę startową E1. Doskonałe, czwarte miejsce zajął Roman Ulenberg (KKM Kwidzyn), który tylko o kilka punktów minął się z pudłem. Roman, w tym sezonie, pokazał się od dobrej strony w kilku edycjach MP. Dwukrotnie był trzeci, ale również dwukrotnie nie ukończył zawodów. Fakt, że stale jeździł w czołówce swojej klasy dobrze rokuje na następny sezon. Piąte miejsce zajął uczestnik Sześciodniówki 2005- Mateusz Bembenik (SMK Krzeniów). Mateusz jeździ bardzo szybko i jeżeli poprawi nieco wytrzymałość, to będzie jednym z pretendentów do miejsca na podium w sezonie 2006. Karol Kędzierski to chyba największy pechowiec tej klasy w sezonie 2005. Już od kilku sezonów walczy z dobrym skutkiem w czołówce E1 i ten sezon mógł być jego. Cóż, przypadkowa kontuzja - złamany obojczyk - wykluczyła go ze skutecznej rywalizacji. Jednak styl, w jakim wrócił do Enduro Tour of Poland, pokazuje jednoznacznie, że w sezonie 2006 będzie na pewno na podium. Karol jeździ także motocross i potrafi przyjechać zawody z cyklu MP w pierwszej trójce. Mimo, ze jest świetnym zawodnikiem, to zbytnie zagęszczenie kalendarza startów w sezonie 2006 może utrudnić mu zdobycie tytułu mistrzowskiego w Rajdach Enduro. Kolejne miejsce zajął Darek Habrat (KM Cross) – utalentowany zawodnik młodego pokolenia. Z pewnością pierwszy sezon w MP był dla Darka lekkim wstrząsem po sukcesach w Pucharze PZM w roku 2004. Większa konkurencja i trudniejsze wyzwania w MP powodują, że o sukcesy nie jest tak łatwo. Habrat przejeździł jednak cały sezon, na pewno jeden z trudniejszych w ostatnich latach, i nabrał dużo doświadczenia. To z pewnością będzie procentować w kolejnych sezonach i myślę, że kolegę Darka stać na sprawienie niespodzianki w najbliższej przyszłości. Pozostali zawodnicy tej klasy jeździli w kratkę, ale kilku z nich może, przy systematycznej jeździe, odegrać rolę "czarnego konia" w sezonie 2006. Zaliczam do nich Wojtka Szczepańskiego (AP W-wa), który zbyt często miał kłopoty z motocyklem i Michała Łukasika (BKM Bielsko), który z powodu kontuzji jechał tylko 3 eliminacje sezonu 2005. Z pewnością warto też zwrócić uwagę na Wacka Skolarusa, który świetnie pojechał trudną Sześciodniówkę 2005, Łukasza Bembenika – chyba najmłodszego w tym towarzystwie, czy Kamila Kołodziejczyka, który nie raz pokazał swe imponujące możliwości. Bardzo dzielnie radzili sobie na trasach Enduro Tour of Poland zawodnicy KM Cross - Tomasz Jusiak i Dariusz Piltek.

Mistrzostwa Polski - klasa E2
Łukasz Kurowski w akcji Fot.Paweł Błaszczak Zawody w Ostródzie wygrał oczywiście Łukasz Kurowski (MK Olsztyn) przed Markiem Świderskim (AP W-wa) i Łukaszem Bartosem (AMK Red). Kolejność na koniec sezonu jest następująca:

Mistrz Polski - Łukasz Kurowski - MK Olsztyn
I Wicemistrz Polski - Marek Przybysz - AP Głogów
II Wicemistrz Polski - Marek Świderski - AP W-wa


