Okolice Kwidzyna gościły rajd enduro będący pierwszą w tym roku eliminacją Mistrzostw Polski oraz I i II rundą Otwartego Pucharu PZM.
Rajd odbył się w aurze zimowej i raczej nie można go zakwalifikować do tych szczególnie łatwych, ale w enduro już tak jest,że pogody do sportowej rywalizacji się nie wybiera.
Na tych którzy wzięli udział w rajdzie czekały dwie ciekawe próby, cross i enduro, różne od siebie, szybkie pozwalające na widowiskową jazdę z wykorzystaniem maksimum możliwości sprzętu i umiejętności zawodnika.
Opady śniegu i panujące przenikliwe zimno dały się zawodnikom mocno we znaki.
Szczególnie pierwszego dnia gdy jeden z odcinków trasy okazał się nieprzejezdnym bagnem. Czołowi zawodnicy jadący jako pierwsi mieli w tym miejscu poważne problemy by uwolnić motocykl z błotnistej mazi. Następni, którzy próbowali przejechać tą samą trasą nie mieli już żadnych szans. Szczęście mieli ci którzy ominęli feralne miejsce, nadrobiony czas mogli wykorzystać na ogrzanie zmarzniętych rąk nad tłumikami motocykli. Słuszną w opinii większości uczestników decyzją, sędziowie anulowali czasy z pierwszego przejazdu i spóźnienia z "błotnej pułapki" nie decydowały o sportowym wyniku. W kolejnych okrążeniach feralny odcinek był omijany.
Impreza choć dobrze zorganizowana nie miała zbyt dużej frekwencji(57-miu startujących w IMP i 40-tu w Pucharze). W Pucharze miała na nią znaczny wpływ pogoda, ale nie oszukujmy się największą bolączką polskich endurowców są ograniczenia finansowe, a zmiany dotyczące wymaganego w Pucharze ogumienia i wysokość wpisowego z pewnością im nie pomagają.
W Mistrzostwach Polski niezmienna od lat czołówka na szczęście dopisała. Poziom sprzętu i umiejętności gwarantują masę sportowych emocji przez cały sezon.
Komentując wyniki warto wspomnieć o kilku bardziej znaczących dla tegorocznej rywalizacji wydarzeniach. Miło nam poinformować, że w tym roku włączyli się w rywalizację znani od lat zawodnicy. Po rocznej przerwie wystartował w klasie SENIOR 4T Wojciech Rencz na motocyklu Yamaha WR426. Konfrontacja z Mistrzem Polski Maciejem Wróblem, w tym roku startującym na KTM520 w klasie 4T, zakończyła się zwycięstwem Macieja, ale widać że rywalizacja w tej klasie będzie zacięta bo Wojciech zajmując drugie miejsce w klasie nie miał dużej straty do zwycięzcy. Stałą wysoką formę prezentował Ryszard Augustyn (trzeci w 4T w Kwidzynie) i Jacek Czachor (w Kwidzynie czwarty), który w tym roku przesiadł się na czterotakty i ma szansę "namieszać" w wynikach tej klasy. Nieco rozczarował bardzo dobry zawodnik Bartłomiej Bembenik, bo wiemy, że piąte miejsce w klasie to na pewno nie jest maksimum jego możliwości, ale chwilowy spadek formy może być związany z wjeżdżaniem się w nowy motocykl, Husaberga. W rywalizację o tytuły w klasie Senior 4T z pewnością może się jeszcze włączyć Karol Kędzierski.
Klasa 2T w tym roku obstawiona przez młodych i utalentowanych zawodników, poziom dość wyrównany co z pewnością zaostrzy rywalizację. W Kwidzynie w Senior 2T zwyciężył Łukasz Kędzierski, przed Piotrem Krasuckim i Pawłem Świderskim.
W klasie Junior bez zmian, można by rzec, że to samo co rok temu zwycięstwo egzekwio odnosili Łukasz Kurowski(pierwszy dzień) i Marek Przybysz(drugi dzień). Jakoś w ich rywalizację nie może się "wtrącić" Łukasz Bartos(w Kwidzynie trzeci), a było by jeszcze ciekawiej.
Liczba czterech zawodników startujących w klasie młodzik nie wróży najlepiej polskiemu enduro.Klasyfikacja wyglądała następująco: Kamil Walczak, Mateusz Bembenik, Marcin Frycz, Justyna Kowalczyk.
W Weteranach zwyciężył Marek Daniec, Wojciech Stala, Grzegorz Horodyński. Szkoda, że w tej klasie stanęło do rywalizacji tylko dziewięciu zawodników.
Klasyfikacja generalna po I i II rundzie IMP przedstawia się następująco: 1 Marek Przybysz (50pkt.), 2 Łukasz Kędzierski (20pkt.), 3 Maciej Wróbel (16pkt.).