OBORNIKI WIELKOPOLSKIE 2005 - I i II Runda Mistrzostw Polski oraz III i IV Runda Pucharu Polski w Rajdach Enduro - 16/17.04.2005

Oborniki Wielkopolskie - udany początek sezonu Enduro.

Łukasz Kurowski na próbie   fot. Zbigniew Beszczyński W dniach 16 i 17 kwietnia odbyły się w Obornikach Wlkp. I i II Runda Mistrzostw Polski oraz III i IV Runda Pucharu Polski w Rajdach Enduro. Tak naprawdę inauguracja tegorocznego sezonu enduro odbyła się dwa tygodnie wcześniej w Więcborku. Z uwagi na to, że nie miałem jeszcze gotowego motocykla, nie pojechałem do Więcborka. Z ustnych relacji kolegów wynikało, że nie było czego żałować. Tak, więc Więcbork zostawimy w spokoju. Natomiast o Obornikach trochę opowiem, bo byłem i jazdą się cieszyłem. Do zawodów zgłosiło się, we wszystkich klasach, 143 zawodników. To budująca liczba uczestników, choć na początku nic na to nie wskazywało. Przyjechaliśmy do Obornik jak zwykle w piątek po południu. Próby były już wytyczone i otaśmowane, baza rajdu również. Biuro zawodów było jeszcze w rozsypce, ale godzinę po naszym przyjeździe już funkcjonowało pełną parą. Pogoda była wspaniała, ciepło, ale nie za gorąco. Nic tylko jechać. Baza rajdu została zlokalizowana inaczej niż podczas poprzednich rajdów, bo zaraz koło toru motocrosowego. Tak chyba jest rzeczywiście lepiej. Wjeżdżając do parku, widzieliśmy z daleka imponujące depo zespołu Maciej Wróbel Gas Gas Racing Team. Olbrzymia ciężarówka, nowoczesne wyposażenie, z którego korzystać może - według zapewnień Maćka - każdy szczęśliwy nabywca motocykla Gas Gas. Jest to pierwsza, prawdziwie profesjonalna inicjatywa w polskim enduro. Wygląda to lepiej niż w większości teamów startujących do Mistrzostw Europy. Nic dziwnego, zawodnicy Maćka jeżdżą nawet do Mistrzostw Świata – jak Łukasz Kurowski czy Łukasz Kędzierski. To bardzo dobrze, że Maciek Wróbel potrafił zorganizować taki zespół. Szkoda jednak, że sam zrezygnował z jazdy, bo naprawdę umie to robić. Mam cichą nadzieję, że Maciek jako trener kadry, zwróci swoją uwagę również na tych zawodników, którzy nie posiadają motocykla z Hiszpanii, a też szybko jeżdżą.

Próba cross   fot. Zbigniew Beszczyński Próba Cross została zlokalizowana na terenie obornickiego motocrossu. Wydłużoną ją do około 5-6 minut. Dobrze przygotowana, prawidłowo otaśmowana. Nie było żadnej możliwości jazdy "na skróty", a było na niej wszystko, co lubimy - piaskowe whoopsy, skoki, lasek i drzewa na pół metra od szarżującego motocykla. Pewnym kłopotem było to, że próba ta była zaraz po starcie, więc motorki nie bardzo były zagrzane. Po wyjeździe z tej próby był krótki czasowo, ale odległy na mapie, przelot do próby Enduro. Z tego powodu nabrałem podejrzeń, że czas tego odcinka może być nieco ciasny i pospieszałem jak umiałem. Przyjeżdżam na PKC przed testem enduro i patrzę a tu tylko 2 minuty. Pomyślałem sobie, że ten drugi odcinek po enduro teście też będzie ciasny. I był. Trasa prowadziła w znacznej części starym, znanym z lat poprzednich, enduro traktem. Dlatego też, była dość mocno wybita, chociaż gdzie jej tam do trasy ISDE w Kielcach w drugim dniu. Mimo to była ciekawa i satysfakcjonująca. Z uwagi na to, że jechaliśmy ją w odwrotnym kierunku niż podczas poprzednich rajdów, było nieco trudniej. Na PKC przy bazie rajdu przyjeżdżałem 3-5 minut przed czasem, ale musiałem mocno poganiać moje kuce w lesie. Pierwszego dnia jechaliśmy takich kółek cztery, czyli osiem prób, a Puchar o jedno koło mniej. W niedzielę - tylko 3 kółka, a Puchar znowu o jedno koło mniej. Muszę przyznać, ze zawody były dość męczące. Trzeba było jechać szybko po wybitej trasie, a próby były dość długie i wyczerpujące. Pierwszego dnia było tak szybko, że na skutek różnych interwencji, organizator wydłużył czasy przejazdów drugiego dnia, mimo, że pogoda się nie pogorszyła. Dodano wprawdzie tylko 2 minuty na każdy odcinek, ale to już wystarczy, aby troszkę odpocząć, a w razie Niemca, zdążyć na czas. Dla tych, którzy nie wiedzą, wyjaśniam, że określenie "w razie Niemca" - oznacza w Słowniku Poprawnego Enduro - "sytuację nagłą, niespodziewaną, stanowiącą zagrożenie dla całości motocykla bądź szofera". Koniec cytatu. Z uwagi na to, że na trasie nie było żadnej wody, organizator załatwił, aby podczas ostatniego kółka w sobotę mocno popadał deszcz. Nie dlatego, żeby zawodnikom coś utrudnić ale po to aby zmoczyć ich do bielizny. Dziękujemy. Należy podkreślić, że podobnie jak rok temu, również w tym roku obornicki Motoklub stanął na wysokości zadania. Pełna informacja o rajdzie na swojej stroniewww.motoklub.oborniki.info Na trasie, co kilkaset metrów stali dzielni strażacy zabezpieczając przejazd zawodników. To bardzo podnosi bezpieczeństwo zawodów. No, bo nie daj Bóg, jakby ktoś fiknął kozła i potrzebował w głuszy pomocy, to strażacy byli zaraz obok. Bardzo miła obsługa na wszystkich punktach kontrolnych. Starzy znajomi z firmy ZUBIX, którzy z dużym profesjonalizmem zajmują się od lat pomiarami, i tym razem szybko i sprawnie podliczali wyniki. Szkoda, że nie mogę ich namówić, aby odejmowali mi z pół minuty na każdej próbie. Myślę, że jak dojdę do sześćdziesiątki, to pójdą mi w końcu na rękę. Już mi dużo nie zostało. Sprawnie przeprowadzona uroczystość rozdania nagród, uświetniona obecnością pani Burmistrz Obornik. Bardzo ładne puchary dla triumfatorów. Gratuluję panu Waldemarowi Irackiemu, pełniącemu rolę Kierownika Zawodów. Sędzią Zawodów był doskonale znany nam wszystkim pan Andrzej Rencz, który jak zwykle bawił kibiców podczas startu i rozdania nagród.

Próba   fot. Paweł Felski Z racji reporterskiego obowiązku muszę do tej beczki miodu dodać małą, ale jednak, łyżkę dziegciu. Otóż próba Enduro, jakkolwiek bardzo fajnie skonfigurowana, była źle otaśmowana. Kołki do taśm były sporo za małe i zawodnicy mieli je wraz z taśmami na wysokości osi koła. To zdecydowanie z nisko, aby nie ulec pokusie przycięcia kołka lub nawet, czasami bez pokusy, przewrócić kołek czy zerwać taśmę. To powodowało, że funkcyjni, chociaż było ich wielu, nie nadążali z wiązaniem taśm czy podnoszeniem kołków. W ten sposób próba ta miała całkiem inną konfigurację dla klasy E1, inną dla E2, a dla Weteranów czy Pucharu niektóre łuki były już wyprostowane. To oznacza, że wyniki osiągane na teście enduro nie były tak do końca miarodajne. A wystarczyło posłużyć się kołkami metrowej wysokości - jak chociażby podczas ISDE w Kielcach - i nikt nie przyciąłby próby. Cieszy mnie jednak, że w porównaniu z relacjami sprzed kilku lat, mogę wytknąć organizatorom coraz mniej niedociągnięć. W zeszłym sezonie rajdy zaczęły nabierać prawdziwie profesjonalnego charakteru, a tegoroczny rajd w Obornikach potwierdza coraz wyższy poziom organizacji zawodów, a tym samym coraz wyższy poziom rywalizacji sportowej.
Przejdźmy, więc do wyników:

Mistrzostwa Polski - klasa - Młodzik Wśród najmłodszych zawodników toczyła się ostra walka o pojedyncze sekundy na próbach. Młodzicy MP uzyskują na swoich barowych maszynach (50 ccm) czasy lepsze niż niejeden poważny zawodnik Pucharu. Wygrał Rafał Kiczko ( KM Quercus) przed Kamilem Joć (Cross Lublin) i Sebastianem Knoff ( BKM Bielsko). Ścisk w tej klasie jest ogromny, a pierwszych 6 zawodników mieści się w kilkunastu sekundach różnicy z 4 prób. Nie widzę wyraźnego faworyta.

Mistrzostwa Polski - klasa - E1 Michał Szuster na próbie   fot. Zbigniew Beszczyński Tutaj bez niespodzianek. Wygrał Michał Szuster (MK Olsztyn) przed Pawłem Szturomskim (AP Głogów) i Maciejem Strzeżek (AP W-wa). No, może zaskoczył nas dobrą dyspozycją Maciej Strzeżek, który w zeszłym sezonie zajął II miejsce w klasyfikacji 125 Pucharu PZM. Ubiegłoroczny zdobywca I miejsca w tej klasyfikacji Pucharu - Darek Habrat (Cross Lublin) pojechał również bardzo udanie i zajął pierwszego dnia V miejsce. Drugiego niestety nie ukończył i stąd marna pozycja z dwóch dni. Tym niemniej obaj młodzi zawodnicy pokazali lwi pazur ( no, może pazurek). Szuster jest klasą sam dla siebie i dodatkowo wygrał jeszcze generalkę. Bardzo ładnie i równo pojechał Paweł Szturomski, który drugiego dnia wygrał nawet z samym Łukaszem Kędzierskim, chociaż przegrał z jego bratem Karolem. Bracia Kędzierscy nie odegrali jednak roli w klasyfikacji z dwóch dni, bowiem pierwszego dnia zostali wraz z kilkoma innymi pechowcami wykluczeni z zawodów. Powodem było ominięcie opuszczonych zapór kolejowych. No cóż, zdarza się w ferworze walki postąpić pochopnie i w przypadku złapania na gorącym uczynku, trzeba ponieść konsekwencje. A tak na marginesie, nie żebym się przyczepiał, to zawody - według anonsów organizatora - odbywały się na trasie zamkniętej dla ruchu. Jeżeli tak, to skąd wzięły się tam zapory kolejowe, popularnie szlabanem zwane. Pewnie bracia Kędzierscy wraz z kilkoma innymi zawodnikami zabłądzili i wjechali na dostępną dla wszystkich szosę. Dobrze, że mają motocykle enduro, bo gdyby jechali crosówkami, to zapłaciliby dodatkowy mandat karny. He,he.

A co do Szturomskiego, to już w zeszłym sezonie jeździł bardzo szybko i odpowiedzialnie. W Kwidzynie był jednym z nielicznych polskich zawodników, którzy ukończyli oba dni ME. Jeżeli będzie jeździł tak szybko jak w Obornikach, to może trener Wróbel spojrzy na niego nieco łaskawszym okiem.

Mistrzostwa Polski - klasa - E2 Marek Przybysz  fot. Paweł Felski Wygrał Marek Przybysz ( AMK), przed Łukaszem Bartoszem (AMK) i Mirosławem Kowalskim (BKM Bielsko). Pierwszego dnia działo się w tej klasie sporo, bo Łukasz Kurowski mimo najlepszych czasów na próbach, zatarł silnik i dnia nie ukończył. Drugiego dnia już wygrał, ale tylko o 10 sekund z sześciu prób przed Markiem Przybyszem. To nie dużo. Myślę, że w tym roku Marek Przybysz będzie chciał odzyskać prymat najlepszego rajdowca kraju. Qurak skarżył się, że po przebytej na jesieni operacji barku, jeszcze nie doszedł do siebie, chociaż wydaje się, że jest w dobrej formie. Świadczą o tym dobre miejsca w dwóch edycjach Mistrzostw Świata, gdzie Łukasz jeździ w klasie Junior. Mirek Kowalski uczciwie przepracował zimę i w generalce zawodów w Obornikach zajął bardzo wysokie, szóste miejsce. Tak, więc ani Łukaszowi Bartosowi, ani Markowi Świderskiemu nie będzie łatwo wygrywać z Kowalem. Bartos pojechał w Obornikach bardzo równo i szybko, a Marek Świderski miał małą przygodę na próbie i musiał potem przepraszać swój sponiewierany motorek - to musiało zabrać trochę czasu - stąd spóźnienie pierwszego dnia. Bardzo ładnie pokazał się w Obornikach ubiegłoroczny triumfator Pucharu PZM w klasie p.125 - Maciej Stolarski ( Off Road Białystok). Zajął czwarte miejsce z dwóch dni wyprzedzając wielu bardziej doświadczonych zawodników MP.

Mistrzostwa Polski - klasa - E3 Wygrał ubiegłoroczny Mistrz Polski w tej klasie - Jakub Przygoński (AP W-wa) przed Sebastianem Krywultem (BKM Bielsko) i Pawłem Świderskim (AP W-wa). To miło, że pojawił się wreszcie kolega Krywult, który jest od wielu lat uznanym zawodnikiem motocrosu i enduro. Bez niego rywalizacja była jakby niepełna. Z kolei zabrakło na starcie Ryszarda Augustyna, który podobnie jak w zeszłym sezonie, mógłby pomieszać szyki młodym wilkom. Czwarte miejsce zajął Błażej Gazda, a piąte Wojtek Brzuśnian. Patrząc po wynikach prób, Wojtek chyba nie obudził się jeszcze ze snu zimowego - nic dziwnego - śnieg w Bielsku leżał chyba do końca marca.

Mistrzostwa Polski - klasa - Weteran Wygrał niezawodny Grzegorz Chorodyński (KTM Novi) przed piszącym te słowa Arturem Łukasikiem (BKM Bielsko) i Stasiem Grygiel (BKM Bielsko). W tej klasie prymat Grzesia Chorodyńskiego nie podlega dyskusji. Ja drugie miejsce zająłem fartem, bo Stasiu Grygiel miał lepsze czasy prób, ale złapał spóźnienie pierwszego dnia. Pokazał się też na zawodach szybko jeżdżący Paweł Sikora (AK Częstochowa), który w latach poprzednich święcił triumfy w tym sporcie. Pierwszego dnia był drugi, a drugiego dnia miał pecha. Na próbie enduro padła świeca w jego KTM-ie i stąd dalsza pozycja w klasyfikacji z dwóch dni. Na pewno Paweł jest kandydatem do czołowych miejsc w tej klasie. Ścigali się jeszcze z nami sympatyczni koledzy z KM Cross Lublin - Darek Kamiński i Grzegorz Michalec, pokazując szybką jazdę na próbach i młodzieżowego ducha podczas jazdy w lesie. Nie wystartował, z uwagi na kłopoty sprzętowe, ubiegłoroczny mistrz - Boguś Wojtaszek. Mam nadzieję, że w następnym rajdzie zobaczymy go na szlaku.

Mistrzostwa Polski - klasa - 2K Wygrał, tradycyjnie już, Rafał Sonik - ubiegłoroczny Mistrz Polski tej klasy. Drugie miejsce zajął Krzysztof Kania. Kolega Kania jeździ niemal tak szybko jak Sonik, ale mam nadzieję, że Rafał nie pozwoli na zmianę warty w tym sezonie i nie da się zepchnąć z ulubionego miejsca wszystkich szoferów - tronu Mistrza. Trzeci był Kazimierz Kowalski, a wszyscy trzej jeżdżą w barwach ATV Polska.

Puchar PZM - Klasa - Młodzik Pierwsze miejsce zajął Krzysztof Gronostaj (OTS Oborniki)przed Agatą Augustyn (RTM Radom) i Aleksandrą Ilkiewicz (ABŁ Łódzki). Nasze dwie dziewczyny z charakterem - Agata i Ola - radzą sobie coraz lepiej, a może też procentuje doświadczenie zdobyte w poprzednich sezonach. Tak czy inaczej, właśnie w nich upatruję kandydata do pierwszego miejsca. Drugiego dnia w lesie, na którymś z licznych piaskowych podjazdów, zadusiłem motocykl. Zabieram się do odpalania, ale nagle słyszę, że na ten podjazd idzie jakaś pięćdziesiątka. Patrzę w dół, a to Agata. Motorek ledwo ciągnie i gdzieś w połowie - buch - Agata stoi. No, myślę, teraz na dół i jeszcze raz. Biedni młodzicy, oni tak pewnie, na co drugim podjeździe. A Agata odpala maszynę i dalej pchać ją do góry. Mało mi szczena nie wypadła spod hełmu. Zanim odpaliłem swoją sztukę i dojechałem do góry, Agata już tam była. Idzie młodość.

Puchar PZM - klasa - E1 Wygrał Wacław Skolarus (KS Aquila) przed Maciejem Kania (BKM Bielsko) i Sebastianem Bakalarzem (BKM Bielsko). Same znane z poprzednich sezonów nazwiska. Dobrze, że kolega Skolarus wyleczył już kontuzję, jakiej nabawił się w zeszłym roku podczas rajdu w Krzeniowie. Widać też w tej klasie kilka nowych nazwisk, ale musimy poczekać z oceną ich jazdy, bo w końcu to pierwsze koty za płoty.

Puchar PZM - klasa - E2 i E3 Rajd w tej klasie wygrał Łukasz Majewski ( Ap W-wa) przed Sławomirem Kruszyńskim (Wisła Chełmno) i Pawłem Puciłowskim (Off Road Białystok). Sławek Kruszyński w poprzednim sezonie był drugi w tej klasie. W czołówce jeździli też Majewski i Puciłowski, ale dość pechowo, bo nie kończyli rajdów, a także nie uczestniczyli we wszystkich eliminacjach. W tym roku mają szansę na sukces, ale warunkiem jest równa jazda, no i oczywiście obecność na mecie każdego dnia.

Puchar PZM - klasa - Weteran Wygrał doświadczony i osiągający w latach ubiegłych sukcesy w motocrosie Marcin Rzetkowski przed Krzysztofem Marchewką (Unia Poznań) i Jackiem Dębskim (ABŁ Łódzki). Do rywalizacji włączy się na pewno sklasyfikowany na czwartym miejscu Witold Sikora (AM Krosno), bo jeździ praktycznie w takich czasach jak Marchewka czy Dębski.

Puchar PZM - klasa - 2K Tutaj klasyfikacja wygląda następująco: Tomasz Kasprzak ( ATV Polska), Jacek Stelmaszyk (MK Oborniki) i Jacek Szymczak (Bytów). W tej klasie jest, co najmniej 6 chętnych na pierwsze miejsce - będzie to bardzo ciekawy sezon.

Puchar PZM - klasa - 4K Znowu wygrywają starzy znajomi. Jednak w tym sporcie doświadczenie ma swoją wartość. Witold Kłeczek (BKM Bielsko) przed Tomaszem Bartosiewiczem i Arturem Cecotem, obaj ATV Polska. Oto kolejność na pudle. W tej klasie także jest jeszcze, co najmniej 3 chętnych do wazonu z cyfrą 1. Na to jednak musicie panowie się sporo namęczyć - to był dopiero początek.

W klasyfikacji klubowej prowadzi BKM Bielsko przed AP W-wa i Cross Lublin.

W punktacji zawodników jeżdżących w MX & ENDURO by Mirosław Kowalski zawody otrzymują:
- Trasa - 9 pkt
- Organizacja - 9 pkt
- Sędziowanie - 9 pkt
- Ocena ogólna - 27/30 . Nota - bardzo dobry.

Tegoroczne zawody w Obornikach oceniliśmy o dwa punkty lepiej niż rok temu. Było wszystko, co składa się na dobre enduro. W Obornikach jest silna grupa sympatyków tego sportu i doskonale radzi sobie z organizacją takich zawodów. Przyjeżdżajcie do Obornik _ naprawdę warto.

Do zobaczenia w Lublinie.

Artur Łukasik

Zapraszamy do wymiany opinii

SZCZEGÓŁOWE WYNIKI Z RAJDU I KLASYFIKACJA INDYWIDUALNA

DOSTĘPNE NA STRONACH FIRMY ZUBIX OBSŁUGUJĄCEJ SYSTEMY OBLICZENIOWE I POMIAROWE NA RAJDACH ENDURO

Zdjęcia z rajdu

Autor: Zbigniew Beszczyński


Zdjęcia z rajdu

Autor: Paweł Felski z Szamocina