Łukasz Kurowski jest obecnie jednym z najlepszych zawodników w Europie, a w Polsce wygrać z nim może tylko Szuster i ewentualnie Przybysz. Łukasz Kurowski jeździ bardzo elegancko, niemalże bez wysiłku. Tak jak widok pięknego motocykla jest radością każdego zawodnika, tak obserwacja jadącego Quraka, to przyjemność każdego kibica no i co tu ukrywać, zazdrość każdego żużlownika. Kurowski jest bardzo sprawny i wspaniale antycypuje zachowanie motocykla, skacząc tam gdzie inni brodzą w błocie. Jeżeli Qurak nabierze trochę siły, to możemy mieć kolejnego zawodnika światowego formatu, zdobywającego laury w Mistrzostwach Świata. W tym sezonie Łukasz Kurowski zdobył też pierwsze miejsce w Klasyfikacji Generalnej zdobywając najważniejszy tytuł Rajdowego Mistrza Polski i w sezonie 2006 będzie jeździł z jedynką na polach numerowych. Będzie jeździł motocyklem KTM i chyba w klasie E1, więc młodzież będzie miała się, od kogo uczyć. Marek Przybysz nie mógł nawiązać walki z Kurowskim w Ostródzie, bowiem uszkodził kolano podczas zawodów motocrosowych i kontuzjowany nie mógł ukończyć tak trudnego rajdu. Tym niemniej właśnie Marek Przybysz zajął drugie miejsce w Klasyfikacji Generalnej i zdobył tytuł I Rajdowego Wicemistrza Polski. To bardzo dobry wynik. Bo też Marek jest bardzo dobrym zawodnikiem. Przybysz to także czołówka Europy i myślę, że mógłby swobodnie startować w Mistrzostwach Świata. Tam właśnie, w konkurencji z najlepszymi, mógłby zacząć jeździć jeszcze szybciej, a posiada bardzo ważna cechę zawodnika enduro - kończy rajdy. Bardzo pewnie i szybko jeździli w tym sezonie Marek Świderski i Łukasz Bartos. Obydwaj nie wahają się podjąć walki z najlepszymi w tej klasie i zdarzało się im wygrywać już zawody. Obaj są bardzo rozwojowymi zawodnikami i myślę, że w przyszłym sezonie obaj mogą znaleźć się na podium. Tak z przebiegu sezonu, wydaje się, że Bartos zrobił nieco większe postępy w stosunku do 2004 roku niż Marek Świderski. Za to Marek wykazywał się w tym sezonie dużym opanowaniem i solidnością w jeździe. Tomek Zych i Michał Ostrzyżek to znane firmy w motocyklowym światku. Potrafią pojechać bardzo szybko, ale w sezonie 2005 nie mogli nawiązać równorzędnej walki z poprzednikami. Wygląda na to, że obaj bawią się doskonale tym sportem przywożąc przy okazji punkty dla klubu. Pozostali sklasyfikowani, to kratkowicze, którzy nie mogli lub nie chcieli pojechać całego cyklu zawodów. Gdy jednak zbiorą siły i budżet na przyszły rok, to mogą namieszać w punktacji tej klasy, a szczególnie dwaj z nich - Mirosław Kowalski i Maciej Stolarski. Obaj mają papiery na pierwszą trójkę.



Mistrzostwa Polski - klasa E3
Sebastian Krywult Mistrz Polski E3 Fot.Paweł Błaszczak W tej klasie karty były rozdane już przed rajdem w Ostródzie. Tak, więc panowie z czołowej trójki pojechali tylko w pierwszy dzień, a drugiego zapadli na "syndrom złotoryjski", czyli zgodnie nie wystartowali. Stąd nieco inne niż zwykle rozstrzygnięcie tego rajdu - wygrał Kamil Walczak (KM Cross) przed Sebastianem Krywultem (BKM Bielsko) i Pawłem Świderskim (AP W-wa). W Ostródzie wystartował i ukończył pierwszy dzień Jacek Czachor na swojej dakarówce. Jacek, oczywiście, nie mógł tym ciężkim motocyklem nawiązać walki z kolegami, ale to bardzo miło z jego strony, że pofatygował się nas odwiedzić. Każdy z kibiców chciał zrobić sobie z Jackiem zdjęcie, a ten z cierpliwością prawdziwej gwiazdy sportu, nikomu nie odmawiał. Klasyfikacja na koniec sezonu wygląda tak:

Mistrz Polski - Sebastian Krywult - BKM Bielsko
I Wicemistrz Polski - Paweł Świderski - AP Warszawa
II Wicemistrz Polski - Błażej Gazda - KKM Kwidzyn


Sebastiana Krywulta nie trzeba nikomu przedstawiać. To jeździec, który nie przestraszy się żadnego wyzwania. Był zawodnikiem zespołu KTM (Kurowski, Krywult, Bartos), który zajął III miejsce w klasyfikacji zespołów klubowych w tegorocznej Sześciodniówce na Słowacji. To bardzo duży i oprócz pierwszego miejsca Bartka Obłuckiego w E1,chyba jedyny sukces Polaków na ISDE 2006. Popularny Bastek jest też II Rajdowym Wicemistrzem Polski i w sezonie 2006 będzie jeździł z numerem 3. Zdobył też I miejsce w klasyfikacji zespołowej (Krywult ,Knoff, Grygiel) i Klubowe Wicemistrzostwo Polski. Na rozdaniu nagród odebrał tyle wazonów, że koledzy musieli mu pomagać, bo sam by nie udźwignął. Paweł Świderski, to młody, utalentowany zawodnik, już ze sporymi osiągnięciami. Obecny w cyklu od 1998 roku i prawie w każdym sezonie przywożący tytuł. Nie inaczej było w tym roku. Gratulujemy. Błażej Gazda ma wreszcie swój sezon. Zaliczył bardzo doby występ na Sześciodniówce i ukończył bez żadnej wpadki cały cykl zawodów o MP. Tytuł II Wicemistrza, to z pewnością duży sukces Błażeja. Gazda jeździ motocyklem GasGas i opieka teamu Macieja Wróbla dobrze rokuje jego karierze. Jakub Przygoński odjechał tylko trzy eliminacje, bowiem kontuzja wyłączyła go z dalszej części sezonu. Dość udanie prezentuje się kolejny zawodnik młodego pokolenia – Kamil Walczak, który z dużą precyzją obsługuje swojego potwora, bo do takich - z racji mocy - zaliczamy maszyny z klasy E3.

