MISTRZOWIE ENDURO 2004

Łukasz Kędzierski, Maciej Wróbel i Michał Szuster fot.Artur Łukasik W dniu 6 listopada w Warszawie odbyła się uroczystość zakończenia sezonu w Motocyklowych Rajdach Enduro. Tradycyjnie została zorganizowana przez zdobywcę tytułu Klubowego Mistrza Polski. W tym roku był to Automobilklub Polski z Warszawy. Tak więc przy ulicy Pańskiej 85 w siedzibie AP W-wa można było spotkać w sobotnie popołudnie wielu mistrzów tego sportu, a także czołowych działaczy i animatorów naszego Enduro. Wieczór został bardzo ładnie zorganizowany przez działaczy AP W-wa, sprawnie poprowadzony przez p. Marka Kopczyńskiego i uświetniony obecnością przedstawiciela PZM p. Marka Sikory, Jakub Przygoński Mistrz Polski 2004 i Przewodnicząy Głównej Komisji Sportów Motocyklowych Marek Sikora fot.Artur Łukasik który pełni w tym gremium odpowiedzialną funkcję Przewodniczącego Głównej Komisji Sportów Motocyklowych. W kontekście bardzo dobrych wyników naszych juniorów na ISDE w Kielcach , nie dziwi wypowiedź p. Marka Sikory, że Motocyklowe Rajdy Enduro stają się dla GKSM dyscypliną priorytetową. Ta deklaracja bardzo nas wszystkich ucieszyła, oznacza bowiem, że PZM będzie znacznie mocniej niż do tej pory wspierał rozwój tej dyscypliny sportu w Polsce. Mamy świetną grupę reprezentacyjnych juniorów, mamy też grupę pościgową w tej kategorii wiekowej, która za dwa lata będzie jeździć nie wolniej niż obecni mistrzowie. Mamy niezłych seniorów. W cyklu Pucharu PZM pokazuję się wciąż nowi , utalentowani zawodnicy. Cieszymy się, że PZM nie chce zmarnować tego potencjału. Wojciech Szczepański i Andrzej Błaszczak fot.Artur Łukasik Byłoby bardzo dobrze, gdyby GKSM PZM ogłosiła na sezon 2005 i następne ,wytyczne kwalifikowania się zawodników do reprezentacji narodowych. Tak jak jest to praktykowane np. w Niemczech. Chętnych do ubrania biało-czerwonych koszulek jest wielu i decyzja kto to zrobi musi być podjęta na podstawie wyników zawodnika w bieżącym sezonie. Pozostaje nam wszystkim tylko jedno - trenować i jak najliczniej zgłaszać się do zawodów. Poprzez nieustanną konkurencję szerokiej rzeszy zawodników jesteśmy w stanie znacznie podnieść poziom polskiego enduro. Korzystając z okazji przeprowadziłem rozmowy z obecnymi na uroczystości Mistrzami Enduro i przedstawiam ich sylwetki.

Mistrz Polski w klasyfikacji generalnej i w klasie 125 (E1)

