W urozmaiconych krajobrazowo okolicach Ostródy, klub AMK "Drwęca" zorganizował w dniach 15-16 września rajd enduro, XI i XII rundę Otwartego Pucharu PZM i Klubowe Mistrzostwa Polski. Była to ostatnia w tym roku duża impreza sportowa pod patronatem PZM-u.
Opady w dniach poprzedzających rajd sprawiły, że od początku trasa była mokra i rozjeżdżona, szczególnie próby cross i enduro, zorganizowane na trawiasto-gliniastych łąkach. Zawodnicy z Pucharu którzy startowali po Drużynowych Mistrzostwach Polski jechali już po nieco przeschniętych próbach, co miało pozytywny wpływ na ich wyniki, częstokroć lepsze od tych uzyskanych przez zawodników z licencją A. Na samym początku zawodów zaistniały problemy z oznaczeniem trasy, spora grupa zawodników MP pomyliła trasę i złapała poważne spóźnienia. Problem z odnalezieniem trasy na pierwszym okrążaniu był na tyle powszechny, że protesty zawodników zostały uznane i czasy na pokonanie pierwszego okrążenia anulowane. Jeśli ktoś błądząc ominie PKP jest w gorszej sytuacji od spóźnialskich, gdyż za takie przewinienie grozi wykluczenie. Przekonał się o tym tegoroczny Mistrz Polski Maciej Wróbel. Tego typu sytuacje pokazują, że należy dojechać do mety okrążenia nie omijając żadnego PKP, a po złożeniu protestu, oczekiwać spokojnie na jego uznanie. Trasa wyznaczona przez organizatorów była możliwie urozmaicona i zawierała mało odcinków asfaltowych nielubianych przez prawdziwych endurowców. Po za odcinkami dróg polnych znalazło się trochę lasów oraz kilka bagienek i podjazdów. Szczególnie te pierwsze dały się co niektórym we znaki, wessany motocykl oznaczał złapanie spóźnienia.
Wszyscy chwalili sposób ustawienia prób, szeroko z dobrze wyznaczonymi zakrętami i nawrotami pozwalającymi każdej klasie motocykli pokazać pełne możliwości, płynną i szybką jazdę. Gdyby jeszcze działały na pierwszych okrążeniach zegary i czasy nie pozostawały w sferze domysłów nie byłoby niepotrzebnych nerwów. Nad bezpieczeństwem zawodników na przejeździe kolejowym i próbach czuwali żołnierze. W panujących warunkach w swoim żywiole byli kierowcy quadów, ich napęd i ogumienie nie miał z trawiasto-błotnistą nawierzchnią żadnych problemów, jeździli szybko i widowiskowo. Prawdziwe załamanie pogody, które nastąpiło w niedzielę, ciągłe intensywne opady, spowodowały, że próby stały się bardzo śliskie. Wielu z najlepszych zawodników wielokrotnie miało wywrotki, co widać było w znacznych różnicach czasów przejazdów poszczególnych okrążeń. Fenomenalnie jechał próby Maciej Wróbel, jeszcze raz pokazując w trudnych warunkach swoją klasę. Dzielnie walczył na nowym dla siebie motocyklu (KTM EXC400) Łukasz Kurowski. Mimo, że jak sam przyznał nie dograł się z tym motocyklem to uzyskane na próbach czasy były i tak lepsze od wielu endurowców od lat jeżdżących w czterotaktach.
Mimo deszczowej i chłodnej aury nastroje zawodników
były naprawdę dobre, większość nastawiona bardzo bojowo dla uzyskania jak
najlepszego wyniku dla swojego klubu. Bardzo licznie reprezentowany Automobilklub Polski
z Warszawy odniósł zwycięstwo czwarty rok z rzędu.
Drugie miejsce zdobyła MK Unia Poznań i trzecie AP Głogów. W klasyfikacji
indywidualnej w klasach nie było większych niespodzianek,
z wyjątkiem wspomnianego już Łukasza Kurowskiego,
który debiutując w klasie S4T wyprzedził od lat w niej startującego
Bartłomieja Bembenika i Marka Dąbrowskiego.
Dla Marka Dąbrowskiego była to pierwsza po kontuzji w rajdzie Dakaru
impreza enduro w której wziął czynny udział. Miło, że ten utalentowany zawodnik
wraca do zdrowia i formy, a jego debiut po dłuższej przerwie był całkiem udany..
Ważnym wydarzeniem, zorganizowanym na zamku w Ostródzie było rozdanie
w sobotę nagród
za wyniki w sezonie 2001 Indywidualnych Mistrzostw Polski, a w niedzielę
po zawodach nagród za Puchar PZM 2001 i Mistrzostw Klubowych.
Zaskoczenie zawodników
wywołała informacja, że zwycięzcy pucharu z Ostródy otrzymają jedynie
dyplomy.
Organizator za ten stan rzeczy odpowiedzialnością obarczał PZM,
a PZM organizatora. Zawodników nie obchodzą przyczyny tylko skutki
takich błędów organizacyjnych.
Mieli pełne powody do niezadowolenia i oburzenia zaistniałą sytuacją,
szczególnie, że wszyscy ponoszą znaczne koszty wpisowego
i nie zakupienie nagród za kilkadziesiąt złotych każda dla kilku zawodników
to już naprawdę niegrzeczność.
Trudno się po takich sytuacjach dziwić, że frekwencja na zakończenie sezonu
Pucharu była bardzo kiepska, a brak rozwiązań regulaminowych
przyciągających nowych, początkujących amatorów będzie tą sytuację
pogłębiać.
Największym nieporozumieniem jest to, że zawodnicy,
którzy wyrobili licencję muszą płacić nadal wpisowe, a startując w IMP
by nie musieli. Dlaczego, nie ma nagród rzeczowych, skoro jest
znaczne wpisowe,
a zawody mają sponsorów ?
Na początku istnienia Pucharu rosły nadzieje i szansę na
rozwój enduro w Polsce jako dyscypliny sportów motocyklowych.
Aktualnie tylko poprawa warunków ekonomicznych w Polsce, może zwiększyć
liczbę startujących, gdy coraz więcej zawodników
enduro(Puchar) zapowiada przerzucenie się w sporcie na tańszy motocross.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Szczególne podziękowania autorzy, Edyta Musiałowska i Grzegorz Wesołowski, składają asystentowi fotografa Tymonowi Ignatowskiemu, który z pełnym poświęceniem pomagał w realizacji zdjęć.