Malownicze podgórskie okolice Złotoryi, gościły w dniach 4-5 sierpnia IX i X rundę Indywidualnych Mistrzostw Polski i Otwartego Pucharu PZM w Motocyklowych Rajdach Enduro.
Był to rajd szczególnie ważny dla zawodników Mistrzostw Polski, ostatni w tegorocznym cyklu rozgrywek. Z tego powodu wyniki uzyskane w tej imprezie decydowały o ostatecznej klasyfikacji w IMP. Walka była zacięta szczególnie w klasie junior, gdzie do końca walczyli o tytuł mistrzowski Łukasz Kurowski i Marek Przybysz. Wyrównana rywalizacja, która trwała między tymi zawodnikami przez cały sezon, stworzyła nietypową sytuację. Mający równą ilość punktów i zwycięstw, obaj zawodnicy mają przyznany tytuł Mistrza Polski w klasie junior. Nowy Kościół nie rozstrzygnął zwycięstwa pomiędzy wymienionymi zawodnikami, gdyż Marek Przybysz zwyciężył w pierwszym dniu, a Łukasz Kurowski w drugim. Trzeba przyznać ,że obaj zawodnicy wykazali ogromną wolę walki do końca rajdu, na którym szczególnie dla klasy motocykli na których startują(125 2T) warunki na trasie były wyjątkowo niekorzystne. Ogólnie dotyczyło to wszystkich uczestników. Opady w dniach poprzedzających rajd sprawiły, że od początku trasa była mokra. Deszcz rozpadał się także w ciągu pierwszego dnia zawodów i lał przez całą noc z soboty na niedzielę dokumentnie rozmaczając trasę przejazdu.
Trasa wiodła okolicami Nowego Kościoła, pomiędzy Złotoryją i Świerzawą, w większości terenem typowo podgórskim, ale poza stromiznami trudnymi do pokonania ze względu na wystające korzenie i śliskie podłoże, znalazło się sporo rozlewisk i błota, których pokonanie w warunkach opadów graniczyło z niemożliwością. Próby omijania co większych rozlewisk w przypadku wielu zawodników okazały się jeszcze trudniejsze niż bezpośrednie forsowanie przeszkód o czym przekonało się wielu zawodników z Pucharu PZM. Spora większość po nieukończeniu pierwszego dnia wycofała się z rajdu, mimo ułatwień stworzonych przez organizatorów, o czym za chwilę. Automobilklub "Krzeniów" i kierownik trasy utytułowany zawodnik Wojciech Rencz postawili sobie założenie zorganizowania trasy o znaczącym stopniu trudności i odpowiadającej randze rajdu (eliminacja IMP). Tego typu trasy w latach najlepszych dla polskiego enduro były standardem, a nie rzadkością. W ocenie zawodników trasa była tak trudna jak te, które zawodnicy spotkali na eliminacjach rozgrywanych w Czechach i nie jest to przypadek ,że w tym kraju polscy zawodnicy mają trudności, wystarczy sprawdzić ilu zawodników rangi światowej mają Czesi, dla nich trudne trasy to normalka. Trzeba pochwalić organizatorów za to, że większość trasy szła terenem, nieliczne odcinki asfaltowe były ciekawe, a próba cross i enduro były zorganizowane rewelacyjnie. Po raz pierwszy w tym roku w organizację rajdu włączyła się Policja i to w roli zabezpieczenia przejazdów, a nie grup pościgowych za zawodnikami. Skrzyżowania dróg lokalnych z trasą były specjalnie oznaczone. Na próbach nie zabrakło organizatorów, dokładali wszelkich starań by oznaczenia prób były na bieżąco naprawiane i czuwali nad bezpieczeństwem uczestników. Z uwagi na panujące warunki zastosowano w pierwszym dniu dłuższe czasy przejazdu, a w drugim dniu pominięto trudno-przejezdne odcinki na próbie enduro. Z racji ekstremalnego zmęczenia "ludzi i sprzętu" w pierwszym dniu rajdu, w drugim przejazd skrócono o jedno okrążenie. Prawdopodobnie z okazji zakończenia sezonu IMP, znaczącej długości pętli i zachęcenia zawodników z Pucharu do kontynuowania jazdy podjęto tą dość rzadko spotykaną na rajdach decyzję.
W rozmowach z zawodnikami słyszeliśmy zarówno pochwały jak i narzekania w odniesieniu do trasy przy czym pochwał było więcej. Stopień trudności tras jest uzależniony od pogody , a organizator zrobił wszystko by ułatwić zawodnikom ukończenie rajdu w panujących warunkach atmosferycznych. Warto w tym miejscu podsumować przebieg tegorocznych rajdów IMP. Znaczna część eliminacji rozegrana była na rajdach w Czechach. Choć ma to tę zaletę ,że zawodnicy utrzymują kontakt z zawodnikami innych państw, jeżdżących na wysokim poziomie to mimo to przenoszenie rajdów IMP za granicę ma więcej wad niż korzyści dla enduro w Polsce. Po pierwsze, zawodnicy potrzebują sponsorów, a tych w większości interesuje rynek Polski, a nie Czech. Po drugie, dla wszystkich wyjazd zagraniczny to większe koszty niż eliminacja w Polsce.Po trzecie, to fakt, że Polacy są traktowani na czeskich rajdach "na doczepkę", a co najważniejsze na organizacji rajdów powinny zarabiać polskie kluby i firmy. Bez zdobywania przez nie doświadczeń, utrzymywania współpracy z władzami lokalnymi, i bez zaangażowania sponsorów, może się okazać, że za kilka lat w Polsce nie będzie komu i dla kogo organizować rajdów. Większość zawodników z czołówki IMP, bardzo sobie chwali połączenie ich eliminacji z Pucharem PZM. Przyznają, że udział amatorów rozruszał zawody, które mają nareszcie sensowną ilość uczestników, a atmosfera jest bardziej towarzyska i rozrywkowa. Od organizatorów połączenie IMP z Pucharem wymaga pewnych dodatkowych działań i pracy. Mam tu na myśli takie ustawienie trasy, by była przejezdna dla nie w pełni wyczynowego sprzętu i zawodników amatorów. Skoro można zrobić objazd dla quadów to można i dla Pucharu. Powinno to być poparte zmianami w regulaminie tych rozgrywek. W Pucharze startują osoby ze sportową przeszłością, mogący rywalizować w pokonaniu trasy z zawodnikami IMP. Obok nich w Pucharze uczestniczy wielu początkujących, dla których stopień trudności tras eliminacji IMP jest za wysoki nie tylko w odniesieniu do posiadanych umiejętności, ale i używanego sprzętu. Sytuacja jaka spotkała Pana Zbyszka Banasika, startującego w klasie weteran, o którym PZM przypomniał sobie, że w ciągu ostatnich 5 lat odnawiał licencję i nie może startować z amatorami pokazuje, że w przyszłym sezonie PZM powinien stworzyć nowe rozwiązania regulaminowe dla rozgrywek Pucharu. Konieczne jest utrzymanie możliwości startu dla nie zrzeszonych (obecne "karne" podwójne wpisowe praktycznie pozbawia ich szans udziału) i bez licencji w więcej niż dwóch rajdach, najlepiej w oddzielnej klasyfikacji. Wyraźnie widać, że są to działania konieczne dla utrzymania frekwencji w Pucharze na poziomie z ostatnich lat.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |