Nowy Kościół 2005 - VII i VIII Runda Indywidualnych MP w Rajdach Enduro oraz VII i VIII Runda Pucharu PZM -

Extreme Enduro w Nowym Kościele !!!!!!!

fot. Paweł Błaszczak Wszystkich wrażliwych na tle poprawności językowej, przepraszam za użycie tych dziwnych słów w tytule relacji. No, ale jak enduro jest extreme, to, co ja biedny mogę. Tak było tym razem podczas VII i VIII rundy Mistrzostw Polski i Pucharu Polski w Motocyklowych Rajdach Enduro zorganizowanych w dniach 9 i 10 lipca w Nowym Kościele. Już kilka tygodni przed rajdem chodziły słuchy, że rajd w Nowym Kościele będzie bardzo trudny. Kierownikiem trasy był p.Tadeusz Bembenik, który potrafi utrudnić życie zawodnikom, szczególnie na swoim terenie. Tym niemniej rzeczywistość przeszła oczekiwania nawet największych pesymistów. Przede wszystkim było mokro, mimo, że w okolicy Nowego Kościoła kilka dni przed rajdem deszcz nie padał, to od piątku rozpadało się porządnie. Ucieszyło to niezmiernie zawodników, bo wszyscy bez wyjątku przepadają za gliniastą glebą, jaka przeważa w tej okolicy, a na której trudno ustać, gdy jest mokra, a co dopiero jechać. fot. Paweł Błaszczak Ale, że wszyscy byli jeszcze wypoczęci, to mimo błota i ogólnej mokrości, defetyzmu nie było. Motocykle i quady przyjmowano do Parku Zamkniętego jeszcze po 2200 w piątek. Stawiło się 113 zawodników. To mniej więcej tyle ile rok temu. Widać, że rajdy u Bembeników mają już swoją renomę i ci, którzy ten sport traktują mniej wyczynowo, do Nowego Kościoła nie jeżdżą. Inna sprawa, że brakło kilku kontuzjowanych, czy zdających egzaminy na wyższe uczelnie. Pierwszego dnia nie ukończyło 36 ze 113 zgłoszonych do startu, natomiast w drugim dniu nie dojechało, bądź nie wystartowało 43 zawodników. Nie jest to może jakiś szokujący odsetek, ale pokazuje skalę trudności rajdu, tym bardziej, że oprócz kilku zawodników z Holandii( zupełnie nie przygotowanych do takiej zabawy w górach), reszta wiedziała gdzie jedzie i, że nie będzie "praszczaj Pietia". Sędzią zawodów był pan Andrzej Nalepka, znany ze swej skrupulatności. Dlatego ci, którzy mieli coś do ukrycia przed komisją techniczną, zdawali motocykle do Parku Zamkniętego wtedy, gdy pana Nalepki nie było w pobliżu. Na szczęście wszyscy przeszli. Próby, co jest już standardem, były otaśmowane i zabezpieczone. fot. Paweł Błaszczak W padającym deszczu pospacerowaliśmy po łąkach w Lubiechowej, gdzie zlokalizowano próbę enduro. Długa, poprowadzona na stokach, z dwoma rowkami z wodą i kilkoma zeskokami. Dodatkowo, w stosunku do poprzedniego roku, próbę wydłużono o odcinek błotnisto-wodny, gdzie wrzucono do wody belki mające ułatwić przejazd. Z czasem, belki te usunięto, bo bardziej przeszkadzały szoferom niż ułatwiały. Ten element wodny był z pewnością ciekawym urozmaiceniem próby, a na pewno najtańszym, jaki można zorganizować własnym sumptem. Kto wybrał dobrą drogę, przejeżdżał szybko, kto się trochę podtopił, tracił cenny czas. Osobiście wolałbym, aby na próbach budowano elementy techniczne dające wszystkim równe szanse przejazdu. Niestety wymaga to dodatkowych nakładów i chyba na razie musimy poprzestać na tym, co oferuje nam natura. Zarówno pierwszego jak i drugiego dnia było bardzo ślisko, więc zdarzało się, że niektórzy zawodnicy musieli prowadzić motocykle na próbie, bo nie radzili sobie z pochyłościami. fot. Paweł Błaszczak Większość jednak, jechała bardzo dobrze. Druga próba była jak zawsze zlokalizowana przy bazie rajdu, na terenie toru motocrosowego SMK Krzeniów. Wydłużono ją o krótki, mocno nachylony, odcinek leśny, gdzie była już wyjeżdżona (ktoś tam trenował?) jedyna, właściwa koleina, którą należało jechać. Słabością tego odcinka było to, że gdy ktoś się pomylił i zablokował drogę wyjeżdżając nieopatrznie z koleiny, jadący za nim nie mogli go wyprzedzić i musieli czekać, aż gość się pozbiera. W ten sposób kilku zawodników z Pucharu PZM straciło tam cenne sekundy i być może szansę na lepszą lokatę. I nie mogę zgodzić się ze słyszanym czasami argumentem, że takie jest enduro. Enduro sportowe nie polega przecież na przypadkowości. Owszem, na trasie są elementy, gdzie przypadek pomoże lub przeszkodzi, ale zawodnik z reguły ma dość czasu, aby nadrobić ewentualna wpadkę. Natomiast na próbie nie powinno być mowy o żadnym przypadku i jest rzeczą organizatora, aby taki się nie pojawił. Wyobraźcie sobie, że ja przewracam się w takim lasku i blokuję przejazd dla, na przykład, Sebastiana Krywulta, który przy mnie jest jak Orient Express przy kolejce wąskotorowej. Krywult stoi i czeka, aż starszy pan się podniesie i pojedzie dalej, a wraz z nim odjeżdża dobre miejsce w klasyfikacji rajdu. Chyba byłoby to nie fair.

fot. Paweł Błaszczak Tak, czy inaczej próby były wystarczająco długie i ciekawe i mimo pewnych zastrzeżeń oceniam je bardzo dobrze. Start wyznaczono w sobotę na godzinę 10 00. Mistrzostwa Polski jechały 4 kółka około 60 kilometrowej trasy, a Puchar 3. W niedzielę po jednym kółku mniej. Czasy pokazały, że średnia szybkość rajdu będzie niska, co zapowiadało trudną trasę. I tak też było. Nie oszczędzono nam żadnego z trudnych elementów ostatnich lat. Zaraz po starcie poprowadzono trasę na podjazd zakończony stromą, skalista ścianką. Element niby nie trudny i pewnie większość w sprzyjających warunkach wyjeżdżałaby go bez problemu. Jednak na rajdzie, przy wszechobecnej mokrości, kolejce zawodników czekających za plecami podjeżdżającego delikwenta, wąskim najeździe, zawodnicy zablokowali ten podjazd, na szczycie którego był PKP. fot. Paweł Błaszczak Gdy ja dojechałem do tego elementu, stała tam już spora kolejka, a kilku nieszczęśników właśnie podnosiło swe motocykle po nieudanej szarży. Nie było komu pomagać zawodnikom, więc oprócz obsługi PKP pomagały jeszcze nasze dziewczyny - Ania Kozina i Ania Wolska. To jednak było za mało. Wraz z Grzesiem Chorodyńskim i Stasiem Grygielem czekaliśmy chyba ze 20 minut, aby dostać się na szczyt. Zobaczcie na filmie, jakie tam było kongo. Znaczna część zawodników zawróciła i ominęła ten element, aby kontynuować jazdę. Po pierwszym kole ominięto ten odcinek i anulowano spóźnienia, których był przyczyną. Taka awanturka na początku rajdu zdeprymowała wielu zawodników, ale po przejechaniu próby cross, ruszyli na trasę. Odcinek od próby cross do pierwszego asfaltu był najbardziej nieprzyjemny. Mokry, gliniasty i tak śliski, że nawet niewielki podjazd po rzeczce był już problemem. Dobrze, że znaleźli się wolontariusze, którzy pomagali tam zawodnikom, bo inaczej, połowa sił przewidzianych na ten rajd, zostałaby tam na górce, 3 kilometry za startem. Potem było wszystko, czego życzycie swoim wrogom - strome podjazdy, zjazdy, kamienie, korzenie, glina, błotka i rzeczki. Po około godzinie dojeżdżaliśmy do PKC ulokowanego przed próbą enduro w Lubiechowej. Zaraz za próbą był ten sam podjazd, który został przedstawiony na filmie w relacji z zeszłego sezonu. W tym roku skierowano tam również zawodników Pucharu PZM. Nikt nie miał tam łatwego życia, a samodzielnie podjeżdżali tylko nieliczni i nie w każdym kółku. Najlepiej radziła sobie ścisła czołówka i ci zawodnicy, którzy z gór pochodzą. Wiadomo - mają takie zabawy przetrenowane. Reszta, w tym oczywiście i ja, musiała motorek wypychać. Dobrze, że byli tam przemili kibice, którzy wraz z naszą grupą techniczną, pomagali zawodnikom. Drugiego dnia zawodników Pucharu skierowano objazdem, a zawodnicy MP dalej forsowali górę. Nie było takiego, który by nie wymagał asysty. Samodzielnie, w każdym kółku wyjeżdżało tylko 1-2 zawodników. fot. Paweł Błaszczak Potem był zjazd z góry i około godzinna, urozmaicona trasa do bazy rajdu. Motocykl można było utopić w błocie nawet 10 minut przed metą, przy forsowaniu niewielkiej rzeczki. Tam też zassał się w ostatnim kółku weteran Stasiu Grygiel (65). Jako, że jechał ostatni, nie było nikogo do pomocy. Stasiu miał wybór - stać i czekać na pomoc, nie kończąc rajdu albo poradzić sobie samemu. No i systemem szarpań, wyrywań tudzież mocy mistrza Yody, Stasiu wyciągnął maszynę i nawet się nie spóźnił. Tak, więc, po ponad 9 godzinach na motocyklu, dotarliśmy na metę. Dobrze, że czasy były dość luźne i można było odpocząć po parę minut na PKC, ale nawet 8 godzin ciągłej jazdy w takim terenie, to nie lada obciążenie dla organizmu. W nocy znowu mocno padało i następnego dnia trasa była nawet trudniejsza niż w sobotę. Na szczęście dla startujących, wyszło słońce i podłoże szybko się przesuszyło. Aura w niedzielę okazała się dla wszystkich łaskawa i o godzinie 15 00 zakończył się ten zdecydowanie najtrudniejszy rajd ostatnich, przynajmniej, 4 lat.

