LUBLIN 2005 - I i II Runda Mistrzostw Europy oraz III i IV Runda Mistrzostw Polski - 30.04/01.05.2005

Giganci Enduro w Lublinie

Lubelska Starówka i park maszyn na Placu Zamkowym Fot.Grzegorz Wesołowski W słoneczny, kwietniowo - majowy weekend zostały rozegrane w Lublinie zawody I i II rundy Mistrzostw Europy oraz III i IV rundy Mistrzostw Polski w Motocyklowych Rajdach Enduro. Już od kilku lat jedna z czterech eliminacji Mistrzostw Europy rozgrywana jest w Polsce. W zeszłym sezonie bardzo trudne i ciekawe zawody tej rangi zorganizował Kwidzyński Klub Motorowy. Tym razem organizatorem został Klub Motorowy Cross z Lublina i muszę przyznać, że nie obawiałem się wcale o przebieg tych zawodów. Park maszyn na Placu Zamkowym Fot.Grzegorz Wesołowski Lublin jest z pewnością miastem rozkochanym w sportach motocyklowych. Jeszcze w latach siedemdziesiątych i wcześniej był silnym ośrodkiem "wolnego motocyklizmu" kultywowanego szczególnie przez motocyklowe kluby akademickie. Jeszcze starsze są tam tradycje żużla reprezentowane przez sekcje sportowe Motoru Lublin. Także dziś działa tam jeden z najprężniejszych Klubów Motorowych w Polsce - KM Cross Lublin. Założony w 1995 roku przez Piotra Więckowskiego i Darka Piątka, pierwszych polskich uczestników Rajdu Paryż - Dakar, chlubi się największą w Polsce kadrą zawodników uprawiających rajdy enduro. Szczególną uwagę klub przywiązuje do szkolenia młodzieży, a jego wychowankowie od wielu lat dominują w klasie Młodzik w Mistrzostwach Polski.

Kilka tygodni przed zawodami została uruchomiona specjalna strona internetowa www.endurolublin.pl , z bardzo czytelnie zredagowanymi przez Grzegorza Michalca informacjami o rajdzie. Strona czynna jest także po rajdzie, wiec warto tam zajrzeć po najnowsze dane.

Park Maszyn na Placu Zamkowym Widok na Zamek Lubelski Fot.Grzegorz Wesołowski Do Lublina przyjechaliśmy w piątek wczesnym popołudniem. Oczywiście całe depo, zlokalizowane na placu pod Zamkiem, było już wypełnione szczelnie samochodami. Trzeba przyznać, że wybór centrum miasta na bazę rajdu ma swoje zalety - rzeczywiście "cyrk enduro" został odsłonięty dla wszystkich chętnych, którzy przechadzając się po alejkach parkowych, mogli z bliska przyglądać się przygotowaniom zawodników. Szybko znaleźliśmy sobie wolne miejsce i po rejestracji w biurze zawodów, pojechaliśmy obejrzeć próby. Były trzy na każdej pętli i każda z nich o innym charakterze. Zabrało nam to dobre 3,5 godziny, więc jak wróciliśmy na bazę rajdu, to już szarzało. Oddaliśmy, więc nasze motorki do parku zamkniętego przechodząc przed tym całą procedurę badania technicznego i głośności wydechu. Depo na Podzamczu Fot.Paweł Błaszczak Obsługą pomiarową całych zawodów zajmowali się jak zazwyczaj, niezrównani koledzy z kieleckiej firmy ZUBIX i na jej stronie internetowej - www.zubix.com.pl - możecie zawsze przeglądać wyniki wszystkich rajdów enduro z cyklu Mistrzostw Polski i Pucharu PZM, a także Mistrzostw Europy z Lublina. Potem jeszcze coś lekkiego na ząb i spać, bo rano start o 09 00 dla Europy i około 10 00 dla Polski. Muszę podkreślić, robiącą wrażenie, gościnność gospodarzy. Cała obsługa rajdu była bardzo widoczna i dobrze przygotowana. Wydano, dostępne dla wszystkich chętnych, broszury o rajdzie, plakaty i inne ulotki reklamowe. Panie z Biura Zawodów były bardzo miłe i w mig rozwiązywały wszystkie problemy. W następnych dniach okazało się, że cała młodzież zaangażowana przez KM Cross, bardzo ofiarnie pomagała zawodnikom, częstokroć w błocie i wodzie, tak, że ich pomarańczowe koszulki pod koniec dnia traciły swój kolor na rzecz czarnego. Na wszystkich PKP i PKC stali bardzo mili i uśmiechnięci ludzie, dobrym humorem łagodząc trudy rajdu. A te, jak się okazało, były spore. Organizator przewidział pierwszego dnia trzy stukilometrowe pętle, natomiast drugiego tylko dwie. Razem było do przejechania 500 kilometrów w dwa dni po stosunkowo trudnej, obfitującej w liczne niespodzianki, trasie.