Michał Szuster - KTM Novi

Artur Łukasik i Michał Szuster Mistrz Polski 2004 Ten sympatyczny 19 letni zawodnik z Kielc zaskoczył nas wszystkich. Po absencji startowej w poprzednim sezonie , pojawił się w sezonie 2004 niczym deus ex machina i wygrał wszystko co było do wygrania. Podczas sześciodniówki ISDE w Kielcach zajął świetne 4 miejsce w klasie E1 i drugie razem z reprezentacją naszych juniorów. Michał udowodnił, że jest w stanie pojechać zawody na poziomie najlepszych zawodników na świecie, a co ważniejsze, że może z nimi skutecznie konkurować. A wszystko to wcale nie jest dziełem przypadku. Trasa Mistrzostw Świata z 1993 roku prowadziła nie więcej niż 500 m od domu Michała. No i cóż, jako mały chłopiec zobaczył motocykle wyczynowe w akcji i zachorował jak każdy z nas na enduro. Jego tata zafascynowany motoryzacyjnymi nowinkami wciągnął syna w swój krąg zainteresowań. Gdy tylko pojawiła się możliwość Michał otrzymał od swoich rodziców pierwszy prawdziwy motocykl crossowy Kawasaki z silnikiem o pojemności 80 ccm. Michał wcale nie zaczynał swej sportowej edukacji w wieku 8 czy 9 lat, tak jak dzisiaj uznaje się to za konieczne aby osiągnąć dobre wyniki. Kawasaki otrzymał jako 14 letni młodzian i wtedy zaczęła się jego przygoda ze sportem. Oczywiście wcześnie jeździł na motorynce czy quadzie ale nie miało to nic wspólnego ze sportem. Pierwszy sezon enduro w roku 2000 i 4 miejsce w klasie Młodzik MP. W następnym sezonie Michał miał dużo kłopotów ze zdrowiem spowodowanych nieco zbyt brawurową jazdą i dopiero w roku 2002 pokazał się na czwartym miejscu w klasyfikacji Junior w MP. Na pewno w zasięgu Michała było lepsze miejsce, na pewno medal ale nie kończył rajdów. Nie punktował całego sezonu, miewał upadki, kontuzje. To nie był dobry prognostyk dla zawodnika enduro, który musi wykazywać się rozwagą. Z drugiej strony Michał twierdzi, że trochę za mało trenował , nie był objeżdżony, a za dużo chciał osiągnąć. W kolejnym sezonie wystartował tylko w jednej eliminacji i dość pechowo złamał sobie palec u stopy. Na te kłopoty ze zdrowiem nałożyły się jeszcze problemy osobiste związane z nagłą śmiercią ojca Michała, który był zawsze silnym wsparciem dla swego syna. Michał był bliski decyzji o rezygnacji z uprawiania tego sportu. Wziął się jednak w garść i po dobrze przepracowanej zimie wystartował w sezonie 2004. Skutek wiadomy. Jest obok Bartka Obłuckiego drugą , błyszczącą wizytówką polskiego enduro. W latach 2002 i 2003 Szuster używał motocykli KTM 125 EXC , a w sezonie 2004 przesiadł się na czterosuw Yamaha WR 250 F. Fajnie , obaj jeździmy takim samym motocyklem, tylko dlaczego na 3 minutach próby Michał dokłada mi 30 sekund? Odpowiedź jest prosta. Ma talent poparty ciężką pracą. Michał korzysta czasem z rad Bartka Obłuckiego i wykorzystuje każdą szansę do treningu z lepszymi od siebie. Podczas tegorocznego pobytu we Włoszech miał okazję podpatrywać najlepszych, w tym Merimanna, a nawet trenować z nimi. W ten sposób stale podnosi swoje umiejętności. Bardzo dobrą rzeczą według Michała były tegoroczne zgrupowania kadry zorganizowane przez PZM , podczas których szwedzki trener Peter Berglund szkolił zawodników reprezentacji.. W przyszłym sezonie, dzięki wsparciu władz PZM i swojej mamy Magdy, Michał ma nadzieję wystartować w cyklu Mistrzostw Świata oraz ISDE na Słowacji, a także w wolnych terminach Mistrzostw Europy i Polski.
Bardzo budujący jest fakt, że władze Polskiego Związku Motorowego chcą wspierać Michała i umożliwić mu rozwój swego talentu. Pozostaje mi tylko życzyć Michałowi Szusterowi samych sukcesów , a także zdania matury i ewentualnie wybrania kierunku studiów. Będzie to trudny rok dla Michała ale da radę. Jest w końcu zawodnikiem enduro.