Wyniki:
Mistrzostwa Polski
Młodzik
Zawody wygrał Jakub Piltek (Cross Lublin) przed Łukaszem Bembenikiem (SMK Krzeniów) i Sebastianem Knoff (BKM Bielsko). Po 7 eliminacjach aż 7 zawodników mieści się w przedziale od 108 do 139 punktów. Oznacza to, ze przynajmniej 6 z nich może zdobyć pierwsze miejsce na koniec sezonu. Młodzicy jechali wprawdzie tylko 2 pętle w sobotę i jedna w niedzielę, ale przy tej sklai trudności rajdu jest to spory wyczyn. W niedzielę niektórzy mieli nawet kłopoty z podjazdem na glinie podczas próby cross, tak trudne były warunki dla tych małych motorków. Ale, że zawodnicy dzielni, to dali radę.

MP - klasa - E1
Michał Szuster przed próbą fot. Paweł Błaszczak Pierwsze miejsce zajął Łukasz Kędzierski (AP W-wa) przed Mateuszem Bembenikiem (SMK Krzeniów) i Pawłem Szturomskim (AP Głogów). Drugiego dnia do mety dojechało tylko 5 zawodników tej klasy. Michał Szuster (MK Olsztyn) wygrał drugi dzień, ale z uwagi na absencję pierwszego dnia, zajął dopiero 5 miejsce w klasyfikacji z dwóch dni. Czwarty był Roman Ulenberg (KM Kwidzyn), który mimo nieprzyjemnego upadku na pierwszej próbie cross w niedzielę, skończył rajd i zaliczył kolejne punkty w klasyfikacji generalnej. Po 8 rundach prowadzi Paweł Szturomski przed Michałem Szusterem i Łukaszem Kędzierskim i Romanem Ulenberg. Na miejscu 5, ze sporą stratą do pierwszych czterech, jest Dariusz Habrat (Cross Lublin). Kolega Darek radzi sobie zupełnie nieźle w tym doborowym towarzystwie i być może, w przyszłym sezonie, włączy się do rywalizacji o puchary. Zdecydowanie szybko jeździ Mateusz Bembenik, ale opuszczenie aż 4 rund uniemożliwi mu odegranie poważniejszej roli w klasyfikacji tego sezonu.

MP - klasa - E2
Marek Przybysz w akcji fot. Paweł Błaszczak W tej klasie wygrał Łukasz Kurowski (MK Olsztyn) przed Markiem Przybyszem (AP Głogów) i Markiem Świderskim (AP W-wa). Do mety dojechali jeszcze Michał Ostrzyżek (KKM Kwidzyn) i Tomasz Zych (Cross Lublin). Łukasz Kurowski lubi mokre rajdy, na śliskich nawierzchniach czuje się doskonale i cały drugi dzień przegrał z Michałem Szusterem tylko o 8 sekund. To świetny wynik, zważywszy na fakt, że trzeci w generalce drugiego dnia - Łukasz Kędzierski - traci do wspomnianej dwójki ponad półtorej minuty! Po 8 rundach prowadzi z dużą przewagą Marek Przybysz, drugi jest Łukasz Kurowski, a trzeci Marek Świderski. Do tej rywalizacji włączyć się jeszcze mogą Łukasz Bartos i Tomasz Zych.



MP - klasa - E3
Sebastian Krywult (BKM Bielsko) przed Błażejem Gazda (KKM Kwidzyn) i Pawłem Świderskim (AP W-wa). Do mety dojechał jeszcze Wojtek Rencz (AP Głogów), który ponownie podjął trud rywalizacji w MP używając w tym celu motocykla znanej marki GasGas. Kolega Jakub Przygoński, ubiegłoroczny mistrz tej klasy, uległ kontuzji podczas zawodów motocrosowych i niestety nie obroni tytułu. Po 8 rundach prowadzi bezapelacyjnie Sebastian Krywult przed Pawłem Świderskim i Błażejem Gazda. Z uwagi na kontuzję Przygońskiego, jest to bardzo prawdopodobna kolejność na koniec sezonu.

MP - klasa - Weteran
Od lewej Artur Łukasik,Grzegorz Chorodyński,Andrzej Błaszczak,Stanisław Grygiel - weterani Enduro Tour Artur Łukasik (BKM Bielsko) przed Grzegorzem Chorodyńskim (KTM Novi Kielce) i Stanisławem Grygielem (BKM Bielsko). Po 8 rundach tych trzech zawodników jest na czele punktacji, z tym, że pierwszy z przewagą 13 punktów przede mną jest Grzegorz Chorodyński. W tym roku, podobnie jak w poprzednim, do startu w klasie Weteran zgłasza się bardzo niewielu zawodników. Jeżdżą z nami jeszcze koledzy z Lublina – Kamiński, Michalec i Maliszewski, a ostatnio przyjeżdża na zawody Zbyszek Radzikowski (AP W-wa). Rozumiem, że nie wszystkim chce się brać udział w całym cyklu zawodów. Jednak, gdy zawody odbywają się w pobliżu, to zachęcam kolegów weteranów do wzięcia udziału i powalczenia o wazonik. W Polsce jest wielu panów po 40-stce jeżdżących bardzo szybko i posiadających licencję A, a my z chęcią przywitamy ponownie w naszym gronie starych kolegów ze szlaków enduro.

MP - klasa - 2K
Pierwsze miejsce zajął Krzysztof Kania, drugie Rafał Sonik, a trzecie Radosław Sawicz. Wszyscy z ATV Polska. To jeden z niewielu rajdów, których nie wygrał Rafał Sonik. W klasyfikacji tej klasy, po 7 rundach, właśnie Sonik ma największe szanse na tytuł mistrza. Bój o drugie i trzecie miejsce będą toczyć: Krzysztof Kania i Robert Nabrdalik.

W klasyfikacji generalnej wygrał Łukasz Kurowski przed Markiem Przybyszem i Sebastianem Krywultem.
Po 8 rundach uformowała się w generalce bardzo mocna czołówka: Przybysz, Szuster, Kurowski, Krywult. Właśnie oni powalczą o tytuł najlepszego rajdowca w sezonie 2005.
W klasyfikacji klubowej po 8 rundach prowadzi AP W-wa przed Cross Lublin i BKM Bielsko.
W klasyfikacji zespołowej pierwszy jest BKM Bielsko I przed Racing Team M.Wróbel GasGas I i Kwidzyn Team.

Puchar PZM
Puchar PZM - klasa - Młodzik Krzysztof Gronostaj ( OTS Oborniki), Aleksandra Ilkiewicz (ABŁ Łódzki) i Rafał Bracik (KTM Novi). Zaskakująco dobrze pojechała ten rajd Ola Ilkiewicz, która, jako jedyna w tej klasie nawiązała równorzędną walkę z Krzysztofem Gronostajem. W drugim dniu przegrała tylko o 1,5 sekundy. Po 7 rundach w czołówce tej klasy oprócz Gronostaja i Ilkiewicz jest jeszcze Agata Augustyn i Rafał Bracik. Wygląda na to, że nasze amazonki zakończą ten sezon na podium. Sprawi mi to ogromną radość, bo dziewczyny urodziwe i naprawdę pięknie jeżdżą, a przecież nijakiej taryfy ulgowej dla nich nie ma.