Prezydent Lublina startuje pierwszych zawodników Fot.Grzegorz Wesołowski W sobotę stawiło się na starcie prawie 170 zawodników i jedna zawodniczka – Elisabeth Mucha z Austrii. Start odbywał się z podwyższenia na Placu Zamkowym, gdzie licznie zgromadzona publiczność mogła dokładnie przyjrzeć się zawodnikom i wysłuchać ciekawych komentarzy spikera. Pogoda dopisała, więc - w trasę.

Dojazd do trasy terenowej z centrum Fot.Grzegorz Wesołowski Zaraz po starcie było około kilometra asfaltem do zjazdu na brzeg Bystrzycy, gdzie trawiastym brzegiem, mocno podmokłym, jechaliśmy do próby Country umiejscowionej niemal w centrum miasta. Już podczas tego krótkiego, kilkuminutowego odcinka, trzeba było przeprawiać się przez wodę, czy jechać szybko trawersem stromego wału rzeki. Widok z powietrza na próbe Country w centrum miasta Fot.Grzegorz Wesołowski Próba Country była szybka, z kilkoma skokami, a raczej zeskokami z półek, na bardzo nierównym terenie, gdzie można był spotkać i trawę i gruz. Te 4-5 minut jazdy było obserwowane przez całkiem sporą liczbę widzów, a część z nich mogła tę próbę oglądać z okien swoich mieszkań. Po wyjeździe z próby było jeszcze około kilometra asfaltu i wjeżdżaliśmy na szutry oraz tłuczeń przy torach kolejowych. Tym szlakiem wypadaliśmy z miasta na długie szutrowe proste prowadzące nas do lasu. Zanim jeszcze wystartowaliśmy, już otrzymaliśmy telefon z pierwszego PKC, że odcinek jest ciasny, bo pierwsi zawodnicy przyjechali zaledwie 2 minuty przed swym czasem. Próba Country Szkielet hali sportowej  w tle osiedla Fot.Grzegorz Wesołowski Poganiałem, więc moją Wr-kę aby zdążyć. Nawierzchnia była bardzo zmienna, ale miałem wrażenie, że jest przyczepnie. Na którymś odcinku w lesie, na szerokim na 3 metry dukcie, gdzie wykręcałem ostatni bieg, poczułem, że tylne koło nieco pływa. Zwalniam, oglądam koło, wszystko w porządku. Znów otwieram, i znów wrażenie jakby mi mus schodził z felgi. Dopiero później, wymieniając wrażenia z innymi zawodnikami, doszedłem do wniosku, że glinka, po której jechaliśmy, musiała być wilgotna, mimo, że robiła wrażenie całkiem suchej. Po drugim PKP nawierzchnia zmieniła się na torfo-podobny czarnoziem i w pewnym momencie, w lesie, ślady zaczynały się rozjeżdżać głębokimi koleinami na dużej szerokości między drzewami. Był to niechybny znak - uwaga bagienko. Robiło się coraz bardziej grząsko, a między drzewami było coraz więcej widzów i osób funkcyjnych pomagających zawodnikom. Aha, pomyślałem, to tu traci się te cenne minuty. PKP Fot.Grzegorz Wesołowski Jechałem jako jeden z ostatnich zawodników w rajdzie ( taka rola weterana MP), więc teren był już straszliwie rozjeżdżony, a kilkadziesiąt metrów przede mną stało utopionych w błocie po siedzenie, ze sześć motocykli. Dookoła nich uwijali się ludzie i zawodnicy próbując uwolnić z błota swe rumaki. Huk silników, krzyki, bryzgi błota - sodoma i gomora. Jakaś dobra duszyczka podbiegła do mnie i pokazała mi punkty, na które mam się kierować pokonując zygzakami tę krainę wodnej rozpaczy. Ruszyłem, więc, mając nadzieję, że mój motorek jakimś cudem przefrunie ponad tym wszystkim. Prawie się udało - poległem dwa metry od brzegu. Po krótkiej chwili samotnej walki, gdy brakowało mi już tylko metra, podbiegła do mnie piękna dziewczyna w pomarańczowej koszulce. Myślałem, że chce mnie podnieść na duchu, a ona łaps za przednie koło i prawie wyrwała mnie z tego błota. Taki byłem zmęczony, że zapomniałem zapytać się o imię mojej wybawczyni, aby jej potem podziękować. No cóż, niniejszym czynię to teraz, ale wiedzcie, że dla zobaczenia jej w tej akcji, pewnie jeszcze raz wjechałbym w to błoto. Zdążyła mi tylko krzyknąć, Mostek Fot.Paweł Błaszczak że organizator już wie, że trasa jest na tym odcinku nieprzejezdna i rzeczywiście bardzo sprawnie zorganizowano objazdy, tak, że od drugiego koła nikt już tam nie utonął. Potem, w miarę bez problemów, dostałem się krętą ścieżką poprzez las do próby enduro umieszczonej w lesie nad Zalewem Zemborzyckim, gdzie był PKC. Ciasna, poprowadzona pomiędzy drzewami próba, straszyła korzeniami, pniakami, a nawet kłodami w poprzek trasy. Superpróba enduro - dokładnie taka, jakiej nie lubię. W kolejnych kółkach pojawiły się tam koleiny odkrywające korzenie, na których