Mistrzostwa Polski - klasa Weteran
Od lewej autor Artur Łukasik,Mistrz Polski Weteran Grzegorz Chorodyński,Stanisław Grygiel Kolejność w Ostródzie - Artur Łukasik (BKM Bielsko), Grzegorz Chorodyński (KTM Novi) i Stanisław Grygiel (BKM Bielsko). Klasyfikacja końcowa:

Mistrz Polski - Grzegorz Chorodyński - KTM Novi
II miejsce - Artur Łukasik - BKM Bielsko
III miejsce - Stanisław Grygiel - BKM Bielsko
Niezłych Bielsko ma weteranów, co? Grzegorz Chorodyński po raz kolejny, całkiem zasłużenie, zdobył tytuł Mistrza. Jest obecnie najlepiej technicznie jeżdżącym zawodnikiem tej klasy, no i zdecydowanie najszybszym. Jeżeli zdarza nam się z nim wygrać, to tylko dlatego, że Grzesiu ma słabszy dzień lub niedopasowane do nawierzchni ogumienie. Na trasie prezentuje wszystkie najlepsze cechy weterana enduro - spokój i opanowanie, precyzję prowadzenia motocykla, prawidłowy wybór trasy przejazdu i świetną ergonomię w obsłudze maszyny. Wygląda na to, że jeszcze kilka lat będzie królował w tej klasie. Jeżeli chodzi o mnie, to najlepszy jestem w gadce, chociaż panu Andrzejowi Renczowi nie dorównam. Z jeżdżeniem nieco gorzej, ale planuję, gdzieś koło sześćdziesiątki, pokonać Chorodyńskiego. Stachu Grygiel, to sama kwintesencja tego sportu. Twardy, ambitny, no i szybki. Wolniejszy wprawdzie od Grzesia, ale bywa szybszy ode mnie, a trzeba wam wiedzieć, że Stasiu, z uwagi na obowiązki zawodowe, trenuje bardzo rzadko. No cóż, żaden z niego młodzian i musi zadbać o swoją rodzinę - enduro jest na drugim miejscu. W miarę regularnie jeździli w tym sezonie razem z nami - Darek Kamiński z Lublina i Zbyszek Radzikowski z Warszawy. Pozostali koledzy pojawiali się na zawodach raczej okazjonalnie i nie mogli odegrać znaczącej roli w klasyfikacji sezonu. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie pojawią się tłumnie na starcie.

Mistrzostwa Polski - klasa 2K
W klasie quadów z napędem na jedna oś wygrał Rafał Sonik przed Robertem Nabrdalikiem - obaj ATV Polska. Trzecie miejsce zajął Radosław Sawicz z KTM Novi Kielce. Na koniec sezonu klasyfikacja przedstawia się następująco:

I miejsce - Rafał Sonik - ATV Polska
II miejsce - Robert Nabrdalik - ATV Polska
III miejsce - Radosław Sawicz - KTM Novi


No cóż, prymat Rafała Sonika nie podlega dyskusji. W środku sezonu wyglądało, że jego przeciwnicy dobiorą mu się do skóry, bo czasy przejazdów mieli nieomal takie same, ale wygrywał dalej Rafał Sonik. Wydaje się, że Rafał oprócz niewątpliwych umiejętności szoferskich, jest najbardziej zdeterminowany do osiągnięcia sukcesu, a to wraz z profesjonalnym przygotowaniem do zawodów, może decydować o końcowym sukcesie. Kolega Sawicz, który nie startował w kilku edycjach, mógł z pewnością zagrozić pozycji Roberta Nabrdalika. Jednak ten także potrafi obsługiwać wyścigowy traktor, więc w przyszłym sezonie sprawa pozostaje otwarta. Nie możemy zapomnieć także o Krzysztofie Kania, który, jeżeli startował, to zajmował bardzo dobre miejsca – zaraz za Sonikiem.
Frekwencja w tej klasie niestety nie była zbyt wysoka i nie rozumiem, dlaczego koledzy z Pucharu 2K nie zgłaszają się do MP. Z porównania czasów wynika, że większość z nich jeździ tak szybko jak zawodnicy MP, więc mogliby powalczyć o tytuł. Budżet startowy w MP i Pucharze jest praktycznie ten sam.