Mistrz Polski w klasie Młodzik

Bartosz Pawlik - KTM Novi

Bartosz Pawlik Mistrz Polski 2004 fot.Artur Łukasik Kariera tego szesnastolatka rozpoczęła się trzy lata temu, gdy po raz pierwszy pokazał się podczas zawodów o Puchar PZM. Wtedy w sezonie 2002 zajął bardzo dobre drugie miejsce. W następnym sezonie był już bezkonkurencyjny w kl. Młodzik Pucharu PZM i wygrał z ogromną przewagą 96 punktów nad następnym szoferem. Sezon 2004 to start w Mistrzostwach Polski i znowu sukces oraz tytuł Mistrza. Dużo wcześniej, bo już w ósmym roku życia otrzymał od rodziców pierwszy motocykl. Nie był to jeszcze sport ale już fascynacja motocyklami. Widać w kieleckim talenty motocyklowe rodzą się na kamieniu. Bo Bartosz pochodzi z Kielc i tamże uczęszcza do Liceum Ogólnokształcącego. Tak naprawdę w arkana enduro wprowadził Bartka p. Jarek Kurowski. U niego pobierał podstawowe nauki dotyczące techniki jazdy i treningu, u niego także serwisuje motocykle. Niewątpliwie p. Jarek Kurowski jest specjalistą w tym fachu , świadczą o tym wyniki jego wychowanków. Obecnie Bartosz równie często trenuje ze starszymi od siebie mistrzami enduro - Grzegorzem Chorodyńskim i Michałem Szusterem. Od półtorej roku używa do treningu motocykla klasy 125 i w następnym sezonie wystartuje taką właśnie maszyną w klasie E1. Jest to od jakiegoś czasu najlepiej obsadzona klasa w Polsce, a z Bartoszem na pewno rywalizacja będzie jeszcze ciekawsza. Ogromną zaletą Bartka jest umiejętność kończenia rajdów. W tym sporcie szofer musi być bardzo opanowany i skoncentrowany gdyż niepotrzebna kontuzja zawala cały sezon , a nieukończenie rajdu zabiera dużo punktów. Wydaje się , że Bartek jest dobrze mentalnie poukładany , co wraz ze stale rosnącymi umiejętnościami może skutkować dobrymi wynikami wśród seniorów. Olbrzymiej pomocy udziela Bartkowi jego tata p. Zbigniew Pawlik, który nie szczędzi sił i środków aby umożliwić swemu synowi starty w cyklu Mistrzostw Polski. Sam jestem ojcem , mogę więc powiedzieć "Brawo Panie Zbigniewie" - nie sposób przecenić pozytywnej roli tego sportu w kształtowaniu charakteru młodych ludzi.
Życzę Bartkowi samych sukcesów i oczywiście zakwalifikowania się do reprezentacji narodowej.

Mistrz Polski w klasie powyżej 250 (E3)

Jakub Przygoński - AP W-wa

Jakub Przygoński Mistrz Polski 2004 fot.Artur Łukasik Mistrzem w klasie motocykli o największej mocy został 19 letni warszawianin, student pierwszego roku Politechniki Warszawskiej - Jakub Przygoński. Jakub jest bardzo kontaktowym, zawsze uśmiechniętym młodym człowiekiem. Enduro jeździ od czterech lat , a oprócz tego startuje również w motocrosie. Pierwszy raz pojawił się na zawodach enduro w sezonie 2001, zupełnie udany miał natomiast sezon 2002 gdy zajął 5 miejsce w klasie Junior. W tym samym roku podczas ISDE w Czechach zdobył srebrny medal. W następnym sezonie zajął również 5 miejsce w klasie 125. Niby wysoko ale jednak nie na podium. Jakub nie zdradził mi dlaczego na sezon 2004 wybrał sobie motocykl o mocy Ursusa ale poszło mu świetnie. Byłem pełen podziwu obserwując jego przejazdy na zawodach. Odnalazł się doskonale w towarzystwie starych wyjadaczy i od początku sezonu 2004 zaczął seryjnie wygrywać zawody mimo, że jego przeciwnikiem był sam Ryszard Augustyn, Wojtek Brzuśnian , czy Mistrz Polski z sezonu 2003 - Piotrek Krasuski. Dopiero gdy zapewnił sobie tytuł Mistrza, dał zdobyć kolegom kilka wazonów. W tym roku w Sześciodniówce jechał w reprezentacji narodowej seniorów. Jakub nie ma stałego trenera ale podobnie jak inni jeździ z kolegami, a towarzystwo ma doborowe - Łukasz i Karol Kędzierscy, Jakub Skomorucha czy Bartek Obłucki , z którym trenował przez ostatnie kilka miesięcy. Podobnie jak Michał Szuster , także Jakub podkreślił korzyści jakie wyniósł z 5 zgrupowań kadry pod okiem Petera Berglunda. W przyszłym sezonie wystartuje w Mistrzostwach Polski takim samym motocyklem jakim jechał ISDE czyli KTM 525 EXC i z pewnością nie sprzeda tanio skóry. Jak sam powiedział , lubi tory piaskowe - na takich najczęściej trenuje. Planuje również starty w Mistrzostwach Europy , a także w Mistrzostwach Polski w motocrosie. Do tego studia na Politechnice. No nieźle. Widać, że Jakub ma twardy charakter i pewnie sobie poradzi, a ja życzę mu realizacji tych ambitnych planów.

Mistrz Polski w klasie Weteran

Bogumił Wojtaszek - MK Oborniki

Bogumił Wojtaszek Mistrz Polski 2004 fot.Artur Łukasik Bogumił Wojtaszek to zupełnie inna historia niż koledzy opisani wyżej. Ten koleżeński i sympatyczny mieszkaniec Wągrowca nie jest już nastolatkiem, bo w klasie Weteran obowiązuje limit wieku - minimum 40 lat. Tak więc , świeżo upieczony mistrz ma już ( albo dopiero) 42 lata. Pierwszego motocykla nie otrzymał od ojca ale kupił go wspólnie z kolegą 4 lata temu i była to Husqwarna WR360. Tak, można wierzyć lub nie ale Boguś jeździ motocyklem dopiero od 4 lat. Co ciekawsze - nie miał nigdy żadnego trenera i wszystkiego co umie , nauczył się sam. "Chcieć to móc" - chciałoby się skwitować tę karierę słowami Moryca z "Ziemi obiecanej" Andrzeja Wajdy. A Boguś może. Jego sukcesy nie są dziełem przypadku. Przede wszystkim, jak już kupił motocykl, to zaczął dużo jeździć na zawodach i treningach. Szczególnie na zawodach można podpatrywać najlepszych ale wszyscy wiemy, że to nie wystarczy. Trzeba mieć jeszcze to coś, co z pewnością ma Bogumił Wojtaszek - talent. Trzeba wam wiedzieć, że Boguś związany jest ze sportem od dość dawna. Zanim zaczął jeździć motocyklem, pływał z dobrym skutkiem na desce z żaglem. Jest w tym, jak twierdzą wtajemniczeni, specjalistą nie lada. Przesiadł się na motocykl ( też uważam , że ciekawszy) i pierwszy raz wystartował w Pucharze PZM w 2002 roku. Był to jeden tylko rajd w Więcborku. Jechałem wtedy ten rajd i byłem mocno zdziwiony jak zobaczyłem czasy prób - Boguś był jednym z najszybszych weteranów, tuż za Krzysztofem Serwinem. W sezonie 2003 Wojtaszek bez żadnych problemów zdobył Puchar PZM, a w tym sezonie wystartował już w Mistrzostwach Polski i też wygrał. Ukończył także sześciodniówkę w Kielcach zajmując 41 miejsce na 71 sklasyfikowanych w klasie E3. Wszystkie sukcesy tego sezonu zostały osiągnięte na mocno już wysłużonym KTM 300 EXC. Boguś, jak sam twierdzi, miałby spory kłopot ze sfinansowaniem swoich startów. W tym roku jednak wykonał co sobie zamierzył dzięki wsparciu głównego sponsora - Przedsiębiorstwa Budowlano- Montażowego "Brzechwa", a także klubu MK Oborniki. Plany na przyszły rok są bardzo klarowne - obrona tytułu Mistrza Polski, najlepiej na nowym motocyklu. Pewnie będzie to dwusuw o pojemności 250 ccm. No cóż , warto popatrzeć na Bogumiła Wojtaszka gdy jedzie zawody. Zawsze walczy do końca, skacze odważnie wszystkie skoki i trzyma gaz. Wszystko to przychodzi mu zadziwiająco łatwo. W klasie Weteran nie ma pewniaków ale Wojtaszek na pewno będzie należał do faworytów w sezonie 2005.

Mistrz Polski w klasie 2K

Rafał Sonik - ATV Polska

Rafał Sonik Mistrz Polski 2004 fot.Artur Łukasik Po raz drugi w historii polskiego enduro rozegrano w tym roku Mistrzostwa Polski w Rajdach Enduro w konkurencji quadów z napędem na jedną oś. Pierwszym i jedynym do tej pory Mistrzem Polski w tej klasie został po raz drugi krakowianin Rafał Sonik. Rafał jest niezwykle ciekawa postacią w światku enduro. Przedsiębiorca od urodzenia - jak sam o sobie mówi, ciągle zajęty, w rozjazdach ale znajduje czas na uprawianie swojej ulubionej dyscypliny sportu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, tym bardziej, że Rafał ma możliwości aby utrzymywać dla siebie nie jeden , a kilka sportowych traktorków. Sęk w tym , że Rafał jest prawdziwym pasjonatem czterokołowych pojazdów i w natłoku swoich zawodowych i sportowych obowiązków znajduje czas aby animować działalność klubu ATV Polska - zrzeszającego wszystkich chętnych posiadaczy quadów, a w szczególności tych, którzy mają ochotę i umiejętności aby swe maszyny wykorzystywać sportowo. Tak więc ten 38 letni zawodnik oprócz ciągłego doskonalenia swoich umiejętności sportowych , poświęca swój czas, a często i pieniądze dla rozwoju tej dyscypliny sportu w Polsce. Ta cenna postawa zasługuje z pewnością na ogromne uznanie. Brawo Rafał. Jak do tego doszło, że Rafał zainteresował się właśnie wyścigami off-road na quadach? No cóż , tak jak w życiu - podstawowe wykształcenie sportowe Rafał odebrał od swego ojca, który nauczył go, że sport jest równie ważny w życiu jak wszystko inne. Jako młody człowiek grywał zawodniczo w tenisa stołowego i ziemnego. Uprawiał również narciarstwo alpejskie zdobywając tytuł Akademickiego Wicemistrza Polski. Gdy osiągnął wiek uprawniający do prowadzenia pojazdów mechanicznych, stwierdził, że wszystko, co jest związane z szybkością jest bardzo interesujące. Rafał zaczął ścigać się na wszystkim co miało silnik i koła. Nie było to łatwe ale drogą eliminacji doszedł właśnie do quadów. Obecnie sporo trenuje mimo, że jeden trening zabiera co najmniej kilka godzin, z uwagi na konieczność dojazdu ze sprzętem na tor i powrót do domu. Zauważalny jest ogromny postęp w jeździe Rafała jak i innych czołowych polskich zawodników. Często bywa tak, że czasy osiągane przez quady na torach motocrosowych są bardzo zbliżone do czasów uzyskiwanych przez dobrych zawodników na motocyklach. Do ulubionych quadów Rafała należy Honda 250F - lekki 150 kilogramowy dwusuw zbudowany pod wyścigi motocrosowe. Drugim natomiast Yamaha YFZ 450 i na tym właśnie Rafał wygrał tegoroczne Mistrzostwa Polski w Rajdach Enduro. Trzeba wam wiedzieć , że Rafał ukończył ten sezon z poważną kontuzją barku, no i w przyszłym sezonie będzie miał z tym kłopot, bowiem lekarze nie są zgodni co do sposobów leczenia i sprawa niejako "wisi w powietrzu". Tym niemniej plany startowe Rafała obejmują na przyszły sezon starty w czterech konkurencjach - Rajdy Enduro, Motocross, Supermoto, Cross-country - wszystko oczywiście na quadzie. Wystartuje także w Mistrzostwach Świata quadów odbywających się corocznie we Francji w miejscowości Pont de Vaux. W tym roku zespół w składzie Rafał Sonik, Paweł Sobczyk i Leonard Duncan, zajął 32 miejsce na 120 zespołów i to mimo poważnej awarii zakończonej wymianą silnika w quadzie. Plan na rok 2005 - miejsce w pierwszej dwudziestce. Jak widać plany sportowe Rafała są równie ambitne jak jego działania w życiu zawodowym czy społecznym. Będziemy trzymać palce aby wszystko się powiodło.

Mistrz Polski w klasie 250

Marek Przybysz - AP Głogów

Marek Przybysz Mistrz Polski 2004 w klasie 250 fot.Paweł Błaszczak Niestety Marek nie pojawił się w Warszawie na rozdaniu nagród za sezon 2004 i dlatego nie mogę przedstawić jego drogi do mistrzostwa. Obiecuję, że przy najbliższej okazji poproszę Marka o rozmowę i na www.enduro.pl pojawi się sylwetka tego niezwykle ciekawego i sympatycznego zawodnika.
Pozdrawiam i życzę wszystkim aby to właśnie ich sylwetki były opisane za rok w kolejnym artykule Mistrzowie Enduro.
Na sam koniec tego krótkiego raportu chciałbym podziękować Pawłowi Błaszczakowi, który od lat fotografuje zawody, a który przygotował dla wyróżnionych zawodników piękne zdjęcia z minionego sezonu .W zamian za to, jak mówi Paweł, mamy tylko szybko jeździć. ( Paweł mówi to ładniej). Dziękujemy.

Artur Łukasik