KRZENIÓW 2004 XIII/XIV runda IMP i XI/XII runda Pucharu PZM w Rajdach Enduro - 21/22.08.2004

Autor W dwa tygodnie po nieudanym rajdzie w Krośnie, na zakończenie sezonu 2004, odbyły się w Krzeniowie koło Nowego Kościoła zawody zaliczone jako XIII i XIV ruda Mistrzostw Polski i XI i XII runda Pucharu PZM w Rajdach Enduro. Zawodnicy Pucharu mają jeszcze do odjechania XIII i XIV rundę w Ostródzie w dniach 25 i 26 września. Tam także rozegrana zostanie IX i X runda MP w klasach Młodzik i 2K. Pozostali zawodnicy MP mają już wolne , oprócz oczywiście tych , którzy pojadą Sześciodniówkę FIM. Zawody w Krzeniowie były jedynym tegorocznym górskim rajdem enduro ale co dla nas najważniejsze, rajdem bardzo udanym. "Ale rajd!", "Nieźle nie?", "Super zawody" - oto opinie jakie słyszałem. Szkoda, że na starcie pojawiło się tylko 105 zawodników. To najgorsza frekwencja w tym sezonie. Jednak ci co przyjechali mieli frajdy co niemiara. Wzięli udział w rajdzie dobrze przygotowanym, trudnym ale przejezdnym, męczącym ale nie zabijającym. Trasa pętli liczyła 60 km, a tylko około 4 km wiodły po asfaltach. Na trasie były dwie próby - cross na torze w Krzeniowie i enduro na łąkach w Lubiechowej. Próba cross była krótka - około 2,5 minuty ale urozmaicona , z kilkoma skokami o różnym stopniu trudności. fot.Paweł Błaszczak Zawodnicy w znakomitej większości radzili sobie dobrze na trasie tego testu, szczególnie wtedy, gdy nawierzchnia toru obeschła nieco po opadach deszczu. Byli też tacy, którzy dali ponieść się fantazji, a skutki takiej postawy są zazwyczaj opłakane. Należał do nich niestety Michał Łukasik (BKM Bielsko), który po koszmarnie wyglądającym upadku na ostatnim skoku, został odwieziony do szpitala w Legnicy. Na szczęście zakończyło się na stosunkowo niewielkich obrażeniach i Michał wkrótce wznowi treningi. Korzystając z okazji serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy pomogli Michałowi, a w szczególności Annie Wolskiej, Pawłowi Chrobakowi, załodze Pogotowia Ratunkowego w Złotoryji i przemiłej obsadzie Szpitala w Legnicy. Druga próba - enduro, była znacznie dłuższa, bo około 4-5 minutowa. Została wytyczona na łąkach, często jak to w górach, mocno nachylonych. Tym samym zawodnicy jeździli trawersami, co jest dość trudne nawet gdy jest sucho. A sucho nie było. Jazda na tej próbie dawała się mocno we znaki właścicielom cięższych i mocniejszych motocykli. Dawkowanie mocy z precyzją chirurga nie jest łatwe gdy pod ręką jest ponad 50 koni mechanicznych. Kto przesolił, ten kręcił wspaniałe piruety, tak wysoko oceniane przez sędziów jazdy figurowej na lodzie. Na enduro - teście niestety nie. Przykrej kontuzji nogi uległ na tej próbie czołowy zawodnik klasy Puchar 125 - Wacław Skolarus. Miejmy nadzieję, że do przyszłego sezonu noga się zagoi, a kolega Skolarus znów będzie nas cieszył swą finezyjną jazdą - najlepiej w Mistrzostwach Polski. Obie próby były wyznaczone i otaśmowane już w piątek, więc po załatwieniu wszystkich formalności i zdaniu motocykli do Parku Maszyn, mogliśmy je obie dokładnie obejrzeć. Po powrocie na bazę rajdu można było zjeść smaczny posiłek w stołówce u państwa Bembenik. Właśnie SMK Krzeniów , macierzysty klub rodziny Bembenik, był organizatorem tych zawodów. Sedzią zawodów był pan Roman Umiastowski, a kierownikiem zawodów pan Andrzej Rencz. W zawodach wzięło udział kilku zawodników z Czech startujących zarówno w MP jak i w Pucharze. W nocy trochę popadało ale rano w sobotę było w miarę ciepło i o godzinie 10 wystartowali pierwsi zawodnicy. Po starcie i krótkiej dwukilometrowej pętelce dla rozgrzania silników, zawodnicy wjeżdżali na cross test. Potem czekał ich łatwiejszy technicznie lecz nieco ciaśniejszy czasowo odcinek do PKC 2, ulokowanego przed próbą enduro w Lubiechowej. fot.Paweł Błaszczak Łatwiejszy, to nie znaczy łatwy. Było mokro, więc na takiej gliniastej glebie jaka jest w okolicach Nowego Kościoła, każdy podjazd staje się problemem. Trasa prowadziła leśnymi duktami pełnymi wystających korzeni, pni , a i o kamienie nie było trudno. Na takim dukcie rozbił się drugiego dnia Roman Ulenberg (KKM Kwidzyn), doświadczając przy tym wielce kształcącego spotkania z drzewem. Korzenie zabrały mu przednie koło, nawet nie miał czasu zareagować i chociażby nacisnąć którąś z klamek. Jak podjechałem, koledzy udzielali mu pomocy, a Roman wyglądał nietęgo. Jadący ze mną w minucie Robert Maliszewski wrócił się do bazy po karetkę. Na szczęście wszystko skończyło się tylko na potłuczeniach i na koniec rajdu Roman niczym Feniks z popiołów pokazał się koło naszego depo. Bardzo nas to ucieszyło, tym