Klasyfikacja Generalna Mistrzostw Polski

Mistrz Polski - Łukasz Kurowski - MK Olsztyn
I Wicemistrz Polski - Marek Przybysz - AP Głogów
II Wicemistrz Polski - Sebastian Krywult - BKM Bielsko


To jest najważniejsza klasyfikacja sezonu i to są z pewnością najlepsi obecnie zawodnicy startujący w kraju.

Klasyfikacja Zespołowa Mistrzostw Polski

I miejsce - BKM Bielsko I
II miejsce -Kwidzyn Team
III miejsce - Automobilklub Polski AP/Q

Klasyfikacja Klubowa Mistrzostw Polski

Mistrz Polski - Klub Motorowy CROSS Lublin
I Wicemistrz Polski - Beskidzki Klub Motorowy Bielsko-Biała
II Wicemistrz Polski - Automobilklub Polski Warszawa

Kolejny sukces zanotowali koledzy z Lublina. Czapki z głów przed działaczami i zawodnikami KM CROSS. Nie dosyć, że zorganizowali wspaniałe zawody o Mistrzostwo Europy i Mistrzostwo Polski, Klub Kibica Lublin  Fot.Paweł Błaszczak to jeszcze potrafili zmobilizować całą rzeszę swoich zawodników do uczestnictwa w cyklu MP i w konsekwencji zdobyli zaszczytne miano Klubowego Mistrza Polski. Obecnie KM CROSS jawi się jako najlepiej zorganizowany klub w Polsce. Wszyscy, którzy chcą się czegoś dowiedzieć o tym sympatycznym zespole, mogą odwiedzić klubową stronę www.kmcross.pl. Jedyną rzeczą, którą można wytknąć kolegom z Lublina, jest fakt zaangażowania nieprzyzwoicie ładnego klubu kibica. Klub ten, bardzo pięknie, a często nawet uroczo odziany, pomaga ofiarnie swoim zawodnikom, a i innym także, gdy zajdzie taka potrzeba. Lecz ci inni, niezwyczajni takim widokom, dekoncentrują się na próbach, co skrzętnie wykorzystują zawodnicy KM CROSS. O tempora, o mores...

Puchar PZM
Puchar PZM - klasa - Młodzik Od lewej Aleksandra Ilkiewicz,Krzysztof Gronostaj,Rafał Bracik fot.Paweł Błaszczak Wygrał Rafał Bracik( KTM Novi) przed Krzysztofem Gronostajem (OTS Oborniki) i Adrianem Nagrodzkim (AB Płock). Kolejność na koniec sezonu jest następująca:

I miejsce - Krzysztof Gronostaj - OTS Oborniki
II miejsce - Aleksandra Ilkiewicz - AB Łódzki
III miejsce - Rafał Bracik - KTM Novi


Z przebiegu całego sezonu wynika, że kolega Gronostaj był najszybszym i najpewniej jeżdżącym zawodnikiem tej klasy. Tak, więc nie ma, co się obijać w klasyfikacji Pucharu, trzeba w przyszłym roku powalczyć o tytuł w Mistrzostwach Polski. Świetnie poradziła sobie w tym roku Aleksandra Ilkiewicz. Przez cały sezon jeździła w czołówce tej klasy i z uwagi na nieobecność kolegi Gronostaja w Kielcach, mogła z łatwością zająć pierwsze miejsce. Niestety dopadł ją pech i nie ukończyła pierwszego dnia w Ostródzie. To wystarczyło i trzeba się zadowolić wazonem za II miejsce, co i tak, w towarzystwie szybko jeżdżących kolegów jest dużym sukcesem Oli Ilkiewicz. Aha, jej wynik to z pewnością żaden przypadek - Ola potrafi pojechać na prawdę szybko, wystarczy popatrzeć na czasy jej prób. Wyróżniającym się zawodnikiem tej klasy jest Rafał Bracik. Im dłużej trwał sezon, tym lepiej jeździł Rafał. Widać, że w rodzinie Bracik talent do motocykli nie zaginie, a Rafał ma wszelkie dane po temu, aby w przyszłości zbierać tytuły w Mistrzostwach Polski. Z dobrej strony pokazywali się na zawodach koledzy Nagrodzki, Bielecki i Bielec. W przyszłym roku będziemy pilnie śledzić ich rozwój sportowy. I jeszcze słowo o największym pechowcu tej klasy. Agata Augustyn, dziewczyna o ogromnym sercu do walki i sporych już umiejętnościach. Gdzieś w połowie sezonu była nieomal pewnym kandydatem do miejsca na podium. Niestety, jej motorek zaczął się sypać i coraz częściej spotykałem Agatę na trasie, siedzącą i czekającą na pomoc techniczną. Taka sytuacja może obrzydzić enduro na całe życie. Mam nadzieję, Agata będzie dalej jeździć z nami i w kolejnym sezonie pomacha mi z podium.