Puchar PZM - klasa - E1
Wygrał Michał Bolmiński ( KTM Novi) przed Maciejem Kanią ( BKM Bielsko) i Wacławem Skolarusem ( KS Aquila). W czołówce tej klasy po 7 rundach jeżdżą: Bakalarz, Skolarus, Szymkowski, Kania, Wroceński i Bolmiński. Z tym, że Bolmiński uzbierał sporo punktów tylko w 4 startach. Zapowiada się bardzo ciekawa końcówka sezonu.

Puchar PZM - klasa - E2 i E3
No cóż, rajd w górach - to, kto wygrywa? Oczywiście Darek Duda (BKM Bielsko) przed niezawodnym Sławkiem Kruszyńskim (Wisła Chełmno) i Robertem Soćko (MK Siedlęcin). Po 7 rundach prowadzi Duda przed Kruszyńskim i Sebastianem Gryga. Właśnie ci zawodnicy rozdzielą miejsca na podium. Do walki może włączyć się jeszcze Paweł Puciłowski, ale zdarza mu się nie kończyć rajdów,

Puchar PZM - klasa -Weteran
Wygrał, najszybciej ostatnio jeżdżący, Witold Sikora ( AM Krosno) przed Jackiem Dębskim (ABŁ Łódzki) i Grzegorzem Baranem (Smok Kraków). Po 7 rundach prowadzi Dębski z niewielką przewagą nad Sikorą. Trzeci jest Andrzej Błaszczak.

Puchar PZM - klasa - 2K
Jacek Szymczak (Bytów) przed Romualdem Madziag (ATV) i Tomaszem Bienieckim (ATV). Madziag, Szymczak, Kasprzak, Wawro i Kobiela, to czołówka tej klasy po 7 rundach tego sezonu. Wydaje się, że nie ma tutaj wyraźnego faworyta, chociaż najlepiej prezentuje się Romuald Madziag.

Puchar PZM - klasa - 4K
Artur Cecot (ATV) przed Robertem Aniołem (ATV) i Witoldem Kłeczkiem (BKM Bielsko). W drugim dniu różnice pomiędzy tymi zawodnikami, to 1-2 sekundy z obu prób. Taka sama jest też kolejność po 7 rundach. Dość pechowe zawody miał jeżdżący w tej klasie Roman Eliasz, który nie ukończył pierwszego dnia, a w drugim nie wystartował. Tym samym nie powiększył swego dorobku punktowego. Mimo to, dalej ma szansę na dobre miejsce w tej klasie.

W punktacji zawodników jeżdżących w MX & ENDURO by Mirosław Kowalski zawody otrzymują:
- Trasa - 10 pkt
- Organizacja - 9 pkt
- Sędziowanie - 9 pkt
- Ocena ogólna - 28/30 . Nota - więcej niż bardzo dobry

Najtrudniejsze zawody ostatnich kilku lat. Bardzo wymagająca trasa, bardzo dobre próby. Świetni kibice, prawie zawsze pomagający zawodnikom. Nieco niedbałe oznakowanie trasy i wpadka z PKP na skałce (I dzień) obniżają ocenę za organizację. Życzliwi organizatorzy i gospodarze mocno osładzają trudy rajdu, tylko czy duży stopień trudności nie spowoduje odpływu zawodników?

Rok temu napisałem:
Rajdy organizowane w Krzeniowie można śmiało polecić wszystkim entuzjastom enduro. Ale uwaga - aby się dobrze bawić, trzeba przynajmniej średnio jeździć motocyklem, inaczej -nu.
Teraz zmieniam ostatnie zdanie na:
Ale uwaga - aby się dobrze bawić, trzeba dobrze jeździć motocyklem, inaczej - nu.

Do zobaczenia w Ustrzykach.

Artur Łukasik

Filmy z rajdu w Nowym Kościele: 19 MB
Realizacja: Renata Łukasik

Film Nowy Kościół-próba enduro Operator kamery:Anna Wolska  .wmv 8,2 MB Film Nowy Kościół-podjazd Operator kamery:Anna Wolska  .wmv 19,5 MB

Zapraszamy do wymiany opinii

SZCZEGÓŁOWE WYNIKI Z RAJDU I KLASYFIKACJA INDYWIDUALNA

DOSTĘPNE NA STRONACH FIRMY ZUBIX OBSŁUGUJĄCEJ SYSTEMY OBLICZENIOWE I POMIAROWE NA RAJDACH ENDURO

Zdjęcia z rajdu

Autor: Paweł Błaszczak