bardziej, że pierwsze rokowania co do zdrowia zawodnika nie były dobre. Widać twardziel z niego niewąski, a i fakt, że pochodzi z rodziny o dobrych tradycjach enduro, też pewnie pomaga. Na trasie co jakiś czas trafiał się podjaździk, a szczególnie te kamieniste budziły grozę i obawy o opony. W końcu znaczna część chłopaków jeździ na dętkach - wiadomo - kasa. fot.Paweł Błaszczak Jeżeli już wypadło się z lasu na łąkę, to trzeba było mocno uważać na kamienie ( lub jak kto woli - kamloty) i pnie , które ukryły się w wybujałej u schyłku lata trawie. Po spotkaniu z takim pniem ze dwa razy podróżowałem na przednim kole , mając nietypową dla faceta nadzieję, że opadnie. Miałem farta - tylne koło opadło na ziemię i jechałem dalej. Były również przeprawy przez wodę, nietrudne ale dla mniej wprawnych - zawsze kłopot. Trasa była oznakowana dobrze, no może zaraz po wyjeździe z próby cross znaków było cokolwiek za mało i w pierwszym kółku zawodnicy mylili drogę. Na tej pierwszej części trasy był prosty aczkolwiek stromy zjazd, który obserwowało wielu kibiców. Technicznie, zjazd nie był trudny dla szofera umiejącego używać hamulców i utrzymującego prawidłową pozycję. Ale jak popadało w drugim i trzecim kółku, to i tam zrobiło się bardzo ślisko. Jednak nawet wtedy można było zjechać bezpiecznie. Stopień trudności tego odcinka był świetnie dobrany - dostatecznie trudny dla MP i nie za trudny dla PPZM. Po PKC 2 wjeżdżaliśmy na próbę enduro bezpośrednio po której zawodnicy MP pokonywali dość stromy kamienisto - korzeniowy podjazd. Pozostali uczestnicy zawodów omijali ten element i bardzo słusznie. Czołówka MP podjeżdżała w miarę bez problemów ( ale też nie na każdym kółku) , a pozostali różnie. Dla mnie ten podjazd okazał się być trudny i tylko pierwszego dnia zawodów udało mi się go podjechać ze dwa razy. Przy pozostałych przejazdach musiałem się niestety wypychać co kosztowało mnie mnóstwo sił. No ale takie jest enduro - nie umiesz jechać, to musisz być duży i silny aby pchać maszynę. Przy okazji chciałbym podziękować kolegom Oskarowi Doboszyńskiemu i Robertowi Rozpędowskiemu za "duchowe" wsparcie drugiego dnia na tym właśnie podjeździe. Popatrzcie na filmie na te zabawy, choć obraz nie oddaje nachylenia podjazdu. Na szczycie podjazdu był PKP od którego zawodnicy ruszali już prawie zawsze w dół do bazy rajdu, czyli PKC 1. Ten odcinek trasy był jakby nieco trudniejszy, z większą ilością wody ale po zjechaniu z góry było już łatwiej. Oczywiście jadąc z góry korytem strumienia , najlepiej jest używać tej koleiny, gdzie płynie woda - tam jest po prostu twardo. Można wtedy jechać naprawdę szybko, bez obawy o utratę przyczepności. Był na tym odcinku jeden niebezpieczny element, który zwrócił moją uwagę. Otóż na szutrowej drodze leżał zwalony przez wichurę pień olbrzymiego drzewa. Tak się złożyło, że akurat był on w cieniu, a zawodnicy najeżdżali tą drogą na ostatnim biegu. Na szczęście wszyscy wyhamowali ale organizator powinien oznaczyć to miejsce jako niebezpieczne. Na trasie spotkała mnie zabawna przygoda. Gdzieś tam pomiędzy jednym laskiem, a drugim, na szutrowej drodze stał wóz , a koło niego pan z odkrytym torsem ale w czapce leśniczego lub oficera na głowie. Ów pan trzymanym w ręku kijem dawał znaki abym stanął. Z uwagi na to, że w jego postawie nie było nic agresywnego, zatrzymałem się. A nuż potrzebuje pomocy. Na wozie siedziała ze stoickim spokojem kobieta, nie zwracając w ogóle uwagi ani na mnie, ani na owego gentlemana. Ten zaś podszedł do mnie dwa kroki i powiedział: "wrrrrrrrahhhh", lub coś podobnego, a oczy jego błyszczały dość niepokojąco. Woń , która otaczała jego osobę nie może być w Polsce pomylona z niczym innym - pan był na ostrym rauszu. Zrozumiałem, że to kibic w stanie mocnego pobudzenia i domaga się akustycznych efektów specjalnych. Skręciłem więc nieco motorek tak aby nie wyśrutować kamieniami nagiej klaty kibica i wyplułem prze rurę to na co ów pan czekał. Jak obejrzałem się po pięciu sekundach, to koń i pani na wozie byli nieruchomi tak jak poprzednio, a kibic z kijem tańczył indiański taniec radości. Cóż , tak niewiele trzeba aby dać komuś odrobinkę radości. Na tym kończyła się pętla i w sobotę z ulgą przyjąłem widok mety, bo po 4 kółkach ( Puchar - 3) byłem już zmęczony. W niedzielę MP jechały 3 kółka, a Puchar - 2. W niedzielę rano wyglądało na deszcz ale pogoda przetarła się i trasa z każdą godziną stawała się łatwiejsza, bo bardziej sucha. Tym samym zawodnicy uzyskiwali coraz lepsze czasy na próbach, szczególnie na tej trawiastej w Lubiechowej. Popatrzmy więc na te wyniki:

Mistrzostwa Polski

Mistrzostwa Polski kl. Młodzik Zawody w Krzeniowie wygrał Sebastian Knoff ( BKM Bielsko) przed Bartoszem Pawlikiem (KTM Novi) i Rafałem Kosteckim ( AMK Drwęca). W tej klasie startuje grupa dość wyrównanych zawodników ze zdecydowanym liderem Bartoszem Pawlikiem. Ten właśnie zawodnik zapewnił sobie równą i skuteczną jazdą tytuł mistrzowski w sezonie 2004. Jego czasy prób były z reguły najlepsze ale nie znaczy to, że miał monopol na wygrywanie. Równie szybko potrafią pojechać zarówno Joć, Kostecki jak i Piltek. Dużo zależy od dyspozycji dnia i to nie tylko szofera ale i jego maszyny gdyż ciężka trasa rajdu dla 50-siątek to masakra. I tak kolega Pawlik stracił 22 minuty pierwszego dnia i szansę na pierwsze miejsce w tych zawodach. Skwapliwie wykorzystał swoją szansę Sebastian Knoff pokazując pierwszego dnia dobre czasy na próbach i zwyciężając mimo gorszego drugiego dnia. Był to jego inauguracyjny start w MP , a to oznacza, ze pojawił się kolejny pretendent do tytułu w następnym sezonie. W tym sezonie o dwa pozostałe miejsca na podium powalczą w Ostródzie Joć, Kostecki i Piltek. Najwięcej szans daję Kosteckiemu, bo potrafi pojechać szybko, a i tereny wokół Ostródy zna nieźle.

Mistrzostwa Polski kl. 125 Najbardziej wyrównana i najszybsza klasa pojemnościowa sezonu. Co cieszy, to fakt, że jeżdżą tutaj sami młodzi ludzie i nawet "weteran" tej klasy Maciek Wróbel, tak naprawdę jest dopiero trochę po trzydziestce i jeszcze długie lata kariery przed nim - o ile oczywiście będzie chciał się w to bawić. A byłoby dobrze gdyby Maciek jeździł z nami w zawodach, bo jak pisałem już kilka razy, chłop jeździ pięknie i prawie bez wysiłku ,a młodzież startująca z nim w klasie może się dużo nauczyć. W końcu jest też trenerem kadry i najbardziej utytułowanym zawodnikiem polskiego enduro. Zawody w Krzeniowie wygrał właśnie Maciej Wróbel (BKM Bielsko) przed Michałem Szusterem (KTM Novi) i Łukaszem Kędzierskim (AP W-wa). Mistrzem Polski w tej klasie został Michał Szuster wyprzedzając Wróbla tylko o 4 punkty z całego sezonu. To wielki sukces tego młodego i sympatycznego zawodnika, który potrafi na tyle dużo aby zostać także najlepszym rajdowcem Polski sezonu 2004. Właśnie Szuster wygrał klasyfikację generalną sezonu 2004. Po prostu był najszybszy. Zadziwiające są jego osiągnięcia w tym sezonie ale na taśmach video z jego przejazdów widać , że Michał ma naturalną, świetną koordynację ruchów i jest bardzo szybki w reakcjach na zmiany położenia motocykla. Właśnie ta szybkość i gibkość leżą u podstaw jego sukcesów ale bez ciężkiej pracy na treningach nie byłoby mowy o takich wynikach. Postaram się podczas sześciodniówki poprosić Michała Szustera aby w wywiadzie przybliżył nam nieco swoją "kuchnię" motocyklową. Może coś od niego ściągniemy i w przyszłym sezonie pojedziemy szybciej. Wicemistrzem Polski w tej klasie , a także w klasyfikacji generalnej został Maciej Wróbel. Drugim wicemistrzem klasy 125 został Łukasz Kędzierski. Na pewno Łukasz Kędzierski jest w stanie pojechać tak szybko jak Szuster czy Wróbel. Szczególnie podczas drugiej połowy sezonu Łukasz wcinał się śmiało pomiędzy tych dwóch gigantów kl 125. Bez lęku skacze najtrudniejsze nawet skoki ( Popatrzcie na zeskok z Krzeniowa z próby cross), pewnie dlatego, że potrafi. W takiej dyspozycji jak podczas ostatnich rund młodszy z braci Kędzierskich może w przyszłym sezonie powalczyć o tytuł. Tuż za tą trójką jeżdżą inni świetni rajdowcy - Paweł Szturomski (AP Głogów), Karol Kędzierski (AP W-wa), Marek Świderski (AP W-wa) czy Wojtek Szczepański (AP W-wa) i Dariusz Przybysz (AP Głogów). Wszyscy oni mogą namieszać w wynikach tej klasy jak tylko mistrzom obsunie się nieco manetka gazu lub paluszek na klamce hamulca. Grupę pościgową tworzą najmłodsi zawodnicy tej klasy - Michał Łukasik (BKM Bielsko), bracia Ulenbergowie - Sławek i Roman (KM Kwidzyn), Łukasz Podrażka (Szarak Sochaczew) i Karol Mochocki (KTM Novi). Ci zawodnicy zdobywają doświadczenie tak bardzo potrzebne w tym sporcie, a jazda niejako u boku tych najszybszych z pewnością będzie procentować dobrymi wynikami w kolejnych sezonach.

Mistrzostwa Polski kl.250 fot.Paweł Błaszczak Zawody w Krzeniowie wygrał Wojciech Rencz (AP Głogów) przed Łukaszem Bartosem (AMK Red Grodków) i Markiem Przybyszem (AP Głogów). Jednak kolejność końcowa sezonu 2004 jest nieco inna. Mistrzem Polski został Marek Przybysz , Pierwszym Wicemistrzem Wojciech Rencz, a Drugim Wicemistrzem Łukasz Bartos. Supremacja Marka Przybysza w tej klasie nie podlegała dyskusji ale było widać niejakie znużenie u mistrza generalki z poprzedniego roku. Tak więc czerwona jedynka z sezonu 2004 zamieniła się na trójkę i z takim właśnie numerem będzie jeździł w sezonie 2005 Marek Przybysz. Być drugim wicemistrzem Polski w klasyfikacji generalnej to zaszczyt dla każdego rajdowca ale Przybysz zdobywał już lepsze miejsca. Mimo nieco gorszego wyniku w tym roku, jest mistrzem tego sportu, bo nie tylko zdobył już szczyty ale także potrafi się na nich utrzymać. Wojtek Rencz, który w generalce zajął 5 miejsce jest uznanym mistrzem enduro i tylko jedna rzecz pozostaje niewiadoma przed rozpoczęciem nowego sezonu - jaki tytuł przywiezie tym razem ? Bo, że tytuł będzie jest tak pewne jak pewna i niezawodna jest jazda Wojtka. Łukasz Bartos w tym sezonie jeździł bardzo skutecznie. Na początku sezonu uległ kontuzji i stąd jego nieco gorsza dyspozycja podczas pierwszych rund, natomiast będąc w pełni sił jest w stanie zagrozić zarówno Renczowi jak i Przybyszowi. Może momentami chce pojechać za szybko i wtedy wkłada w jazdę za dużo siły, a za mało koordynacji. Łukasz jest jednak zawodnikiem młodym i wciąż robiącym postępy. Na pewno zalicza się do ścisłej czołówki tego sportu w Polsce i wygląda na to, że długo w niej pozostanie. W czołówce klasy 250 jeździło także dwóch innych zawodników - Mirosław Kowalski (BKM Bielsko) i Michał Wyszomirski (AP W-wa). Michał to zawodnik na dorobku, bardzo młody ale już szybki i co najważniejsze - kończący zawody. To dobrze rokuje na przyszłość, bo postępy Michała są bardzo widoczne i dają mu ewidentnie szansę na pudło w kolejnych sezonach. Mirek Kowalski to zupełnie inna śpiewka. Zawodnik dojrzały, ukształtowany, bardzo doświadczony. Jest wręcz stworzony do uprawiania tego sportu, z racji chociażby imponującej postury - jak mówi żartobliwie Andrzej Rencz przedstawiając zawodników przed startem - Mirek jest największym rajdowcem w Polsce. I chyba rzeczywiście jest. Potrafi pojechać tak szybko jak najlepsi ale nieczęsto korzysta z tej umiejętności. Odnoszę wrażenie, ze Mirek nie zawsze przykłada odpowiednią porcję uwagi do startów w enduro - zawsze ma tyle rzeczy do zrobienia. Jest z pewnością wielkim pasjonatem sportów motocyklowych, a jak nie macie z kim jechać na zawody, to zadzwońcie do Mirka. On się na pewno skusi. No i jeszcze jedno nazwisko - Łukasz Kurowski. W tym sezonie jechał w tej klasie i jak wystartował , to wygrał. Na początku sezonu był kontuzjowany i tym samym stracił szansę na odegranie czołowej roli ale jest głównym kandydatem do tytułu w sezonie 2005. Zobaczcie jak ładnie na stojąco obganiał śliski łuk na próbie w Krośnie. Majstersztyk.

Mistrzostwa Polski kl. p 250 W klasie największej mocy wygrał Paweł Świderski (AP W-wa) przed Błażejem Gazda (KKM Kwidzyn) i Ryszardem Augustynem (RTM Radom). Mistrzem Polski został Jakub Przygoński (AP W-wa) przed Ryszardem Augustynem i Wojciechem Brzuśnianem (BKM Bielsko). Jakub Przygoński zapewnił sobie tytuł już na cztery eliminacje przed końcem i te ostatnie zawody jechał zdecydowanie ostrożniej, a co za tym idzie - wolniej. W sumie dobrze, bo Jakub startuje w sześciodniówce w Kielcach ( tak jak większość naszej czołówki) i byłoby niemądrze sponiewierać się przed tak ważnymi zawodami. W tym sezonie kolega Przygoński jeździł bardzo szybko , a olbrzymie postępy, które poczynił w ciągu ostatnich 2 lat skutkują tytułem i 6 miejscem w generalce. Brawo Jakub. Ryszard Augustyn to znana marka w światku enduro. Tak więc jego drugie miejsce nikogo nie zdziwiło i faktycznie, na motocyklu kolega Augustyn porusza się tak jak dwudziestolatek a jak wszyscy wiemy ma już lat 21 albo jakoś tak... Dobra technika, olbrzymie doświadczenie i twardy charakter to atrybuty pana Ryszarda, przed którymi musieli pęknąć jego młodsi konkurenci. Jako ciekawostkę podam fakt, ze Ryszard Augustyn eliminację w Krzeniowie jechał z bardzo nieprzyjemną kontuzją mięśni karku, a mimo to był drugi. Wszyscy wiemy jak fajnie prowadzi się motocykl nie mogąc kręcić głową. Koszmar. Wojtek Brzuśnian jest trzeci i zaszczytny tytuł Drugiego Wicemistrza Polski może dołączyć do swoich poprzednich osiągnięć. To duży sukces naszego kolegi klubowego ale myślę, ze Wojtka stać na więcej. Znam też przepis jak to więcej osiągnąć. Po pierwsze - mniej crash-testów. Już wiemy, ze Wojtek do enduro się nadaje. Po drugie - mniej emocji na starcie. Niech denerwują się ci, którzy potrafią mniej od ciebie. Po trzecie - troszeczkę więcej twardości. Kończyć wszystkie zawody i ciężko trenować. Wtedy przyjdzie tytuł Mistrza i lepsze niż 15 miejsce w generalce. Ubiegłoroczny mistrz tej klasy Piotr Krasuski (AP Głogów) dopiero na przyszły sezon wyleczy kontuzję , której nabawił się podczas zawodów w Krośnie. Gdyby nie to, Piotr na pewno liczyłby się w walce przynajmniej o II miejsce. Za to w przyszłym sezonie na pewno powalczy o tytuł, bo akurat waleczność jest jedną z jego dobrych, sportowych cech. Świetnie pojechał zawody w Krzeniowie Błażej Gazda, który tylko o dwa punkty rozminął się z trzecim miejscem na koniec sezonu. W ten sposób Błażej pokazał, że dysponuje sporym potencjałem sportowych umiejętności - jeżeli będzie potrafił go wykorzystać w przyszłym sezonie - wynik murowany. Paweł Świderski, który wygrał 4 ostatnie eliminacje tej klasy jest głównym kandydatem do tytułu w następnym sezonie - o ile wystartuje w większej ilości rajdów niż w dwóch. Dobrze, że pojechał w dwóch ale jakby wystartował w chociaż pięciu, to może byłby tytuł. To fajny tytuł - warto go mieć. Nieco rozczarował Michał Ostrzyżek (KKM Kwidzyn). Wprawdzie miał twardą konkurencję ale Michał to zawodnik z dużymi możliwościami. Niestety w tym sezonie ich nie wykorzystywał do końca i nie włączył się do walki o medale. Podobnie jak Maciej Łoboz (BKM Bielsko), który zaczął sezon zupełnie nieźle, a zakończył za wcześnie, bo pierwszym dniem rajdu w Kwidzynie. Pewnie, ze tam nie było lekko ale do tego sportu trzeba trochę charakteru. Charakteru, który można wypracować. Mam nadzieję, że przedwczesne wakacje Macieja Łoboza ( W Krośnie był chory) więcej się nie zdarzą i Maciek namiesza tuzom tej klasy w przyszłym sezonie. Robert Rozpędowski (KM Cross) i Tomasz Zych (KM Cross) w dobrej dyspozycji mogą zawsze powalczyć o czołowe miejsca w tej klasie, tym bardziej, że obaj lubią maszyny z tłokami jak popielniczka.

Mistrzostwa Polski kl. Weteran Kolejność w Krzeniowie była następująca: Grzegorz Chorodyński ( KTM Novi), Artur Łukasik (BKM Bielsko) i Robert Maliszewski (KM Cross). Mistrzem Polski został Bogumił Wojtaszek (MK Oborniki). Udało mi się zająć drugie miejsce, a trzecie zajął Grzegorz Chorodyński. Bezsprzecznie najrówniej w sezonie jeździł Boguś Wojtaszek, chociaż w dwóch ostatnich rajdach najszybszy był Grzegorz Chorodyński Wojtaszek starał się wygrać także te eliminacje ale Grześ Chorodyński na nowym Gas Gas 250 jechał naprawdę szybko, no i Bogusiowi zabrakło trochę motywacji. Chorodyński i Wojtaszek jeżdżą podobnie szybko i jeżeli ten drugi sprawi sobie nowy motocykl ( ten stary nie gwarantuje ukończenia sezonu), to będziemy świadkami zażartej walki o prymat w tej klasie. Ja toczyłem swoje prywatne boje z Robertem Maliszewskim, który zazwyczaj jeździ szybciej niż ja, ale nie zawsze. I to jest dobrym powodem do spotkań w sezonie 2005, prawda panie Robercie? Bardzo równo jeździł w sezonie Robert Larski. Niestety nie pojawił się na dwóch ostatnich rajdach. Szkoda, to twardy zawodnik, który skończył koszmar sezonu, czyli Kwidzyn 2004. Tak w ogóle , to klasa Weteran jest mało przewidywalna, bo zawsze z mroku dziejów może wynurzyć się starszy pan, który na motocyklu już nie jest taki starszy, a jak popatrzeć na wynik próby to wydaje się być całkiem młody.

PUCHAR PZM

Puchar PZM kl. Młodzik Wygrał doskonale jeżdżący w tym sezonie Łukasz Bembenik (SMK Krzeniów) przed Damianem Dymowskim (AMK Ziemi Płockiej) i Sylwestrem Jędrzejczykiem ( KKM Kwidzyn). Dla kolegi Jędrzejczyka był to dopiero drugi rajd w tym sezonie i jak widać po wynikach prób - całkiem udany. W tej klasie wszystko już jest jasne niezależnie od wyników ostatniego rajdu w Ostródzie. Zwycięzcą został Łukasz Bembenik, który zdecydowanie jeździł najszybciej, doskonale podtrzymując tradycje rodzinne. Drugie miejsce zajął Damian Dymowski z dużą przewagą nad Tomaszem Wroceńskim (KM Quercus). Teoretycznie Wroceńskiego może jeszcze dogonić zajmujący 4 miejsce Wojciech Ilkiewicz (AK Łódzki) ale musiałby wygrać dwukrotnie w Ostródzie, a Wroceński musiałby dwukrotnie nie ukończyć. Taki scenariusz jest jednak mało prawdopodobny. Jeżdżące w tej klasie amazonki uplasowały się na wysokich miejscach. Aleksandra Ilkiewicz (AK Łódzki) jest piąta, a Agata Augustyn (RTM Radom) - ósma. Agata ma z pewnością szansę aby awansować w klasyfikacji sezonu ale koleżanki Oli mimo, że jest od niej szybsza na próbach, chyba już nie dogoni. Ola Ilkiewicz po prostu kończy rajdy, a Agata jakoś nie zawsze. Mimo twardego charakteru (jechała drugi dzień w Krzeniowie z kontuzją łokcia i trochę poobijana) i dużych już umiejętności, za często zsiada z motocykla gdy ten jeszcze jedzie. A to szkodzi i zdrowiu zawodniczki i motorkowi.

Puchar PZM kl.125 Pierwsze miejsce - Dariusz Habrat (AK Małopolski) , drugie - Sebastian Bakalarz (BKM Bielsko), trzecie - Maciej Strzeżek (AP W-wa). Największe szanse na końcowy sukces ma Dariusz Habrat, któremu tylko wyjątkowy pech mógłby odebrać pierwsze miejsce na koniec sezonu. Kolega Habrat zbierał punkty cały sezon jeżdżąc bardzo skutecznie i kończąc rajdy na wysokich pozycjach. To dobrze rokuje karierze tego młodego sportowca, bo profil sportowca uprawiającego wyczynowo rajdy enduro wymaga obecności takich cech jak spokój, opanowanie i prawidłowa ocena trasy oraz swoich możliwości. Tacy kończą rajdy, a tylko ci co je kończą mogą liczyć na sukces. Wydaje się, że Dariusz Habrat posiada te cechy i dodatkowo , potrafi szybko pojechać. Czekamy na starty w MP. O drugie miejsce, pod nieobecność kontuzjowanego Wacka Skolarusa, powalczą w Ostródzie : Maciej Strzeżek i Sebastian Bakalarz. Kolega Strzeżek musiał wypapczyć drugiego dnia na próbie enduro, bo czas przejazdu powyżej 7 min załatwił mu dopiero piąte miejsce z tego dnia. Zawodnik ten potrafi już dużo i świadczą o tym czasy przejazdów. Potrafi też wygrać zawody, więc szkoda , że opuścił dwie pierwsze eliminacje. Gdyby tam zdobył punkty, mógłby walczyć o pierwsze miejsce. Z rajdu na rajd coraz lepiej spisuje się nasz kolega klubowy Sebastian Bakalarz. Zajmuje coraz lepsze pozycje nawiązując ostrą walkę z czołówką tej klasy. Miejsce na pudle byłoby świetnym osiągnięciem tego sympatycznego zawodnika. Tylko raz, w Krośnie, pojechał w tym roku Kamil Kołodziejczyk i wygrał. Szkoda, że nie jechał całego sezonu. Zalecam jemu i czołówce klasy P125 start w MP w przyszłym roku. Z pewnością może to przyspieszyć ich postępy w uprawianiu szoferki bezdrożnej. Wiem, wiem - budżet. Panowie, każdy ma z tym kłopoty. Trzeba powalczyć.

Puchar PZM kl.p.125 W tej gęsto obsadzonej klasie wygrał Maciej Stolarski (Off Road) przed Darkiem Dudą (BKM Bielsko) i Wojciechem Lechowskim (AP W-wa). Kolega Stolarski jeździ szybko i dobrze technicznie. Przyjemnie ogląda się jego przejazdy na taśmie video. Sądzę, że mógłby z powodzeniem startować w MP, walcząc o dobre miejsca. Jeżeli Maciek Stolarski przyjeżdża na zawody, to z reguły wygrywa. Z przewagą 38 punktów nad Sławomirem Kruszyńskim (TKM Toruń) nie powinien mieć problemów z zajęciem pierwszego miejsca na koniec sezonu. Chyba, że nie przyjedzie do Ostródy. Kolega Kruszyński będzie musiał powalczyć o drugie miejsce na podium z Darkiem Duda, który nieodmiennie od lat znajduje się w czołówce tej klasy pojemnościowej. Namawiałbym Darka do startu w MP ale odnoszę wrażenie, że bardziej niż ostre współzawodnictwo ceni on sobie spokój i ciepłą posadkę w Pucharze. Nie ma w tym absolutnie nic złego bowiem każda forma ruchu motocyklowego jest warta poparcia, a czołówka Pucharu potrafi już jeździć i z amatorstwem ma niewiele wspólnego. Bardzo ładnie jeździł w tym sezonie Sławomir Kruszyński, co skutkuje dobrą drugą pozycją w generalce klasy przed ostatnim rajdem w Ostródzie. Wydaje się jednak, że kolega Kruszyński powinien stonować swój temperament i wnieść do swej jazdy na próbach nieco więcej spokoju i opanowania. Nie powinno być tak jak pierwszego dnia , na pierwszej próbie cross przy bazie rajdu. Chociaż - Napoleon powiedział, że dobry generał, to taki który ma szczęście. Pan Sławek miał to szczęście na pierwszym skoku. Ale podobno szczęście ma swój limit - lepiej go nie sondować. Nie ukończył rajdu w Krzeniowie szybko jeżdżący Łukasz Majewski i nie załapie się na pudło w tym sezonie. Za krótko, aby odegrać znaczącą rolę, jeździł Jacek Szklarski (KM Cross). Za to w przyszłym sezonie jest on moim cichym faworytem. Zobaczcie jak fajnie jeździ na gumce. W kratkę startował kolega Lechowski, a potrafi dać gazu i gdyby jeździł cały sezon, to poprzestawiałby nieco klasyfikację - a tak - poza podium. Mało skutecznie jeździł Sebastian Gryga (GKM Mysłowice) - zawsze w czołówce, niestety zawsze poza podium. Z pewnością możliwości kolegi Sebastiana są większe niż na to wskazuje wynik z tego sezonu.

Puchar PZM kl.Weteran Stasiu Grygiel (BKM Bielsko) wygrał zawody w Krzeniowie i tym samym zapewnił sobie pierwsze miejsce w sezonie 2004. Jeździł najrówniej, zajmując w każdej eliminacji miejsca w ścisłej czołówce swojej klasy. Stasiu ma dobry charakter do uprawiania tego sportu, bo nigdy się nie poddaje. Prze do przodu niczym czołg, a pogoda, czy stopień trudności rajdu nie robią na nim żadnego wrażenia. W przyszłym roku będzie chciał zapewne przewalcować klasę Weteran w MP. Zapraszam. Drugie miejsce w Krzeniowie zajął Petr Kasse - gościnnie jadący zawodnik z Czech. Trzecie - Andrzej Błaszczak (TNT Łomianki). O drugie i trzecie miejsce na koniec sezonu, powalczą w Ostródzie: Wojciech Szczepański (AP W-wa) i Andrzej Błaszczak. Wojtek , od lat czołowy weteran Pucharu, nie pojechał w Krzeniowie i tym samym stracił szansę walki o pierwsze miejsce. Andrzej Błaszczak mimo, że nie pojechał pierwszego rajdu w Obornikach, jest wysoko w klasyfikacji. Pewnie dlatego, że już dogadał się ze swym motocyklem i potrafi się nim posłużyć. Ostatnio same drugie miejsca - w przyszłym roku czas na pierwsze. Jacek Dębski (AK Łódzki), który jeszcze w środku sezonu zdawał się być jednym z pretendentów do pierwszego miejsca, musiał z różnych powodów opuścić kilka eliminacji, a rajdu w Krzeniowie nie ukończył. W przyszłym sezonie będzie z pewnością groźnym konkurentem Błaszczaka i Szczepańskiego. Dobrą , szóstą pozycję zajmuje najstarszy zawodnik tej klasy Oskar Doboszyński (GKM Bałtyk). Oskar jeździ coraz szybciej, a przede wszystkim stara się kończyć wszystkie rajdy w jakich bierze udział. W Krzeniowie przekroczył limit czasu ale do mety dojechał i dostał za to brawa od wszystkich zgromadzonych tam zawodników. Na trasie pomagał Karolowi Kędzierskiemu, którego motocykl , jak mówi Karol, "rzucił palenie". Taką postawą zasługuje na szacunek każdego zawodnika enduro i dobrze , że Oskar z nami jeździ. Młodzież ma w nim wzór silnych cech wolicjonalnych i dobrej postawy sportowej.

Puchar PZM kl.2k Kolejność na mecie była następująca: Krzysztof Krzemień, Tomasz Kuchar i Tomasz Kasprzak (ATV Polska). Sytuacja w czołówce tej klasy jest jeszcze dość zagmatwana. Pierwsze miejsce zajął wprawdzie Radosław Sawicz (KTM Novi) ale o pozostałe dwa miejsca na pudle powalczą: Przemysław Grabarz ( Stryków) 114 pkt, Tomasz Kasprzak 88 pkt i Przemysław Nowacki (ATV Polska) 84 pkt. W sumie są to zawodnicy, którzy jeżdżą podobnie szybko, a w klasie quadów nie jest wcale łatwo skończyć rajd. Mimo wszystko są to dość delikatne pojazdy jak na szybkie jazdy ciasnymi , leśnymi szlakami. Łatwo jest uszkodzić traktorek, stąd wszystkie rozwiązania są jeszcze możliwe. Kolega Sawicz został Mistrzem tej klasy dzięki szybkiej i co najważniejsze - niezawodnej jeździe.

Puchar PZM kl.4k Tutaj trwała bardzo zacięta walka o pojedyncze sekundy. Wygrał Witold Kłeczek (BKM Bielsko) przed Romanem Eliaszem i Robertem Anioł , obaj z ATV Polska. W zasadzie wszystkie rozwiązania są jeszcze możliwe ale największe szanse na zdobycie pierwszego miejsca ma Witold Kłeczek, który zgromadził do tej pory 230 pkt. Bliziutko na plecach siedzi mu Roman Eliasz z 224 pkt. Na trzecim miejscu jest Tomasz Bartosiewicz - 182 pkt. W Ostródzie wszystko się wyjaśni, a ja trzymam kciuki za naszego kolegę klubowego Witka Kłeczka.

To tyle odnośnie klasyfikacji w poszczególnych klasach. Oczywiście w obrębie Mistrzostw Polski przeprowadzano klasyfikacje Klubową i Zespołową. Ogólnie do tej pory w MP wzięło udział 94 zawodników z licencją A. Klasyfikację klubową i tytuł Klubowego Mistrza Polski zdobył Automobilklub Polski z Warszawy. Drugie miejsce zajmuje obecnie KM Cross z Lublina , a trzecie Beskidzki Klub Motorowy z Bielska-Białej. I chyba tak zostanie, bo trudno przypuszczać, że w klasyfikacji Młodzik MP jaka zostanie rozegrana w Ostródzie , wygra dwa razy Sebastian Knoff z BKM, a obaj młodzicy z KM Cross - Piltek i Joć - nie ukończą rajdu. Cóż, AP W-wa ma zdecydowanie najbardziej wyrównany skład i z każdych zawodów przywozi dużo punktów. KM Cross z Lublina jest ubiegłorocznym Mistrzem i tegorocznym wynikiem potwierdził swe aspiracje i dobrą pracę zarówno z młodzieżą jak i z szeroką kadrą zawodników. Klub młody stażem ale doskonale znajdujący swe miejsce w obecnej , trudnej finansowo rzeczywistości. BKM Bielsko, to z kolei klub z tradycjami, który w swej historii zanotował już wiele tytułów Mistrzów lub Wicemistrzów kraju. Trzecie miejsce w Polsce nie jest szczytem marzeń dla włodarzy klubu ale wstydu nie przynosi. Dobrze , że w Bielsku trwa praca z młodzieżą, a kierownik klubu p. Tadeusz Herma dokonuje cudów aby związać koniec z końcem i umożliwić klubowi wystawienie silnej ekipy. Trzecie miejsce ma swoją zaletę - można je poprawić w przyszłym sezonie.

W klasyfikacji zespołowej Mistrzem Polski został zespół KTM Novi Kielce/TEM Pawlik w składzie: Bartosz Pawlik ( 167 kl.Młodzik), Michał Szuster (170 kl.125) i Grzegorz Chorodyński (171 kl.Weteran). Rzeczywiście ci trzej panowie rządzili w swoich klasach i nawet przymusowa absencja Chorodyńskiego po kontuzji , nie pozbawiła ich tytułu. Pierwszym Wicemistrzem Polski został zespół AP W-wa I w składzie:Łukasz Kędzierski (9 kl.125), Jakub Przygoński (10 kl.p250) i Michał Wyszomirski (60 kl.250). Drugim Wicemistrzem Polski został zespół BKM I w składzie : Maciej Wróbel (186 kl.125), Wojciech Brzuśnian (153 kl.p 250) i Mirosław Kowalski ( 17 kl.250).

To tyle jeżeli chodzi o wyniki za sezon 2004.

W punktacji zawodników jeżdżących w MX Enduro Training Group by Mirosław Kowalski, zawody otrzymują:
- Trasa - 9 pkt
- Organizacja - 9 pkt
- Sędziowanie - 9 pkt
- Ocena ogólna - 27/30 . Nota - bardzo dobry.

Trzecie najlepsze zawody sezonu. Ciekawa i dobrze dobrana pod względem trudności trasa. Prawidłowo ustalone czasy przejazdów. Niezła organizacja bazy rajdu. Ciekawe próby. Duża ilość nagród - nawet dla pechowców. Rajdy organizowane w Krzeniowie można śmiało polecić wszystkim entuzjastom enduro. Ale uwaga - aby się dobrze bawić, trzeba przynajmniej średnio jeździć motocyklem, inaczej -nu.
Pozdrawiam i do zobaczenia w Kielcach na ISDE 2004.
Artur Łukasik

UWAGA ! ! ! Udostępniamy Wam filmik autorstwa Anny Wolskiej.
DO POBRANIA TUTAJ Film w formacie .WMV (4709kb)
DO POBRANIA TUTAJ Film w formacie .WMV (696kb)
DO POBRANIA TUTAJ Film w formacie .WMV (681kb)
DO POBRANIA TUTAJ Film w formacie .WMV (668kb)
Zainteresowanych nagraniami video prosimy o kontakt.
+48 502305101

Zapraszamy do wymiany opinii

SZCZEGÓŁOWE WYNIKI Z RAJDU I KLASYFIKACJA INDYWIDUALNA

DOSTĘPNE NA STRONACH FIRMY ZUBIX OBSŁUGUJĄCEJ SYSTEMY OBLICZENIOWE I POMIAROWE NA RAJDACH ENDURO

Zdjęcia z rajdu
Autor: Paweł Błaszczak