Puchar PZM - klasa - E1
fot.Paweł Błaszczak Kolejność na mecie rajdu była następująca – Michał Bolmiński (KTM Novi), Sebastian Baklarz (BKM Bielsko) i Tomasz Wroceński (KM Quercus). Natomiast na koniec sezonu wygląda to tak:

I miejsce - Sebastian Baklarz - BKM Bielsko
II miejsce - Michał Bolmiński - KTM Novi
III miejsce - Tomasz Wroceński - KM Quercus


Ten sezon, to piękny sukces mojego klubowego kolegi Sebastiana Baklarza, jadącego cały cykl bardzo równo i mieszczącego się prawie zawsze w pierwszej trójce zawodów. Ani razu nie wygrał, ale tylko raz nie ukończył dnia. Taka konsekwencja w jeździe i szybkie czasy przejazdów zapewniły Sebastianowi tytuł. W przyszłym roku czekają go starty w Mistrzostwach Polski, gdzie jego zawodnicza solidność może być powodem niejednej niespodzianki. Michał Bolmiński z Kielc, który zaczął sezon dwie eliminacje później niż wszyscy, okazał się bardzo szybkim zawodnikiem i doskonale przygotowanym do zawodów. Trudno, oczywiście, było odrobić stratę punktów do pewnie jeżdżącego Baklarza, ale efektowny finisz Bolminskiego - same zwycięstwa w ostatnich zawodach - zapewniły mu bardzo dobre drugie miejsce. Patrząc na czasy przejazdów kolegi Bolmińskiego, można się pokusić o wniosek, że w przyszłym sezonie, szkoda marnować czasu w Pucharze, gdy można powalczyć o swoje w MP. Mistrzostwa Polski mogą być dla obu tych zawodników kolejnym krokiem w rozwoju ich kariery. Tomek Wroceński w zeszłym sezonie przyjechał trzeci w klasie Młodzik Pucharu PZM, a w tym jako trzeci w E1. Godna podziwu systematyczność, która w przyszłym roku może przynieść mu tytuł, o ile zostanie w Pucharze. Maciej Kania, już od kilku lat jeździ bardzo szybko i niestety nieregularnie. Rozumiem, że Maciek bawi się bardziej niż walczy o wynik. A szkoda, bo tytuł z pewnością leży w zasięgu jego możliwości. Spory potencjał w tej klasie prezentuje również Wojtek Szymkowski, ale nieukończenie rajdu w Kielcach osłabiło jego wolę zakończenia sezonu w Ostródzie i tam Wojtka już nie oglądaliśmy.

Puchar PZM - klasa - E2 i E3
 fot.Paweł Błaszczak W tej klasie na rozstrzygnięcie musieliśmy poczekać aż do zakończenia ostatniego rajdu. Wygrał go Sebastian Gryga z Mysłowic przed Dariuszem Dudą (BKM Bielsko) i Marcinem Krugerem (Wisła Chełmno). Stąd kolejność na koniec sezonu przedstawia się tak:

I miejsce - Dariusz Duda - BKM Bielsko
II miejsce - Sławomir Kruszyński - Wisła Chełmno
III miejsce - Sebastian Gryga - Mysłowice


Często w moich relacjach pisałem o zawodnikach Pucharu, którzy jeżdżą na poziomie Mistrzostw Polski. Na pewno ci trzej podlegają pod ten opis. Mój kolega klubowy Darek Duda, już od lat jeździ w czołówce tej klasy. W tym roku stoczył bardzo wyrównany bój ze Sławkiem Kruszyńskim, a losy tego pojedynku ważyły się aż do ostatniego dnia rajdu w Ostródzie. Kruszyński, niestety, nie ukończył tego dnia i w ten dość łatwy sposób oddał pierwsze miejsce Darkowi, który po pierwszym dniu miał do niego aż 6 punktów straty. To dużo, szczególnie przy tak wyrównanym poziomie zawodników. No cóż, jak to w życiu - walka walką, a farta trzeba mieć. Inna sprawa, że ten tytuł należał się Darkowi z dawna, najbardziej, za jazdę na jednym kole ( wyłączywszy incydent przed Sześciodniówką w Kielcach). Żarty żartami, ale Duda umie naprawdę szybko jeździć i świetnie czuje się w górach. To dobrze, że w przyszłym sezonie wystartuje w Mistrzostwach Polski, bo dzięki niemu konkurencja w MP będzie jeszcze większa. Sławka Kruszyńskiego namawiam na to samo, bo jeździ nie gorzej niż Duda ( na nizinach bywa, że lepiej). A poza tym trzeba dać szansę innym kolegom z tej, najliczniej obsadzonej klasy - w całym sezonie startowało aż 62 zawodników. Trzecie miejsce Sebastiana Grygi, to uczciwie wyjeżdżony sukces tego rutynowanego zawodnika, który pokazuje się również na torach motocrosowych.
W przyszłym sezonie o tytuł powalczą na pewno ci zawodnicy, którzy jeździli w kratkę, ale szybko. Nazwiska do zapamiętania to: Marcin Kruger, Paweł Puciłowski, Łukasz Majewski, Robert Soćko i Rafał Adamus. Mogą się im przeciwstawić ci, którzy jeżdżą mniej efektownie, ale skutecznie i pewnie - Szymon Rolle, Jacek Grabowski czy koledzy Kalisz, Rychel i Raczykowski.



Puchar PZM - klasa -Weteran
Weterani  Fot.Paweł Błaszczak Krzysztof Wasilewski (AMK Drwęca), Jacek Dębski (ABŁ Łódzki) i Andrzej Błaszczak (TNT Łomianki). Oto pierwszych trzech weteranów w Ostródzie. W drugim dniu wszyscy oni zapadli na "syndrom złotoryjski", ale im wolno, bo w końcu nie młodzieniaszki i coś z sił dla żon swoich zostawić musieli. Rajdu nie ukończył szybko jeżdżący w tej klasie Witold Sikora i to był prawdziwy pech Witka, który tak skutecznie unieruchomił swoją maszynę pierwszego dnia, że start w drugim był wykluczony. W ten sposób końcowy sukces odniósł doświadczony i od lat startujący w tej klasie Jacek Dębski. Witek Sikora musi zadowolić się drugim miejscem, a trzecie objął Andrzej Błaszczak, który w kilku ostatnich sezonach, nie raz stawał na podium.

I miejsce - Jacek Dębski - ABŁ Łódzki
II miejsce - Witold Sikora - AM Krosno
III miejsce - Andrzej Błaszczak - TNT Łomianki


Reszta kolegów w tej klasie jeździła raczej nieregularnie i ze zmiennym szczęściem, choć przez sezon zebrało się ich aż 22.



Puchar PZM - klasa - 2K
W tej klasie odbył się pojedynek o pierwsze miejsce pomiędzy Romualdem Madziag i Jackiem Szymczakiem. Wygrał Madziag i on zapewnił sobie pierwsze miejsce w całym sezonie. Kolejność w Ostródzie była następująca - Romuald Madziag, Bogdan Kobiela i Jacek Szymczak - wszyscy ATV Polska. Sprawę załatwiło spóźnienie kolegi Szymczaka złapane podczas pierwszego dnia zawodów. Bardzo dobre czasy kręcił podczas tego rajdu Michał Marek (ATV Polska). Na koniec sezonu wygląda to tak:

I miejsce - Romuald Madziag - ATV Polska II miejsce - Jacek Szymczak - ATV Polska III miejsce - Bogdan Kobiela - ATV Polska

Kolejni w klasyfikacji zawodnicy mogli również pokusić się o tytuł, bo jeżdżą równie szybko jak czołowa trójka, a w każdym razie niewiele wolniej. Zabrakło im czasem szczęścia, a czasem determinacji do jazdy w całym cyklu zawodów. Mowa tutaj o kolegach - Michale Marku, Tomaszu Kasprzaku, Danielu Wawro czy Piotrze Kruczkowskim. A tak naprawdę, to powinni się oni wszyscy zgłosić do MP i namieszać w tamtej klasyfikacji. Ja wprawdzie lubię i cenię Rafała Sonika, ale ludzie zlitujcie się - ileż mogę pisać o jego zwycięstwach???????? Idźcie do Mistrzostw Polski i wygrajcie wreszcie z nim, co?

Puchar PZM - klasa - 4K
W Ostródzie wygrał Damian Rajczyk z Częstochowy przed Arturem Cecotem (ATV Polska) i Robertem Aniołem (ATV Polska). Na koniec cyklu kolejność jest następująca:

I miejsce - Artur Cecot - ATV Polska
II miejsce - Witold Kłeczek - BKM Bielsko
III miejsce - Robert Anioł - ATV Polska


No i niewiele brakło, a Witold Kłeczek przegrałby drugie miejsce w Ostródzie, a przecież w zeszłym roku był mistrzem tej klasyfikacji. A, że Witek jeździć umie, to myślę, że młodzi napierają coraz bardziej. Artur Cecot (jakie ładne imię) w całym sezonie pokazał się jako szybki i skuteczny zawodnik, a co najważniejsze, zawsze dojeżdżał do mety. Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że ukończyć rajd traktorkiem często bywa nieco trudniej niż motocyklem, bo jest to pojazd, z racji swej szerokości, mocno narażony na ataki pni i innych przeszkód, a przez to awaryjny. Trzeba mieć duże doświadczenie, aby ukończyć wszystkie rajdy w sezonie. Witold Kłeczek odpuścił sobie Więcbork i tych straconych punktów już nie odrobił. Z kolei Robert Anioł nie pojechał w Ustrzykach i tych punktów także zabrakło. Reszta zawodników startowała ze zmiennym szczęściem, ale czasami na próbach, przynajmniej kilku z nich nie odbiegało od czołowej trójki. Bardzo szybko jeździł kolega Roman Eliasz, a także koledzy Miech i Bartosiewicz. Z kolei kolega Jacek Konieczny nie mieścił się na pudle podczas zawodów, ale wszystkie ukończył zajmując wysokie 4 miejsce w klasyfikacji sezonu. To dobrze rokuje na przyszłość gdyż czasem trudniej jest nauczyć się dojeżdżać rajdy niż poprawić szybkość na próbach.