tył mojego motocykla wykonywał dzikie harce, kierując mnie dziwnym trafem w pień zamiast w najbliższy łuk. Ci, co mnie tam widzieli, musieli mieć niezły ubaw. Trasa Fot.Grzegorz Wesołowski Do kolejnego PKC na lotnisku w Świdniku, gdzie była trzecia próba - cross test, nie było już żadnych, większych niespodzianek. Może nieco dłużył się przejazd asfaltami przez Świdnik, ale trudno jest dziś zorganizować rajd, który omija drogi asfaltowe. Za to zabezpieczenie przez Policję wjazdów na asfalt, wykonane było wzorowo. Zatrzymywano pojazdy na dwupasmowych drogach szybkiego ruchu, aby zawodnicy mogli bezpiecznie włączyć się w sznur pojazdów. Próba cross podobała mi się najbardziej, co nie znaczy, że była łatwa. Wskoki, skoki i zeskoki, trochę dłuższe, szybkie proste, zmienna nawierzchnia - to główne atrybuty tego testu. Nawet głębokie koleiny, jakie pojawiły się bardzo szybko na jej gliniastych odcinkach, nie potrafiły zepsuć przyjemności jazdy. Ostatni odcinek, do PKC na bazie rajdu był zdecydowanie najciekawszy. Zaczynał się lasem, po którym pojawiała się kilkusetmetrowa podmokła łąka, na której ślady rozjeżdżały się, co najmniej na szerokość 100 metrów. Wybieraj, który chcesz. Tak, więc prawie przysiadałem na tylnym błotniku i na wysokim biegu, pełnym gazem przebijałem się, momentami jadąc po wodzie tak, że bryzgi tworzyły fontannę nad moja głową. Podjazd Pliszyn Fot.Paweł Błaszczak Potem jakiś rów melioracyjny, kilka mostków, podjazd i karkołomny zjazd tam, gdzie stoją kibice. Znaczy się - znowu problemy. Podjeżdżam, patrzę - wjazd, może niedługi, ale bardzo stromy, kończący się dwumetrową, prawie pionową ścianą. No fajnie, myślę, tu nie ma co się wahać - dwójeczka i wszystko co mam w silniku, to przez rurę. Za pierwszym kółkiem wskoczyłem na samą krawędź, Podjazd Fot.Grzegorz Wesołowski ale na szczęście asekurujący zdążyli mnie złapać i nie cofnąłem się. Organizator znalazł się bardzo ładnie wyznaczając specjalne osoby do asekuracji zawodników na tym elemencie. Za drugim kółkiem przewróciłem się prawie na samej górze, ale też mnie złapano i nie pozwolono wrócić na dół. Za trzecim razem ruszyłem z takim impetem, że już na górze motorek wysadził mnie z siodła i poszybowałem nad głową Pawła Błaszczaka usiłującego zrobić tam dobre zdjęcie. To się chyba nie udało, a szkoda. Drugiego dnia wjeżdżałem już bez problemów, pewnie dlatego, że stromizna było nieco wycięta kołami motocykli. Przygotowałem dla was króciutki film z tego elementu, z drugiego dnia, który nie oddaje może nachylenia stoku, ale pokazuje jak radzili tam sobie zawodnicy. Na szczycie był PKP, potem zjazd, mostek, bramka, asfalt, szuter koło torów i przejazd tunelem pod torami - na oko 30 metrów, wody na 3 koła, nierówno. Jakoś poszło. Znowu PKP, szutry koło wody i wjazd do miasta błotnistym wałem Bystrzycy, gdzie niegdzie tak rozjeżdżonym, że o utknięcie nie było wcale trudno. Przeskok przez ulicę i baza rajdu. Autor na trasie Fot.Paweł BłaszczakOrganizatorzy troszeczkę przecenili możliwości zawodników przeznaczając na ten ostatni odcinek tylko 39 minut, a w ostatnim kółku pierwszego dnia tylko 36 minut. Natomiast drugiego dnia nie docenili, bo pomimo wycofania kilku elementów ( między innymi – tunelu z wodą) dodano do tego odcinka aż 10 minut. I pierwszego, i drugiego dnia powinno być 5 minut więcej i byłoby w sam raz. Inna sprawa, że przy większej ilości trudnych elementów na trasie, prawidłowa ocena czasu potrzebnego na jej przebycie, jest niezmiernie trudna i z reguły obarczona sporym błędem. Nie czynię, więc z tego zarzutu, wychodząc z założenia, że lepiej jest spóźnić ciekawy rajd niż przyjeżdżać 15 minut wcześniej na PKC i obserwować muchy siadające na kierownicy motocykla. Inna sprawa, że tego ciekawego rajdu też lepiej nie spóźnić, ale, jak mawia pan Kazimierz Górski - "To trzeba jeszcze umieć". W sobotę spóźniłem, w niedzielę już nie, ale oba dni dały mi się mocno we znaki. To był dość trudny rajd, ale dobrze zabezpieczony i obyło się bez specjalnych wypadków. Wjeżdżając na metę po drugim kółku w niedzielę byłem ubłocony niczym dzikie zwierzę, ale równie jak ono zadowolony z przeżytych chwil zabawy, współzawodnictwa i niemal namacalnego współistnienia z przyrodą. Puchary Fot.Paweł Błaszczak

Popatrzmy na wyniki sportowe:

Mistrzostwa Europy
W klasie Junior E1 wygrał zawody Daryl Bolter (GB) przed Pierre Duzellier (F) i Silvayn Lebrun (F). Szóste miejsce z dwóch dni zajął Łukasz Kędzierski, a ósme - Michał Szuster. Szuster wygrał bezapelacyjne pierwszy dzień, ale okupił to dość przypadkową kontuzją palca, która uniemożliwiła mu start drugiego dnia. Szkoda, bo pewnie wygrałby całe zawody.

W klasie Junior E2/E3 wygrał Stefan Sitko (SK) przed Łukaszem Kurowskim (PL) i Christope Nambotin (F). Trzeba przyznać, że Łukasz Kurowski pojechał świetnie wygrywając pierwszego dnia i zajmując trzecią pozycję drugiego dnia. Razem – drugie miejsce, które bezsprzecznie pokazuje, że możliwości tego sympatycznego zawodnika są większe niż te, używane na potrzeby ME. W tej klasie jechali też bracia Świderscy zajmując bardzo dobre miejsca - Paweł był - 12, a Marek - 15. Zaraz za Markiem uplasował się Błażej Gazda.

W klasie Senior E1 wygrał Nicolas Deparrois (F) przed Fausto Scovolo (I) i Amelem Advokaat (NL). Karol Kedzierski był szesnasty, ale na pewno nie jest to szczyt możliwości popularnego Carlosa. Po prostu pierwszego dnia wtopił nieco swoją maszynę i złapał spóźnienie, które przesunęło go dość mocno w dół tabeli.

W klasie Senior E2 wygrał nasz stary znajomy z Kwidzyna ( odsyłam do relacji z 2004r) Hans Vogels (NL) przed Riccardo Fermi (I) i Markiem Przybyszem (PL). Kolejny Polak na podium - świetna jazda Marka, potwierdzająca moje uwagi z Obornik, że w tym roku Marek Przybysz mierzy wysoko. Łukasz Bartos był dwudziesty, ale nie ukończył jednego dnia, stąd słabsza pozycja z dwóch dni.

W klasie Senior E3 wygrał Marcus Kehr (D) przed Wernerem Muller (A) i Erwinem Plekkenpol (NL). Jakub Przygoński zajął bardzo dobre dziesiąte miejsce.

W klasie Weteran pewnie wygrał Gianmarco Rossi (I) przed Emilem Cunderlikiem (SK) i Toivo Nikopensiusem (EST). Grzegorz Chorodyński zajął świetne, czwarte miejsce, o włos mijając się z podium. Tych trzech pierwszych trudno jest objechać, bo potrafią otworzyć gaz. Szczególnie Rossi jeździ naprawdę szybko. W piątek spotkałem go przypadkowo na próbie Country, gdzie stałem i zastanawiałem się, czy skakać przez rów, czy przejeżdżać. Podchodzi Rossi i zagadnięty, mówi z uśmiechem, że gdzie tam skakać, tylko objeżdżać, tym bardziej, że była dobra ścieżka. Tak też zrobiłem, a potem bardzo się zdziwiłem, gdy zobaczyłem na filmie jak Rossi niczym kula karabinowa przeskoczył ten rów. Czy to znaczy, że mnie zalicza do weteranów, a siebie jeszcze do młodzików? Muszę się go o to spytać. Następnym razem.

Wśród kobiet wygrała Elizabeth Mucha (A) - nie miała rywalek.

W Pucharze Narodów triumfowała Francja przed Włochami i Holandią. Polska zajęła piątą pozycję.

Mistrzostwa Polski
Wszyscy polscy zawodnicy, którzy startowali w ME byli również sklasyfikowani w MP.

Klasa E1
Łukaszem Kędzierski Fot.Grzegorz Wesołowski Wygrał Robert Kapajcik (Słowak, który zgłosił się do MP) przed Łukaszem Kędzierskim i Karolem Kędzierskim (obaj AP W-wa). Czwarty był Paweł Szturomski (AP Głogów). Nieźle pojechał Wojtek Szczepański (AP W-wa) , który był piąty drugiego dnia ale pierwszy fatalnie zawalił, stąd słabsza pozycja z dwóch dni. Podobnie zawalił pierwszy dzień Maciej Strzeżek (AP W-wa) ale w drugim był już siódmy. Dobre, siódme miejsce z dwóch dni zajął Maciej Łoboz (BKM), który przesiadł się w tym sezonie na setkę, a w poprzednim jeździł bodajże na 525 KTM. Te motocykle mają wspólną tylko jedną rzecz- oba jadą do przodu. Reszta to same różnice, więc kolega Łoboz potrzebuje sporo czasu, aby się przyzwyczaić do nowego wozidełka. Warta wspomnienia jest również postawa Romana Ulenberga (KKM Kwidzyn), który w miarę bezproblemowo przejechał oba dni rajdu zajmując szóstą pozycję.



Klasa E2
Wygrał Marek Przybysz (AP Głogów) o 6 sekund z dwóch dni przed Łukaszem Kurowskim. Trzeci był Michał Wyszomirski (AP W-wa). Przybysz i Kurowski będą walczyć samotnie o prymat w tej klasie. Michał Wyszomirski pokazał się w Lublinie z jak najlepszej strony łapiąc tylko 1 minutę spóźnienia w pierwszy dzień. Jego dwaj najgroźniejsi konkurenci, którzy próby jeżdżą nieco szybciej niż Wyszomirski, nie ukończyli pierwszego dnia (Marek Świderski) lub drugiego dnia (Łukasz Bartos). Biorąc pod uwagę to jak Michał pojechał ISDE w Kielcach, wydaje mi się, że służą mu cięższe rajdy, gdzie trzeba umieć dojechać i tam będzie szukał swojej szansy, tak jak w Lublinie.


Klasa E3
Jakub Przygoński Fot.Paweł Błaszczak Wygrał Stefan Svitko (SK) przed Sebastianem Krywultem (BKM) i Pawłem Świderskim (AP W-wa). Jakub Przygoński (AP W-wa) zajął czwarte miejsce, a Błażej Gazda (KKM Kwidzyn) - piate. Patrząc na wyniki prób, wydaje się, że Przygoński będzie miał kłopot, aby obronić tytuł z zeszłego sezonu. Krywult i Świderski jeżdżą bardzo szybko.




Klasa Weteran
Wygrał oczywiście Grzegorz Chorodyński (KTM Novi) przed Arturem Łukasikiem (BKM) i Dariuszem Kamińskim (Cross Lublin). Troszeczkę pogubił się Stasiu Grygiel (BKM) i złapał duże spóźnienie pierwszego dnia oraz dodatkowo poniszczył klocki hamulcowe, których wymiana zabrała za dużo czasu - stąd 2 minuty karne drugiego dnia.

W klasyfikacji generalnej rajdu wygrał Marek Przybysz (AP Głogów) przed Stefanem Svitko (SK) i Łukaszem Kurowskim.

W klasyfikacji klubowej po 4 rundach MP prowadzi AP W-wa przed BKM Bielsko i KM Cross Lublin.

W klasyfikacji zespołowej na pierwszym miejscu są Racing Team M.Wróbel Gas Gas 1 i BKM Bielsko I, na trzecim Racing Team M.Wróbel Gas Gas

W punktacji zawodników jeżdżących w MX & ENDURO by Mirosław Kowalski zawody otrzymują:
- Trasa - 10 pkt
- Organizacja - 10 pkt
- Sędziowanie - 10 pkt
- Ocena ogólna - 30 (minus)/30. Nota - świetny rajd na europejskim poziomie.


Ten minus oznacza, że próby mogłyby być dłuższe, że czas ostatniego odcinka mógłby być lepiej dobrany. Fajnie, że nie padał deszcz, bo przy takim charakterze trasy, czasy B też by nie pomogły. Podkreślałem niejednokrotnie w moich relacjach, że zawsze troszkę szczęścia się przyda i tym razem nie opuściło ono organizatorów. Pełna szóstka za wprowadzenie rajdu do miasta, za wspaniałą młodzież i bardzo dobrą oprawę rajdu.

Przewodniczącym Jury ME był Marco Bolzonello.
Sędzią zawodów - Marek Kopczyński
Kierownikiem Zawodów - Andrzej Krzysztofiak.
Zastępcą Kierownika Zawodów - Lech Wiśniewski.
Kierownikiem Trasy - Robert Więckowski.
Kierownikiem Komisji Tech.ME - Kajetan Bartosik.
Kierownikiem Komisji Tech.MP - Dariusz Kałwa.
Kierownikiem Pomiaru Czasu - Bartłomiej Korzeń.
Kierownikiem Biura - Magdalena Kamińska.

Autor udziela wywiadu Grzegorzwi Michalcowi z TVP Fot.Paweł Błaszczak Wszystkim zawodnikom enduro polecam łaskawej pamięci Lublin i KM Cross jako organizatora. Tutaj zawsze pojedziecie trudny rajd, podczas którego wielokrotnie zmienicie swoje wcielenie z zawodnika na kopacza błotnego, nurka tunelowego, taternika motorowego, sprawdzacza stanu wody na łące oraz rozdawacza autografów. To lepiej niż być aktorem.

Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia w Siemiatyczach.

Artur Łukasik

Zapraszamy do wymiany opinii

SZCZEGÓŁOWE WYNIKI Z RAJDU I KLASYFIKACJA INDYWIDUALNA
DOSTĘPNE NA STRONACH FIRMY ZUBIX OBSŁUGUJĄCEJ SYSTEMY OBLICZENIOWE I POMIAROWE NA RAJDACH ENDURO

Film z podjazdu w dwóch wielkościach: 6.5MB i mniejszej rozdzielczości 1.9MB
Realizacja: Renata Łukasik

Film Podjazd przed PKP Zdjęcia: Renata Łukasik .wmv 6.5 MB Film Podjazd przed PKP Zdjęcia: Renata Łukasik .wmv 1.9 MB

ZDJECIA LOTNICZE Z ZAWODÓW W LUBLINIE!

Autorzy zdjęć: Paweł Błaszczak i Grzegorz Wesołowski

Fot.Paweł Błaszczak Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Paweł Błaszczak Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski
Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski
Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski

Zdjęcia z rajdu

Autorzy: Paweł Błaszczak i Grzegorz Wesołowski

Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak
Fot.Paweł Błaszczak Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski
Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak
Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski
Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski
Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski
Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak
Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak
Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak
Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak
Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski
Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski
Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski
Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak
Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak
Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Grzegorz Wesołowski
Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak
Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak
Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak
Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak
Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak Marek Przybysz Fot.Paweł Błaszczak Łukasz Kurowski Fot.Paweł Błaszczak

Pokaz FREESTYL w wykonaniu Bartka Ogłazy
zorganizowany dzięki wsparciu firmy POLand POSITION


Autorzy zdjęć: Paweł Błaszczak i Grzegorz Wesołowski

Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski
Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Grzegorz Wesołowski Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak
Fot.Paweł Błaszczak Fot.Paweł Błaszczak