W punktacji zawodników jeżdżących w ENDURO OBSESSION Training Group by Mirosław Kowalski zawody otrzymują:
- Trasa - 8 pkt
- Organizacja - 7 pkt
- Sędziowanie - 7 pkt
- Ocena ogólna - 22/30 . Nota - dobre

Lubię zawody w Ostródzie i to nie tylko, dlatego, że są blisko Gdyni. Trasy są ciekawe i trudne, ale nie mogą być tak kiepsko oznakowane jak ostatnio. Sędziowie na PKC nie mogą wpisywać byle, co w kartę drogową, bo robią w ten sposób bałagan organizacyjny i kompletnie dezorientują zawodników. Dobrze, że na sędziego wyznaczono Andrzeja Krzysztofiaka z Kwidzyna, charakteryzującego się głęboką znajomością tego sportu i uprzejmym obyciem, co w połączeniu z chęcią wysłuchania zawodników skutkowało opanowaniem bałaganu i sprawiedliwymi werdyktami.
Mimo tych niewątpliwych kłopotów, polecam Ostródę wszystkim zawodnikom. Świetne tereny do jazdy motocyklem w połączeniu z gościnnością organizatorów dają mi prawie pewność, że następny rajd organizowany przez AMK Drwęca otrzyma notę bliska ideału.

Organizacja rajdów 2005
Zawodnicy i obsługa Enduro Obsession Team by Mirosław Kowalski oceniali w moich relacjach jakość wszystkich zawodów z cyklu Mistrzostw Polski i Pucharu PZM. I tak:

Lublin - Ocena ogólna - 30 (minus)/30. Nota - świetny rajd na europejskim poziomie.
Nowy Kościół - Ocena ogólna - 28/30. Nota - więcej niż bardzo dobry.
Kielce - Ocena ogólna - 27/30. Nota - bardzo dobry.
Oborniki - Ocena ogólna - 27/30. Nota - bardzo dobry.
Siemiatycze - Ocena ogólna - 24/30. Nota - więcej niż dobry.
Ostróda - Ocena ogólna - 22/30. Nota - dobry.
Ustrzyki - Ocena ogólna - 21/30. Nota - ledwie dobry.


W tym sezonie nie był rajdu z oceną gorszą niż dobra. Bezkonkurencyjny był Lublin, pod każdym względem. Nowy Kościół, to rajd o skali trudności jak w ME i świetnie zorganizowany. Kielce wcale nie łatwiejsze niż Nowy Kościół, a organizacyjnie na bardzo wysokim poziomie. Oborniki bez wpadek organizacyjnych, ale łatwe, co nie oznacza złe. Od czasu do czasu zasłużyliśmy, bowiem na łatwiejszy rajd. Tylko w Obornikach, na rozpoczęcie pierwszego dnia rajdu zagrano hymn narodowy. A przecież rozgrywane są bądź, co bądź Mistrzostwa Polski i dla podkreślenia rangi zawodów kibice i zawodnicy powinny słyszeć tę melodię przed każdym rajdem. Siemiatycze na swoim dobrym poziomie, ale już gorzej organizacyjnie niż w wypadku poprzedników w tabeli. Trasa, może nie łatwa, ale też nie trudna. Ostróda, to lekki bałagan, ale trasa trudna, chociaż, dla "skróciarzy" poszczególne jej elementy były łatwe do ominięcia. Szczególnie w drugim dniu korzystano z tej możliwości. Ustrzyki, to taki rajd trochę z poprzedniej epoki. Fantastyczne tereny, ale reszta słaba.
Reasumując, poziom rajdów w Polsce w ciągu ostatnich 3 lat znacznie się poprawił. Jest trudno technicznie, ciasno z czasami i ciekawie na próbach. Myślę, że jest to zasługą przede wszystkim poważnych organizatorów, ale także Głównej Komisji Sportu Motocyklowego PZM, która w regulaminach i w wytycznych do regulaminów, klarownie określiła zasady, na jakich mają się odbywać zawody.
Wzrost trudności tras może spowodować odpływ tych zawodników Pucharu, którzy traktują swe uczestnictwo w zawodach hobbystycznie. Z napływających do mnie sygnałów wynika, że koledzy z Pucharu oczekują, przy trudnej trasie, oprócz stosowanej zasady mniejszej ilości okrążeń, znacznej ulgi w postaci jeszcze luźniejszych czasów niż w tym sezonie. Wtedy rajd staje się dla Pucharu nieco wolniejszy, przez to bezpieczniejszy, daje możliwość poprawienia błędu przy podjazdach, czy przeprawach, bez negatywnych konsekwencji dla wyniku. I chyba o to chodzi. W końcu, jak ktoś ma ochotę na prawdziwe ściganie, to droga do uzyskania licencji A nie wydaje się trudna.



Kadra 2005
W tym roku rozwinęła się bardzo cenna inicjatywa trenera kadry naszych rajdowców Macieja Wróbla i GKSM PZM dotycząca utworzenia, w oparciu o współpracę z hiszpańską fabryką motocykli GasGas, zespołu rajdowego, będącego bazą naszej kadry narodowej. Umowa ma być realizowana jeszcze przez 3 lata. Uważam, że jest to doskonały pomysł, który powinien:

- Umożliwić wszystkim chętnym zawodnikom starty w MP czy Pucharze PZM, w oparciu o serwis M.Wróbel Racing Team.

- Umożliwić najlepszym polskim zawodnikom starty w cyklu ME i MŚ, w oparciu o serwis M.Wróbel Racing Team.

Warunkiem koniecznym jest zakup motocykla marki GasGas. Nie ma w tym nic złego, bo motocykle marki GasGas nadają się do rajdów, tak jak większość motocykli innych marek. Natomiast warunki współpracy z M.Wróbel Racing Team każdy może sobie indywidualnie ustalić i jest to absolutnie dobrowolne, bo nikt nikogo pałą do depo Maćka Wróbla nie nagania. Oczywistym jest, że zawodnicy mają swoje preferencje i jedni wolą niebieskie, inni czerwone czy pomarańczowe, a jeszcze inni, tanie maszyny. Hipotetycznie, może wystąpić taki moment, że zawodnik reprezentacyjny będzie preferował inny kolor niż Maciej Wróbel i PZM, a wtedy jest kłopot. To jest jedyny słaby moment w tym przedsięwzięciu i nie jestem w stanie zająć tutaj żadnego stanowiska.
Druga rzecz, która jest na pewno błędna, to brak czytelnych zasad wyboru zawodników do kadry narodowej, a także brak jakiekolwiek polityki informacyjnej PZM odnośnie kalendarza startów naszej reprezentacji. Fakt, że do Słowacji wysłano tylko kadrę seniorów, składającą się w większości z juniorów, jest mocno niepokojący. Jeżeli PZM nie ma pieniędzy na finansowanie startu obu reprezentacji, to trzeba to jasno powiedzieć. To żaden wstyd. Ja też często nie mam pieniędzy. Jeżeli Maciej Wróbel i PZM uważa, że nie mamy wystarczająco dobrych zawodników, aby zbudować oba zespoły, to też trzeba to jasno powiedzieć. Być może, rzeczywiście nie mamy. Wiem jednak, że na pewno nie będziemy ich mieć, jeżeli nie będziemy wysyłać młodzieży na najważniejsze zawody w tym sporcie. To chyba jasne dla wszystkich.
Reasumując, brak czytelnych zasad wyznaczania kadry narodowej, dyskusyjne i niezrozumiałe decyzje PZM dotyczące startów kadry w ISDE, powodują w środowisku niesmak, a w konsekwencji dalszą polaryzację postaw. A przecież nie potrzeba nam konfliktów, tylko jedności, w imię rozwoju tej dyscypliny sportu w Polsce. Jedynej, oprócz żużla, gdzie notujemy całkiem spore międzynarodowe sukcesy.
Nie prosimy o wiele, tylko o wiążącą informację na początku sezonu. Informację dla wszystkich.

Na zakończenie sezonu, życzę koleżeństwu udanego zimowania, koniecznie wypełnionego intensywnym treningiem, bo już niedługo NOWY SEZON ENDURO !!!!!!!!!

Wasz Lekko Starszy Sprawozdawca - Artur Łukasik

Film z rajdu enduro Ostróda 2005
Realizacja: Renata Łukasik

Film z rajdu enduro Ostróda 2005 Operator kamery:Renata Łukasik  .wmv 12 MB

Zapraszamy do wymiany opinii

SZCZEGÓŁOWE WYNIKI Z RAJDU I KLASYFIKACJA INDYWIDUALNA

DOSTĘPNE NA STRONACH FIRMY ZUBIX OBSŁUGUJĄCEJ SYSTEMY OBLICZENIOWE I POMIAROWE NA RAJDACH ENDURO

Zdjęcia z rajdu

Autor: Paweł Błaszczak

fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak