RELACJA WYNIKI PODSUMOWANIE FILM FOTOREPORTAŻ
Finał Mistrzostw Europy oraz XI i XII runda Mistrzostw Polski w Motocyklowych Rajdach Enduro - Kielce 22/23.09.2007
Próba enduro fot. Paweł Błaszczak W przedostatni weekend września odbyły się najlepiej zorganizowane zawody sezonu w Motocyklowych Rajdach Enduro. Bazą zawodów były tereny wokół szkoły i internatu w gminie Sitkówka - Nowiny w Kielcach. Organizatorem zawodów był PZM Okręg Kielce wraz z klubem KTM Novi z Kielc. To, że działacze z Kielc potrafią organizować zawody enduro, nie jest tajemnicą dla nikogo. W poprzednich latach zawody były zawsze dobrze zorganizowane i otrzymywały ocenę nie gorszą niż bardzo dobry. Po raz kolejny, pisząc o zawodach w Kielcach, wymieniam te same osoby, które są gwarancją udanego, profesjonalnie ( rzadko używam tego słowa) przygotowanego rajdu. Pana Marka Kopczyńskiego, dobrego ducha tego sportu w Polsce, nikomu przedstawiać nie trzeba. Pan Marek pełnił funkcję Członka Jury. Przewodniczącym Jury był Pavol Sas. Dyrektorem zawodów był pan Marek Sikora, Komisarzem Technicznym - Stanisław Olszewski, a pan Bartek Korzeń pełnił, jak zawsze z uśmiechem, funkcję Kierownika Chronometrażu.
Doskonałe próby zrealizowali: Zbigniew Banasik (Enduro) i Mirosław Misztal (Cross). Do sukcesu tych zawodów przyczyniło się znacznie więcej osób, których zachowamy we wdzięcznej pamięci.

Baza Rajdu
Próba enduro fot. Anna Wolska W piątek rano zastaliśmy na depo ład i porządek, jakiego próżno szukać podczas innych rajdów. Wiadomo, że na zawody rangi Mistrzostw Europy przeznaczane są większe środki niż na Mistrzostwa Polski. Tym niemniej porządne oznaczenie miejsc dla poszczególnych zespołów, dróg dojazdowych, gastronomii nie kosztuje przecież wiele. Żeby nie powiedzieć – wcale ( tyle, co taśma). W Kielcach wszystko było zapięte na przysłowiowy ostatni guzik. Depo było przestronne i nikt nikomu na głowie nie siedział. Wjechać można było tylko jedną bramą, wyjazd był inną. Zawodnicy przy rejestracji otrzymywali taśmy identyfikacyjne na nadgarstek, które były jednocześnie przepustką na bazę rajdu. Ochrona pilnowała porządku, a Komisja Techniczna była bardzo dokładna. Motocykle zdawaliśmy od 9 do 17. Próba enduro fot. Anna Wolska Oczywiście zrobiliśmy to najszybciej jak można, tak, aby pozostały czas z piątku wykorzystać na obejrzenie prób. Dojazd do prób był dobrze oznaczony. W biurze zawodów, podczas rejestracji, zawodnicy otrzymali pamiątkowe koszulki i bardzo ładnie wydany folder informacyjny. Z uwagi na to, że w niektórych klasach ME kolejność nie mogła już ulec zmianie, wielu zawodników odpuściło sobie ten start i nie przyjechało do Polski. A szkoda, bo piękna pogoda podczas obu dni rajdu sprawiała, że jazda, przynajmniej przez dwa pierwsze koła, była przyjemnością. Do ME zgłosiło się, wraz z Polakami,100 zawodników. Do MP wystartowało 32 zawodników wraz z zagranicznymi szoferami zgłoszonymi w MP.
Niestety organizator rajdu podjął kontrowersyjną, jak sądzę, decyzję i chcących startować w ME zawodników krajowych, poprosił o zapłacenie wpisowego jak do ME, czyli 150 EUR. Do tego około 40 EUR za jednorazową licencję i mamy koszt około 700 zł. Tylko za to, aby zawodnik był klasyfikowany pomiędzy szoferami z ME. Licencję płaci się zawsze, ale żeby wpisowe? Wietrzę tu nadmierny apetyt na kasę kieleckich działaczy. W Kwidzynie Polacy startujący w ME płacili wpisowe tylko do Mistrzostw Polski. Wydaje mi się, że w interesie naszego enduro jest jak największa liczba startujących w ME Polaków. Może któryś, zachęcony wynikiem, skusiłby się na starty w ME w przyszłym sezonie?

Trasa
Próba enduro fot. Paweł Błaszczak Rano w sobotę, 128 zawodników ( w tym dwie zawodniczki) wyruszyło na trasę rajdu. Na ten dzień przewidziane były 4 pętle po około 65 km każda. Panowie: Ryszard Bracik i Andrzej Frankowski wytyczyli ciekawą i wcale niełatwą trasę. Po starcie i krótkim przelocie asfaltami, wjeżdżaliśmy w las i gdy motorek był już dobrze rozgrzany, pojawiał się pierwszy, dość stromy zjazd, po którym należało natychmiast podjechać pod prawie pionową, skalistą ścianę o wysokości około 15 metrów. Mimo, że nie był to najtrudniejszy element, wielu zawodników miało tam kłopoty i odpadało na dół. Cała tajemnica udanego podjazdu leży oczywiście w uzyskaniu odpowiedniej prędkości już na zjeździe, tak, aby na podjeździe już tylko odejmować. Potem był znany z innych kieleckich rajdów, a także z sześciodniówki, odcinek przy torach. Tam na tłuczniu były wybite dziury, co najmniej metrowej głębokości. Taki odcinek należy jechać wysokim biegiem, po szczytach, niczym "Jezus po wodzie", jak mówi nasz nieoceniony trener Mirek Kowalski. Nie jest to proste, a przy większych prędkościach staje się ryzykowne. Próba Corss fot. Anna Wolska Zatem, większość zawodników unikała tych dziur jadąc po podkładach, z prawej strony toru. Można i tak, ale trzeba często oglądać się do tyłu. Wiadomo, pociąg jest większy. Potem znów troszkę asfaltu i łatwy odcinek trawiasty do próby Cross. Około 5-6 minutowa ulokowana w Wincentowie, o konfiguracji znanej już z poprzednich rajdów. Kilka hopek dla publiczności, niezła przyczepność. Próba raczej szybka, ale bezpieczna. Bardzo dobrze otaśmowana, jak zawsze w Kielcach. Na łukach po kilka grubych kołków wbitych w ziemię, tak, że łatwiej jest spaść z motocykla niż wyrwać kołek z ziemi. Nie ma mowy o skrótach. Po wyjeździe z testu był odpoczynkowy, kilkunastominutowy odcinek łąkami i lasem do PKC ulokowanego w Polichnie. Na tym odcinku był przejazd przez łąki oddzielone rowem melioracyjnym. Na wąziutkim mostku przez ten rów, drugiego dnia, pewien pan postawił samochód, tak, aby uniemożliwić przejazd zawodnikom. Zapomniał wszak, że na tym poziomie jazdy, zawodnicy taki rów skaczą z palcem w nosie. I wszystko byłoby cacy, gdyby nie pech Grzesia Chorodyńskiego, który przy takim skoku trafił skrzynią na kamień i z powodu defektu maszyny drugiego dnia nie skończył. Dobrze, że tytuł zapewnił sobie wcześniej, bo byłyby nerwy. Sprawa skończyła się szybko, bo przyjechali policjanci i pan złośliwy samochód zabrał. Po przyjeździe na PKC w Polichnie ( pozdrawiam młodych kibiców enduro z tej właśnie miejscowości) okazało się, że odcinek od startu do PKC był dość luźny i po obsłudze motocykla mieliśmy jeszcze kilka minut na odpoczynek.
Trasa fot. Anna Wolska Jakieś cztery minuty po odjeździe z tego PKC wjeżdżaliśmy łagodną trasą na dość dużą górkę, na której była ulokowana próba Enduro. Próba enduro fot. Grzegorz Wesołowski Podobnej długości jak Cross, ale znacznie węższa i wolniejsza. Miejscami poprowadzona trawersami, była bardziej wymagająca technicznie, za to ciekawa i dająca dużo satysfakcji z jazdy. Przy padającym deszczu byłaby, z uwagi na charakter podłoża, trudna do pokonania. Oczywiście próba była dobrze otaśmowana. W sobotę, a szczególnie w niedzielę pojawiło się tam wielu kibiców, którzy przy pięknej pogodzie, często całymi rodzinami, oglądali przejazdy zawodników, posilając się w przerwach w punkcie gastronomicznym ulokowanym na szczycie góry.
Po teście Enduro był zdecydowanie najtrudniejszy odcinek rajdu, aż do bazy zawodów. Jechaliśmy tylko lasami trasą w znacznej części znaną z poprzednich sezonów, więc miejscami trudną, wybitą, chociaż bez wielkich błot i przepraw wodnych. Organizator podzielił ją na kilka odcinków, a Punkty Kontroli Przejazdu (PKP) były umieszczone w miejscach podwyższonego ryzyka, gdzie zawodnicy wjeżdżali lub przecinali drogi asfaltowe. Na tym odcinku było wszystko, co ziemia kielecka ma do zaoferowania entuzjastom off road. Koleiny, kamienie, kłody. Różnej długości strome podjazdy, zjazdy po niemal pionowych, kilkudziesięciometrowych ścianach. Największe nasycenie tymi elementami występowało tuż przed metą rajdu, w lasku, do którego z łatwością docierali kibice. Trasa fot. Paweł Błaszczak W niedzielę zgromadziło się tam lekko ponad tysiąc osób, aby z bliska obserwować przeprawę zawodników przez błoto, a następnie podjazd, na szczycie którego organizator umieścił ostatni PKP na trasie. Było na co popatrzeć. Jak to w Kielcach bywa, kibice, bez udziału organizatora, samorzutnie otaśmowali dojazd do błota i starali się nikogo nie puszczać inną drogą. Im więcej piwa wypili, tym bardziej się starali. Piszę tutaj oczywiście o nielicznej grupce młodocianych piwożłopów, którzy z taplaniny w błocie urządzają show dla reszty sympatyków enduro. Co kraj, to obyczaj, rzec by można. Lecz tylko w Kielcach nie znają umiaru w tych zabawach. Błoto, jak błoto. Komu wydało, to przejeżdżał. Kto się utopił, tego jakoś wyciągano. Zawodnicy różnie jechali ten element, ja sam też ze dwa razy się przez nie przebiłem. Tak dla frajdy kibiców, licznie tam zgromadzonych. Jednak utknięcie w tym mule mogło spowodować spóźnienie, bo jak się okazało, odcinek od PKC do bazy raju był dość ciasny czasowo. Trasa fot. Paweł Błaszczak Zaraz po błocie był stromy, potężny podjazd. Dotrzeć na górkę, gdzie był PKP, można było różnymi drogami. Czołówka ME jechała, ku uciesze kibiców, środkiem podjazdu, radząc sobie zupełnie nieźle z tym elementem. Inni kombinowali różnymi ścieżkami, to z lewej, to z prawej strony, bo na górę musieli się dostać. Ci, którzy stanęli przy samym szczycie, mogli liczyć na pomoc kibiców. Na szczęście na tym podjeździe, oprócz kibiców, było wielu rajdowców - amatorów, którzy postawili swoje maszyny na boku i pomagali zawodnikom, nie tylko radą. Trudno nie zauważyć, że w Kielcach, jak nigdzie indziej, można spotkać na trasie licznych zmotoryzowanych entuzjastów enduro. Starają się nie przeszkadzać, a czasami podłączają się za jadącym w rajdzie zawodnikiem i próbują, z różnym skutkiem, utrzymać jego prędkość podróżną. To cenne dla nich doświadczenie, pokazuje różnicę pomiędzy rekreacyjną, a sportową jazdą na trasie okrężnej. Na tych chłopaków można liczyć, bo w przeciwieństwie do błotnych piwożłopów, zawsze pomogą. Na podjeździe pomagali mi również, bo albo utknąłem przed szczytem, albo wypadłem z motocykla na głowę, bo doły na najeździe były spore. Trasa fot. Anna Wolska Po sforsowaniu podjazdu był kilkuminutowy, trudny odcinek podjazdowo/zjazdowy. Szczególnie utkwił mi w pamięci ostatni zjazd przed asfaltem. Pion pomiędzy drzewami, a na dole grupa kibiców, nie mogąca pewnie uwierzyć, że ktoś może się zdecydować zjechać taką ścianę motocyklem. Trasa fot. Paweł Błaszczak Na tym zjeździe zakończył rajd kolega z klasy Weteran MP, Mariusz Kłokowski. Na szczęście nie zrobił sobie nic poważnego. Tam też próbował swego farta Michał Łukasik z klasy Junior MP. Michał stracił przedni hamulec jakieś 7 minut przed bazą rajdu, naprawa równała się spóźnieniu, czyli stratą trzeciego miejsca z całego sezonu na rzecz świetnie jadącego Sylwestra Jędrzejczyka, klubowego kolegi Michała. Zatem, Michał podjął decyzję o kontynuowaniu jazdy bez przedniego hamulca. Takich rzeczy się w enduro nie robi. Jazda bez przedniego hamulca, szczególnie na ciasnych czasowo odcinkach, musi zakończyć się upadkiem z przykrymi tegoż skutkami. Ten ostatni zjazd Michał poszedł lekkim trawersem, ale nie na wiele się to zdało, bo na dole miał już dużą prędkość. Miejsca na wyhamowanie nie było, poza tym nie miał też czym hamować. Była tam niewielka banda usypana przez poprzednich zawodników. Złożył się, więc, na zupełnie żółtych papierach, w ten łuk i ... nawet się nie przewrócił. Uff co za ulga. Na PKC wpadł w swojej minucie i obronił trzecie miejsce, ale pewnie nie chciałby już powtarzać tego wątpliwego wyczynu. Nie muszę mówić, że został skarcony za to lekkomyślne zachowanie, ale cieszyłem się wraz z nim z osiągniętego wyniku. Czołówka przyjeżdżała na bazę rajdu do 5 minut przed czasem, ale ja miałem tylko 2 minuty, aby zatankować i napić się czegoś. W sobotę jeszcze sił wystarczyło, ale w niedzielę w trzecim kole słabłem z minuty na minutę. Podobne odczucia mieli inni zawodnicy. Rajd nie był superciężki, ale wysysał siły niczym wampir krew swojej ofiary.

Skandale
Bagno na trasie fot. Paweł Błaszczak To, że w Kielcach kradną, wiedzą już chyba wszyscy zawodnicy w Polsce. Niestety, część Europy jeszcze o tym nie wie. Stąd, zanim zawody się zaczęły, niektórzy obcokrajowcy nie mieli już czym jechać, a w Polsce znów pojawią się do kupienia za okazyjną cenę motocykle rajdowe bez dokumentów. No cóż, tak naprawdę, to kradną wszędzie, choć może nie tak "na bezczelnego" jak w Kielcach. Natomiast rzadko gdzie dochodzi do celowego uszkodzenia motocykli stojących w Parku Zamkniętym. Taka właśnie sytuacja miała miejsce w Kielcach, i co by tu nie mówić, obciąża ona bardzo poważnie konto organizatora zawodów, który z definicji ma obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa zawodnikom i ich maszynom. W niedzielę rano okazało się, że motocykle: Jakuba Przygońskiego i Pawła Szturomskiego, obaj z klasy E1, mają uszkodzone chłodnice. Bagno na trasie fot. Paweł Błaszczak Przygoński nie zwrócił uwagi na kałużę pod motocyklem i wystartował. Dojechał jednak tylko do pierwszego PKC, gdzie zakończył ten dzień. Natomiast Paweł Szturomski zauważył natychmiast rozdartą chłodnicę ( można ją obejrzeć na filmie), zgłosił ten fakt organizatorowi, stracił sporo minut na prowizoryczną naprawę, ale ukończył drugi dzień.
Oczywiście nikogo nie złapano i winny pewnie nie będzie wskazany. Natomiast zawodnicy oglądający na PKC zniszczoną chłodnicę Przygońskiego, nie mieli żadnej wątpliwości, kto za tym sabotażem stoi. Nie moją rzeczą jest wymieniać nazwisko tej osoby, bo, podkreślam, nikogo za rękę nie złapano. Muszę jednak napisać, że moją szczególną irytację budzi fakt, że ten ktoś, zupełnie niepotrzebnie, wnosi do środowiska enduro elementy: złości, zawiści i agresji. Tutaj, gdzie młodzi zawodnicy bardzo ciężko pracują przez cały sezon na swój sukces, nie powinny mieć miejsca akty sabotażu, uniemożliwiające sportową rywalizację. W tym sporcie nawet bezpośredni konkurenci pomagają sobie na trasie. Tak było i tak zostanie. Źli ludzie natomiast, mogą trafić się i w życiu, i w sporcie. Na to już wpływu nie mamy. Cóż mógłbym jeszcze dodać? No chyba tylko tyle, że pochylam się z niepokojem nad możliwościami intelektualnymi sprawcy tego skandalu.

Wyniki

Najważniejszą klasyfikacją sezonu jest
klasyfikacja generalna Mistrzostw Polski
.

Od Lewej Marek Świderski,Sebastian Krywult,Łukasz Kurowski fot. Grzegorz Wesołowski

Mistrz Polski - Sebastian Krywult (BKM Bielsko).
Wicemistrz Polski - Marek Świderski (AP W-wa).
II Wicemistrz Polski - Łukasz Kurowski (SMK Krzeniów).

Sebastian Krywult należy do moich ulubionych zawodników i wcale nie z powodu niewątpliwej męskiej urody. Po prostu cenię u Bastka jego ogromną skuteczność jazdy w każdych warunkach pogodowych i terenowych, oraz życzliwy i koleżeński sposób bycia. Wśród żużlowników enduro z Trójmiasta, Krywult nosi ksywkę "Wścieklizna", chociaż to najspokojniejszy z zawodników. Wszystko dlatego, że otwiera swoją pięćsetkę do końca, tak jak inni setkę, a wtedy bardziej niż motocyklistę przypomina nisko lecący helikopter. Karierę sportową rozpoczął mając 11 lat i od tego czasu zdobył już sporo tytułów mistrzowskich w Enduro i Motocrossie. Dopiero w tym roku jednak udało mu się po raz pierwszy zdobyć tytuł Mistrzowski w klasyfikacji generalnej Enduro. Mając 31 lat wydaje się być we wspaniałej formie imponując szybkością na próbach oraz siłą i kondycją podczas najcięższych nawet rajdów. W sezonie 2007 jeździł motocyklem KTM w zespole Blachy Pruszyński Racing.

Marek Świderski, 21 letni zawodnik AP W-wa, startuje od 1996 roku i jest z pewnością jednym z najlepszych zawodników młodego pokolenia. Przegrał z Krywultem tylko o jeden punkt z całego sezonu. Ostatnich kilka lat startów, to ścisła czołówka zawodników enduro w Polsce, udane starty podczas sześciodniówek i dobre pozycje podczas Mistrzostw Europy. Tytuł Wicemistrza Polski zdobyty w tym roku należy do znaczących osiągnięć tego sympatycznego zawodnika. Zarówno Marek, jak i jego brat Paweł należą do tych, którzy specjalizują się w rajdach Enduro, choć mieli już swoje starty w motocrossie. Marek Świderski jeździł w sezonie 2007 dwusuwowym motocyklem KTM EXC 300 w zespole Team Moto Magnus.

Łukasz Kurowski, 23 letni wirtuoz stalowego rumaka, startujący w klubie SMK Krzeniów. To zawodnik o ogromnym potencjale i pomimo młodego wieku, bardzo utytułowany. Warto przypomnieć, że Qurak był już dwukrotnie Mistrzem Polski w klasyfikacji generalnej Enduro (2001 i 2005). Jest też trzykrotnym Wicemistrzem Europy w klasie Junior. Ostatni taki tytuł zdobył w tym roku. Równie dobrze Kurowski znajduje się w motocrossie. W tym roku został Wicemistrzem Polski w klasie 125. Ten sezon enduro był dla niego nieco nieudany, bo z różnych powodów, trzykrotnie nie punktował w klasyfikacji generalnej. Zdecydowanie był jednak najszybszym, oprócz Szustera, zawodnikiem startującym w MP. Co by nie powiedzieć o Quraku, to na motocyklu jeździ wspaniale, zawsze elegancko, a manetką gazu posługuje się jak inni golarką – delikatnie, ale zdecydowanie i w tempo. Myślę, że Łukasz Kurowski mógłby być naszym trzecim, oprócz Obłuckiego i Szustera, zawodnikiem startującym z sukcesami w cyklu Mistrzostw Świata. W sezonie 2007 jeździł motocyklem KTM 250 EXC w zespole Blachy Pruszyński Racing.

Klasyfikacja Klubowa Mistrzostw Polski

Mistrz Polski - KTM Novi Kielce
- 1642 punkty
Punkty
348 - Rafał Bracik - Junior 50
289.5 - Szymon Frankowski - Junior 50
273 - Łukasz Bartos - E1
270 - Przemysław Bielecki - Junior 50
211,5 - Igor Domagała - Junior 50
177 - Maciej Kochanowski - Junior 50
73 - Mikołaj Pańka - E2

Wicemistrz Polski - KKM Kwidzyn
- 1207 punktów
Punkty
229 - Artur Łukasik - Weteran
217 - Michał Łukasik - Junior
203 - Michał Ostrzyżek - E2
199 - Sylwester Jędrzejczyk - Junior
143 - Sławomir Ulenberg - E1
132 - Roman Ulenberg - Junior
84 - Damian Jędrzejczyk - Junior 50

II Wicemistrz Polski - BKM Bielsko
- 905,5 punktów
Punkty
259 - Sebastian Krywult - E3
176 - Jacek Dębski - Weteran
133 - Marcin Spirowski - E1
109,5 - Damian Ciurla - Junior 50
71 - Patryk Bielec - Junior
61 - Wojciech Szymkowski - E3
42 - Stanisław Grygiel - Weteran
40 - Paweł Szymkowski - Junior
18 - Mariusz Kłokowski - Weteran

Działacze klubu z Kielc zebrali w tym roku premię za pracę z młodzieżą. W klasie Junior 50, na 9 zawodników, pięciu zawodników jest z KTM Novi. W tym sezonie punkty zdobyte w tej klasie są mnożone przez współczynnik 1,5 i dopiero wtedy dodawane do klasyfikacji klubowej. Stąd wysokie zdobycze punktowe młodzików z Kielc. Wsparci doskonale jadącym Łukaszem Bartosem i Mikołajem Pańka, zdobyli tytuł. KKM Kwidzyn, to jedyny klub z pomorskiego, który rozwija enduro. Od lat posiada stałą, jeżdżącą na równym poziomie kadrę zawodników. Dobry klimat dla enduro w Kwidzynie jest zasługą między innymi: pana Andrzeja Krzysztofiaka, Burmistrza Kwidzyna i oczywiście Prezesa KKM, pana Tadeusza Ulenberga. Jasne, że na rzecz KKM udziela się więcej osób, niestety szczupłość miejsca nie pozwala ich wymienić. BKM Bielsko to klub o długich tradycjach, a koledzy z Bielska potrafią jeździć, co nie raz udowodnili podczas ciężkich rajdów. Kierownik BKM pan Tadeusz Herma, oprócz niezłej kadry z licencją A, posiada sporą kadrę zawodników z licencją B, która od lat rozdaje karty w Pucharze PZM. W Bielsku, podobnie jak w Kwidzynie, lubią ten sport i od lat zawodnicy z BKM są w czołówce polskich rajdowców.

Klasyfikacja Zespołowa Mistrzostw Polski

Zespołowy Mistrz Polski - Beskidzki Klub Motorowy I

Sebastian Krywult - E3
Jacek Dębski - Weteran
Marcin Spirowski - E1

Zespołowy Wicemistrz Polski - Kwidzyński Klub Motorowy I

Artur Łukasik - Weteran
Michał Łukasik - Junior
Damian Jędrzejczyk - Junior 50

III miejsce - SMK Krzeniów

Mateusz Bembenik - E1
Łukasz Kurowski - E2
Marcin Frycz - Junior

O takiej kolejności na koniec sezonu, oprócz oczywiście niezłej jazdy zwycięzców, zadecydowała również absencja, podczas kilku rund, kompletnych zespołów składających się z najszybszych rajdowców kraju. Jak choćby kolegów z Krzeniowa, Warszawy, Kielc czy Głogowa. Utrata punktów z choćby jednej tylko rundy jest bardzo trudna do odrobienia w wyrównanej stawce zawodników.

Klasyfikacja Zespołów Sponsorskich

I miejsce

KTM/Blachy Pruszyński Racing Team Polska
Sebastian Krywult - E3
Łukasz Kurowski - E2
Mateusz Bembenik - E1

II miejsce

Team Moto - Magnus
Marek Świderski - E2
Paweł Świderski - E3
Jakub Przygoński - E1
Przemysław Bielecki - Junior 50

III miejsce

Miden/Metylan Enduro Racing Team
Artur Łukasik - Weteran
Michał Łukasik - Junior
Roman Ulenberg - Junior
Marcin Spirowski - E1


Mistrzostwa Polski kl.Junior 50

Mistrz Polski -
Rafał Bracik
(KTM Novi)

Wicemistrz Polski -
Przemysław Bielecki
(KTM Novi)

III miejsce -
Szymon Frankowski
(KTM Novi)

Rafał Bracik musiał się trochę napracować na tytuł, bo jego kolega klubowy Przemek Bielecki, aż do połowy sezonu nie dawał mu odetchnąć. Jednak kolejne cztery rundy w Ostródzie i Brzozowie padły łupem Bracika i w ten sposób Rafał mógł już świętować tytuł. W zasadzie wszystkim młodzieńcom jadącym w klasie Junior 50 należą się wielkie brawa. Zawsze podkreślam, że jadą praktycznie tą samą trasą, co inne motocykle, a często nie jest to trasa łatwa. Tym większa zasługa dzielnych młodzików, a także ich mechaników, bo utrzymanie w ruchu sportowego motocykla o pojemności 50 ccm, często zabiera więcej czasu i pieniędzy niż obsługa motocykli o większej pojemności silnika.

Mistrzostwa Polski kl.E1

Mistrz Polski -
Łukasz Bartos
(KTM Novi)

Wicemistrz Polski -
Paweł Szturomski
(AP Głogów)

III miejsce -
Jakub Przygoński
(AP W-wa)

W tegorocznym sezonie, właśnie w klasie E1 toczyły się najbardziej zażarte pojedynki. Do podium aspirował również ubiegłoroczny Mistrz Polski w kl.Junior: Mateusz Bembenik (SMK Krzeniów). Łukasz Bartos, czwarty zawodnik w klasyfikacji generalnej, przysposobił sobie na ten sezon nowiutką Yamahę WR 250F i zdecydowanie najrówniej punktował, wygrywając 5 z 12 rund MP. W poprzednich sezonach Łukasz jeździł w klasie E2, większą maszyną. Tym razem przesiadł się na motocykl słabszy, na którym niełatwo odrobić błąd popełniony na próbie. Zatem kluczem do sukcesu w klasie małych motocykli jest pilnowanie jak najlepszego toru jazdy i unikanie zabawy z manetka gazu. Wydaje się, że Łukasz jako doświadczony już zawodnik, najlepiej odrobił zadanie domowe, stąd doskonały wynik. Szturomski, mający już w swoim dorobku tytuł Mistrza Polski, wygrał z Przygońskim jednym punktem. Po nieco słabszych kilku rundach w środku sezonu, Paweł Szturomski pozbierał się i świetną końcówką zapewnił sobie tytuł. O zaletach Szturomskiego pisałem już niejednokrotnie, ale podczas zawodów w Kielcach zauważyłem jeszcze jedną. Paweł jest zawodnikiem, którego niesłychanie trudno wyprowadzić z równowagi. Kto z was, widząc drugiego dnia zawodów swój motocykl w Parku Zamkniętym z poniszczoną chłodnicą, nie dostałby guli ze złości? Paweł pewnie też się zdenerwował, ale zachował się bardzo racjonalnie, z pełnym profesjonalizmem czołowego zawodnika enduro. Wystartował, zjechał na bok i prowizorycznie naprawił chłodnicę tak, że rajd ukończył. No, sportowiec z klasą, i tyle. Jakub Przygoński walczył przez cały sezon o dobre miejsce na podium. Jak znam Kubę, to trzecie miejsce go nie zadowala. Przygoński, podobnie jak Bartos, przesiadł się w tym sezonie na motocykl słabszy od tych , jakimi jeździł do tej pory. Niestety nie wjeździł się w niego dostatecznie szybko i tak jakoś do końca sezonu nie mógł się zaprzyjaźnić bliżej ze swoją WR 250F. Tym niemniej miejsce na podium jest na pewno sukcesem Jakuba, bo wywalczył je w silnej stawce zawodników. Grupę najsilniejszych zawodników tej klasy dopełniał Mateusz Bembenik, który mimo swoich 19 lat potrafił skutecznie rywalizować ze starszymi kolegami. Szóste miejsce w klasyfikacji generalnej ma swoja wymowę, tym bardziej, że Bembenik nie punktował we wszystkich rundach MP. Kłopoty zdrowotne ( odnawiająca się kontuzja nogi), jakie kolega Bembenik miał od Brzozowa, również nie pomagały mu w jeździe. Tak czy inaczej, w pełni zdrowy Mateusz Bembenik, będzie w nowym sezonie groźnym konkurentem dla każdego chętnego na tytuł w klasie E1. W tej klasie przez cały sezon ścigało się regularnie jeszcze dwóch zawodników: Sławomir Ulenberg (KKM Kwidzyn) i Marcin Spirowski (BKM Bielsko). Obaj nie zdradzali aspiracji mistrzowskich, ale bardzo skutecznie radzili sobie na trasach rajdów, dojeżdżając je bez specjalnego problemu. Zważywszy na to, że podobnie jak ja, należą do tej grupy zawodników MP, którzy ten sport uprawiają zupełnie hobbystycznie, jestem pełen uznania dla ich sportowej postawy i ducha do walki o jak najlepsze miejsce.

Mistrzostwa Polski kl. E2

Mistrz Polski -
Łukasz Kurowski
(SMK Krzeniów)

II miejsce -
Michał Ostrzyżek
(KKM Kwidzyn)

III miejsce -
Paweł Świderski
(AP W-wa)

Supremacja Quraka nie podlega dyskusji. Paweł Świderski jeździ wprawdzie szybciej od Ostrzyżka, ale niestety w Kielcach tak mocno nadwerężył oba nadgarstki, że nie był w stanie kontynuować jazdy i nie ukończył żadnego z obu dni zawodów. Taka strata punktowa musiała zaważyć na jego końcowym miejscu w tabeli. Michał Ostrzyżek ukończył każdą rundę zawodów. To bardzo pewny zawodnik jeżdżący na znanym z solidności motocyklu Yamaha WR 450F. Ten zestaw gwarantował punkty w każdych zawodach, stąd wysoka pozycja Michała na koniec sezonu. W tej klasie, w miarę regularnie jeździł jeszcze Krzysztof Jarmuż z MKS Stryków, ale opuścił aż 6 rund, stąd dalsze miejsce w tabeli oraz Mikołaj Pańka z KTM Novi, który również zanotował sporo nieobecności na zawodach. Warto odnotować udany debiut kolegi Marcina Małka, który po zdobyciu Pucharu PZM za ten sezon postanowił przenieść się do klasy E2 w MP i pojechał w Kielcach z dobrym skutkiem zajmując 4 miejsce w połączonych klasach E2/E3.

Mistrzostwa Polski kl.E3

I miejsce -
Marek Świderski
(AP W-wa)

II miejsce -
Sebastian Krywult
(BKM Bielsko)

III miejsce -
Marek Przybysz
(AP Głogów)

Marek Przybysz (AP Głogów), w tym sezonie wystartował tylko w 4 rundach Mistrzostw Polski i to wystarczyło do miejsca na podium w tym sezonie. Niestety, nie przyznano w tej klasie tytułu mistrzowskiego, bo warunkiem jego otrzymania jest minimum sześciu zawodników sklasyfikowanych. W tym sezonie było ich tylko pięciu. W kilku ostatnich rundach zadebiutował w tej klasie Wojtek Szymkowski (BKM Bielsko), z uwagi na odnawiającą się kontuzję nadgarstków, nie ukończył rajdu w Kielcach.

Mistrzostwa Polski kl. Junior

Mistrz Polski -
Marcin Frycz
(SMK Krzeniów)

Wicemistrz Polski -
Wacław Skolarus
(KS Aquila)

II Wicemistrz Polski -
Michał Łukasik
(KKM Kwidzyn)

W tej klasie jeżdżą zawodnicy w wieku do 23 lat na dowolnym motocyklu, na który mają prawo jazdy. Od początku sezonu zarysowały się dwa duety walczące o miejsca na podium. Walkę o pierwsze miejsce wygrał zdecydowanie piąty zawodnik klasyfikacji generalnej: Marcin Frycz (SMK Krzeniów), zdobywając pierwsze miejsce w 7 na 10 rund, w jakich startował w tej klasie. Frycz, już w poprzednim sezonie pokazał się z doskonałej strony zdobywając tytuł II Wicemistrza Polski, a co znacznie ważniejsze, niejednokrotnie na próbach uzyskiwał doskonałe czasy. W tym roku Marcin jeździł bardzo pewnie i szybko. Osiągał bardzo dobre rezultaty nawet na tych próbach, na których przewagę miały motocykle z większymi silnikami. Wydaje się, że Marcin Frycz tym właśnie sezonem udowodnił, że znajduje się już w ścisłym gronie najlepszych polskich rajdowców. Tym drugim z pierwszego duetu był Wacław Skolarus (KS Aquila). Podczas pierwszych czterech rund Wacek spisywał się nawet nieco lepiej niż Frycz, ale końcówka sezonu nie była już taka udana. Doskonale jeżdżący Wacek Skolarus tracił do Frycza sekundy na próbach, a w klasyfikacji dnia było tych sekund już kilkanaście lub kilkadziesiąt. Obaj ci zawodnicy po przejściu do klas pojemnościowych, będą z pewnością celowali w pudło. Na którym stopniu podium staną w przyszłym sezonie, nie sposób dzisiaj powiedzieć. Drugim duetem walczącym przez cały sezon o miejsce na podium są dwaj koledzy klubowi z KKM Kwidzyn: Michał Łukasik i Sylwester Jędrzejczyk. Rzutem na taśmę, w ostatnich zawodach, szalę przeważył na swoją korzyść Michał Łukasik zdobywając tym samym tytuł II Wicemistrza Polski. Dla Michała był to sezon niespodzianek spotykających go na trasach rajdów i to takich, które odbierały mu punkty i miejsca na podium. Wykorzystując jednak swoje doświadczenie oraz umiejętność szybkiej i poprawnej technicznie jazdy, zdołał zapewnić sobie na koniec sezonu miejsce na pudle.
Sylwek Jędrzejczyk zrobił w tym sezonie ogromne postępy startując oprócz Enduro, również w Country Crossie i Motocrossie. W obydwu tych konkurencjach używał czterosuwowej ćwiartki, która zdecydowanie lepiej odpowiada jego stylowi jazdy. No i sam zawodnik lepiej czuje się na tym motocyklu. W Enduro musiał używać dwusuwowej setki, bo na taką pojemność ma prawo jazdy. Myślę, że jak Sylwek przesiądzie na rajdowy czterosuw, to tytuł mistrzowski w klasie Junior jest absolutnie w jego zasięgu. Tym bardziej, że ma dopiero 18 lat, a już niejednokrotnie popisał się twardym charakterem zawodnika enduro.
Mimo nieudanej końcówki sezonu, świetnie zaprezentował się w tym roku Jakub Strzelczyk (SMK Krzeniów). Jeździł z dużym zacięciem i ogromnym sercem do walki. Ukończył rajd w Breźnie, gdzie naprawdę nie było przyjemnie. Uplasował się na piątym miejscu wyprzedzając starszego i dużo bardziej doświadczonego kolegę Romana Ulenberga (KKM Kwidzyn). Roman w tym sezonie miał naprawdę pecha. Albo kontuzja, albo defekt motocykla. Jak już wszystko zagrało, to na tym dużym podjeździe przewrócił się tak pechowo, że nie mógł wyjść spod motocykla. Jadąc na końcu stawki zawodników, nie mógł liczyć na pomoc kibiców, którzy zmyli się już do domu. W ten sposób, poobijany, nie ukończył pierwszego dnia zawodów. Ale to twarda sztuka. Drugiego dnia stanął do walki i dzień zaliczył.
Pozostali juniorzy jeździli w kratkę, choć warto wspomnieć o dwóch zawodnikach z BKM Bielsko. Patryk Bielec, który w tym sezonie, całkiem skutecznie, zdobywał swoje pierwsze szlify w klasie Junior, oraz Paweł Szymkowski, który po wygraniu Pucharu PZM, zadebiutował w Kielcach i poradził sobie doskonale stając na podium tej klasy. Będzie w przyszłym roku walczył o tytuł mistrzowski.

Mistrzostwa Polski kl. Weteran

Mistrz Polski -
Grzegorz Chorodyński
(Self Kielce)

II miejsce -
Artur Łukasik
(KKM Kwidzyn)

III miejsce -
Jacek Dębski
(BKM Bielsko).

Dominacja Grzesia Chorodyńskiego nie podlega, jak dotąd, dyskusji. Chociaż mocno się staram, prześcignąć go nie mogę. Natomiast za mną stoi już kolejka chętnych na podium. Zarówno Stasiu Grygiel, jak i Krzysztof Gil, mogą dość łatwo mnie objechać. Gdyby obaj jeździli cały sezon, tak jak zrobił to Jacek Dębski, to pewnie kolejność na pudle byłaby inna. Jacek to stara, dobra szkoła i ukończenie rajdu nie stanowi dla niego żadnego problemu. W Kielcach przytrafiła mu się historia trochę przykra, ale i śmieszna zarazem. Cały sezon przejechał bez żadnej kontuzji, a w Kielcach schodząc z górki jako kibic, wykręcił sobie nogę w kolanie. Czyżby to był znak, że Jacek nie powinien schodzić z motocykla? Tak czy inaczej jest kilka miesięcy przerwy na zaleczenie kontuzji. Cieszę się, że w tym sezonie jeździło z nami kilku nowych kolegów: Mariusz Moćko (Self Kielce), Andrzej Andrzejak (Szarak Sochaczew), czy Mariusz Kłokowski (BKM Bielsko), z którym znamy się wprawdzie od dawna, ale był to dla niego pierwszy sezon w MP.

Mistrzostwa Polski kl. 2K
I miejsce -
Rafał Sonik
(ATV Polska)

II miejsce -
Jacek Stelmaszyk
(ATV Polska

III miejsce -
Paweł Sobczyk
(ATV Polska)

Tutaj, podobnie jak w klasie E3, nie przyznano tytułów mistrzowskich, z uwagi na niską frekwencję. Sklasyfikowano tylko 4 zawodników. Tym czwartym był Tomasz Kasprzak (ATV Polska). Wszyscy sklasyfikowani zawodnicy potrafią pojechać próby szybciej niż Rafał Sonik. Ale nie wszystkie i nie zawsze. Stąd ciągła supremacja Rafała Sonika w tej klasie, aczkolwiek w tym sezonie walka toczyła się do ostatnich zawodów. Trudno jest jechać rajdy quadem z napędem na jedną oś. Mimo wszystko, są to takie trochę bardziej wyścigowe maszyny. Może dlatego są kłopoty z frekwencją w tej klasie.

Puchar PZM kl. Junior 50
I miejsce -
Konrad Widłak
(KTM Novi)

II miejsce -
Marcin Zientara
( Szarak Sochaczew)

III miejsce -
Andrzej Mądry
(AP W-wa)

W tej klasie wystartowało niewielu mniej zawodników niż w MP. Puchar zdobył kolejny młodzik z KTM Novi Kielce, który pewnie dołączy w przyszłym roku do swoich kolegów z MP. Wygląda na to, że przy obecnych zapisach regulaminowych, KTM Novi, mając taką kadrę młodzików, znów może łatwo sięgnąć po tytuł klubowego Mistrza Polski.

Puchar PZM kl.E1

I miejsce
-
Paweł Szymkowski
(BKM Bielsko)

II miejsce
-
Sebastian Baklarz
(BKM Bielsko)

III miejsce
-
Maciej Kania
(BKM Bielsko)

Paweł Szymkowski już przeniósł się do juniorów w Mistrzostwach Polski i pojechał doskonale rajd w Kielcach. Obserwując jego dojrzałą jazdę, myślę, że jest murowanym kandydatem do tytułu mistrzowskiego. Ale nie jedynym, o czym warto pamiętać w pierwszym roku startów w MP. O Sebastianie Baklarzu piszę podczas każdej relacji, bo chyba wykupił abonament ( ciekawe gdzie sprzedają?) na miejsca w czołówce klasy. W ostatnich kilku sezonach Baklarz jest albo pierwszy, albo drugi. I tak pewnie zostanie, bo jakoś nie wierzę, żeby w klasie E1 Pucharu pojawiło się nagle trzech zawodników zdolnych wypchnąć kolegę Baklarza poza podium. Maciek Kania, mimo, że w zeszłym roku nie jeździł, nie jest nową twarzą w enduro. Startował w latach poprzednich i pamiętam, że jeździł szybko i widowiskowo. W tym roku wystartował w pełnym cyklu zawodów i uczciwie wyjeździł sobie to trzecie miejsce. Kierownik BKM Bielsko, pan Tadeusz Herma, chyba rośnie z dumy patrząc na klasyfikację końcową tej klasy.
Bardzo dobrze radzili sobie w tej klasie koledzy: Badowski (AP W-wa), Sochoń (Drwęca Ostróda), Szweda (BKM Bielsko),Glock (KTM Novi) i Dąbrowski (MK Olsztyn). Pozostali nie jeździli regularnie. Warto jednak wymienić kolegów: Bukszyńskiego (MK Stryków) i Walendowicza (Nadbużański KM). Obaj jeździli z doskoku, ale potrafili znaleźć się na podium podczas rajdów, w których brali udział.

Puchar PZM kl. E2/E3

I miejsce -
Marcin Małek
(AMK Opole)

II miejsce -
Dariusz Duda
(BKM Bielsko)

III miejsce -
Adam Pawluszkiewicz
(AMK Opole)

Marcin Małek, podobnie jak jego młodszy kolega z E1, przeniósł się już do Mistrzostw Polski i wystartował w Kielcach zajmując 10 i 9 pozycję w klasie E2 Mistrzostw Europy. Jak na debiutanta, Małek pojechał bardzo dobrze i wygląda na to, że będzie miał coś do powiedzenia w klasyfikacji przyszłorocznych Mistrzostw Polski. Darek Duda kupował abonament na miejsca na podium w tym samym miejscu, co Sebastian Baklarz z E1. Ponieważ obaj są z Bielska, to pewnie tam sprzedają takie druki. Duda jeździ od wielu lat w cyklu Pucharu i jak łatwo zauważyć, świetnie się przy tym bawi. Stanowi, podobnie jak Baklarz, książkowy przykład świetnie jeżdżącego pasjonata tego sportu. Obu tych panów nie ekscytują tak bardzo laury sportowe, choć wazonem nie pogardzą, jak sama możliwość wielogodzinnej podróży motocyklem w trudnym terenie. Rozumiem ich. Też mi się to podoba :-). Adam Pawluszkiewicz pojechał cały sezon bardzo równo i pewnie. Do ostatnich zawodów stanowił zagrożenie dla Darka Dudy, który w przekroju całego sezonu był szybszy od Pawluszkiewicza, ale tylko trochę. W takim wypadku wystarczy 3 razy nie dojechać rundy i można stracić pozycję z całego sezonu. Tak się jednak nie stało. Natomiast w przyszłym sezonie może być zupełnie inaczej. Chyba, że Darek Duda znów wykupi abonament :-). W tym sezonie jeździło w tej klasie 45 zawodników i nie jest to jakaś szczególna frekwencja, bo pamiętam lata, gdy udział brało ponad 80 szoferów. Podobnie jak w roku ubiegłym, w czołówce tej klasy jeździli jeszcze koledzy: Psiuk, Symowanek (AMK Opole), Laśkiewicz (MKS Stryków),Gulba (Smok Kraków), Kruger (Castrol) i Poniewierski.

Puchar PZM kl.Weteran

I miejsce -
Krzysztof Gil


II miejsce -
Paweł Sikora
( Tryb Częstochowa)

III miejsce -
Dariusz Kamiński
(KM Cross Lublin)

Krzysztof Gil walczył z Pawłem Sikorą przez cały sezon. Lekką przewagę w końcówce uzyskał Sikora, ale nie wystarczyło jej, aby nadrobić jeden nie dojechany dzień w Złotoryji. Gil jest twardym, dobrze jeżdżącym w górach zawodnikiem. Dojeżdża rajdy, a to w enduro ogromna zaleta. Potrafi pojechać szybko każdą próbę. Będzie, zatem twardym rywalem dla weteranów z MP. Paweł Sikora jeździ bardzo szybko i sprawnie. Pamiętam rajdy, gdy sam podglądałem go na próbach. Także dzisiaj można się wiele od Pawła nauczyć. Mało siły, świetna koordynacja. Startując w MP mógłby liczyć na dobre miejsce na podium. Jedyny zawodnik z KM Cross, startujący cały sezon w enduro, to zdobywca trzeciego miejsca - Darek Kamiński. Ogromne doświadczenie i końskie zdrowie pozwoliły Darkowi 4 punktami wyprzedzić na mecie Piotra Kwiasowskiego (MKS Stryków). Od bardzo dobrej strony pokazali się, startujący niestety nieregularnie, koledzy: Leszek Węgrzynowski (Castrol), Zbigniew Zeliaś, Andrzej Hawryluk (AMK Opole) i Zbigniew Zabłocki (Drwęca Ostróda). Warto zwrócić także uwagę na kolegów: Krzysztofa Grauscha, Jacka Sikorę ( brat Pawła) i Zbyszka Banasika. Wystartowali tylko w dwóch rundach, ale byli na podium. Kolega Banasik należy do najstarszych startujących weteranów, a mimo to w Piekoszowie był dwa razy trzeci.

Puchar PZM kl.2K

I miejsce -
Andrzej Zakrzewski
(Castrol)

II miejsce -
Krzysztof Laszuk
(Castrol)

III miejsce -
Dariusz Witkiewicz
(ATV Polska)

III miejsce -
Roztowski K.J.
(MK Oborniki)

Ta klasa, podobnie jak w MP, cierpi na brak chętnych do startu. Żaden z zawodników nie przejechał całego cyklu zawodów, a koledzy, którzy zajęli trzecie miejsce pojechali odpowiednio tylko 2 i 3 rundy.

Puchar PZM kl.4K

I miejsce -
Damian Rajczyk
(ATV Polska)

II miejsce -
Sławomir Ulan
(ATV Polska)

III miejsce -
Bogdan Czech
(ATV Polska)

Koledzy jeżdżący quadami z napędem na obie osie na frekwencję w swojej klasie nie mogą narzekać. Jeździło ich aż dwudziestu. Trudno się dziwić. W końcu enduro jest wyścigiem tylko na próbach. Na trasie rajdu zaś, traktorki z napędem na obie osie są znacznie bardziej użyteczne od tych z napędem na jedną oś. Damian Rajczyk zwyciężył zdecydowanie, wygrywając 8 z 10 rund. Widać, że zeszłoroczne przygody przyniosły koledze Rajczykowi niezbędny ładunek doświadczenia. W zeszłym sezonie nie ukończył 5 rund, a w tym – tytan regularności. Wszystko dojechane. Sławomir Ulan zapewnił sobie drugie miejsce ze sporą przewagą punktową nad Bogdanem Czechem. Ten zaś, ma tyle samo punktów, co czwarty w klasyfikacji Robert Anioł (ATV Polska). Zadecydowała większa ilość lepszych miejsc. Dość słabo wypadł w tym roku Roman Eliasz - ubiegłoroczny triumfator tej klasy. 7 miejsce jest zdecydowanie poniżej jego możliwości, no ale gdy się nie kończy 5 rund, to na nic lepszego nie można liczyć. Niezły wynik osiągnęli także: piąty na koniec sezonu - Robert Giedronowicz i szósty - Mariusz Kręgiel. Obaj ATV Polska.


Podsumowanie

Mistrzostwa Europy i Mistrzostwa Polski rozegrane w Kielcach były zdecydowanie najlepszą imprezą enduro mijającego sezonu. Powinny otrzymać notę maksymalną. Jednak sabotaż dokonany w Parku Zamkniętym na motocyklach Pawła Szturomskiego i Jakuba Przygońskiego, kładzie się ponurym cieniem na świetnej organizacji tego rajdu.
Daruję sobie zatem ocenę tych zawodów.
Mając jednak na uwadze, że takie incydenty zdarzają się niezwykle rzadko, polecam wszystkim zawody organizowane przez kielecki okręg PZM i KTM Novi. Sprawni działacze i życzliwe środowisko pasjonatów off road gwarantują pełen profesjonalizm w przeprowadzeniu rajdu.

Frekwencja

Niestety spada. W 2004 w cyklu MP i Pucharu wystartowało około 235 zawodników. W 2005 - 211. W 2006 - 195. W tym sezonie jeździło tylko 156 rajdowców. Podane cyfry obejmują tylko motocyklistów, bez zawodników ścigających się na quadach. Jakiś powód takiego odpływu zawodników być musi.
Na pewno nie jest tym powodem jakość organizowanych zawodów. Oczywiście, że w sezonie trafi się jakiś rajd, który jest słabo zorganizowany, ale to są obecnie wyjątki. Zważywszy na to, co było kilka lat temu, możemy śmiało powiedzieć, że zawody w rajdach enduro od roku 2005 są organizowane na bardzo dobrym poziomie. W tym roku była bardzo dobra Złotoryja ( 28/30), cieniutkie, ale przecież nie z naszej winy, Brezno, bardzo przyzwoity rajd w Siemiatyczach (25/30), świetna Ostróda ( 26/30), nieco słabsze, choć lepsze niż w ostatnich latach, zawody w Brzozowie (23/30) i naprawdę doskonałe ME i MP w Kielcach. Wydaje się, że w Polsce, nawet przy bardzo małym dofinansowaniu ze strony PZM, udaje się organizować dobre rajdy. Tak więc jakość zawodów nie ma tu nic do rzeczy.
Słyszałem argumenty, że jest ciężko. No, rzeczywiście bywa, ale nie mitologizowałbym rajdów enduro jako super trudnych. Wydaje się, że wszystkie dyscypliny sportów motocyklowych off road są tak samo trudne technicznie. Może zawodnik enduro musi być najwszechstronniejszy, ale to raczej drobiazg. Dobry crosser pojedzie enduro z niezłym skutkiem. A co do wydolności, to trudny country cross potrafi zakatować bardziej niż niejeden rajd enduro. Mimo to, do country crossu amatorzy garną się niczym miś do ula.
Zatem, co?
Ja widzę to tak:
W ostatnich latach zwiększyła się ilość imprez motocyklowych. Oprócz wypchania kalendarza dużą ilością zawodów motocrossowych różnych szczebli, a czasem bez szczebli, oraz rajdów enduro, zostały dołożone zawody w country crossie. Tak naprawdę, zawodnik nie ma szansy pojechać wszystkich tych zawodów, bo:

- Starty kosztują.

- Każdy ma swoje życie osobiste, które nie lubi każdego weekendu spędzać na zawodach.

- Poszczególne dyscypliny sportów motocyklowych wymagają coraz bardziej wyspecjalizowanego treningu, oraz wyspecjalizowanego sprzętu, co jest tym bardziej widoczne, im wyższy poziom reprezentuje zawodnik.

Zatem zawodnik musi wybierać. No i znakomita większość zawodników wybiera dyscyplinę tańszą. Niestety enduro jest najdroższą, bo:

- Motocykl musi być zarejestrowany i przygotowany do rajdów, a specyfikacja takiej maszyny jest znacznie droższa niż standardowej crossówki. Pewnie, że można pojechać zarejestrowaną crossówką, ale tak naprawdę taki motorek pojedzie w rajdzie tylko dzięki uprzejmości panów z komisji technicznej. No i jak już delikwent tą crossówką wystartuje, a trafi na taki cięższy rajd, to może znienawidzieć enduro na całe życie. W tym roku, wśród zawodników jeżdżących cały cykl zawodów enduro, takim czystym crossem jeździł tylko Bastek Krywult i niestety ja sam. Ja jeździłem z biedy, bo na nową rajdówkę nie starczyło, a Bastek, bo pewnie nie robi mu to specjalnej różnicy. No, ale ile takich Krywultów ( chodzi mi o umiejętności) jeździ w Polsce? Za mało, zdecydowanie za mało.

- Rajdy są dwudniowe ( 3 noclegi, żywienie), wymagają przejechania około 400-500 km w dwa dni ( paliwo), wymagają opon rajdowych ( na crossowych nie można startować), które po jednym rajdzie są praktycznie tylko do treningu. No pewnie, gdy ktoś nie otwiera za bardzo gazu, to przejedzie i 3 rajdy na jednym komplecie, ale dla szybkiego zawodnika, to męczarnia. Udział w rajdzie wymaga sprawnie zorganizowanej logistyki, bo przecież trzeba dojechać na PKC, na próbę, a czasem podjąć zawodnika wraz motocyklem z trasy, gdy coś nie wyda.

Większość, jeżeli nie wszyscy młodzi zawodnicy, rozpoczynają szkolenie od toru motocrossowego. Tam też czują się najlepiej. Nie ma drzew, przeszkód, trasa znana na pamięć, bo wielokrotnie przejechana przed wyścigiem. Jedną oponką obleci się pół sezonu, a paliwa na zawodach spala się tyle, co w enduro na pół dnia. Poza tym, zawodnicy startujący w motocrossie zazwyczaj nie płacą wpisowego, za to odbierają nagrody pieniężne do 10 miejsca. Tak wygląda tabela wypłat w motocrossie:

Wypłaty za wyścig w zł (Mistrzostwa Polski)
Miejsce Młodzik 125 Junior kl.125 kl. pow.175
I
140
200
350
350
II
110
180
330
330
III
90
160
300
300
IV
80
140
250
250
V
70
130
220
220
VI
60
120
210
210
VII
50
110
190
190
VIII
40
90
170
170
IX
30
80
150
150
X
30
80
40
140
Razem
700
1290
2310
2310

Zawodnicy startujący w enduro płacą wpisowe 150 zł, a tabela wypłat wygląda tak:

ENDURO (klasy Junior,E1,E2,E3,Weteran,2K - wypłata w każdej klasie)
Wypłaty za rundę w zł
Miejsce do 10 zawodników w klasie, powyżej 10 zaw. Junior 50 do 10 zaw. Junior 50 powyżej 10
I
200
250
100
125
II
150
200
75
100
III
100
150
50
75
IV
70
100
-
50
V
-
70
-
-
Razem
520
770
225
350


Jak łatwo zauważyć, zawodnik enduro ponosi znacznie większe koszty startów, a odbiera, w ramach nagrody finansowej, znacznie mniej pieniędzy niż zawodnik motocrossu. Zważywszy na to, że co roku przybywa jakoś tak niewielu zawodników z licencją A i teraz muszą dokonać wyboru, gdzie startować, przestaje dziwić fakt coraz mniejszej frekwencji w MP Enduro. Daleki jestem od posądzania odpowiednich ciał kolegialnych PZM o dyskryminację którejś z dyscyplin sportów motocyklowych. Po prostu, organizacja zawodów enduro kosztuje więcej pieniędzy niż organizacja motocrossu. Pieniądze, na wsparcie organizacji zawodów wykłada PZM, statutowo zajmujący się rozwojem sportów motocyklowych w Polsce i wiedząc, że tych pieniędzy daje za mało, ogranicza wypłaty dla zawodników, oraz każe płacić wpisowe. Innymi słowy, widoczny, dotkliwy brak funduszy ogranicza możliwości organizacji zawodów ( cud, że są tak dobre), a co równie ważne, zniechęca zawodników do uprawiania enduro. Wraz z synem jeździmy enduro, bo lubimy te klimaty, ale, mówiąc szczerze, gdyby nie wsparcie naszego klubu, pewnie byśmy już sobie odpuścili. Zawodnicy nie mający wsparcia ze strony klubu, enduro po prostu nie jeżdżą. Dobrym przykładem jest KM Cross z Lublina, którego zawodnicy jeździli enduro od lat, a w tym roku, zabrakło ich ( nie licząc Darka Kamińskiego z kl.Weteran ) na trasach rajdów. Wystarczyło, że KM Cross przekierował swoje wysiłki i wsparcie zawodników na motocross.

Co dalej?
Nie jestem, oczywiście, w stanie podać pełnej recepty na odbudowę potencjału polskiego enduro. Przyjmuję wszak za pewnik stare powiedzenie, że jeżeli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o kasę. Wiem też, że siłę jakiejkolwiek dyscypliny sportu nie zbuduje się na pomocy udzielanej jej najlepszym zawodnikom. Siłę taką buduje poprzez ciężką pracę i spore nakłady finansowe na rzecz jak największego upowszechnienia danej dyscypliny. Oczywiście nie można mówić, że jakikolwiek sport motocyklowy stanie się sportem masowym, ale aby wychować dobrych rajdowców trzeba stworzyć bazę, z której można ich rekrutować. Tą bazą jest jak najliczniejsza grupa zawodników licencjonowanych. I na to przede wszystkim trzeba przeznaczać środki finansowe.
Warto także uświadomić sobie, o jakich kwotach mówimy. Dotychczas PZM przeznacza na organizację jednej eliminacji w rajdach enduro około 12 tys zł. Oznacza to, przy sześciu eliminacjach, kwotę 72 tys rocznie. Sadzę, że kwota dwa razy większa zadowoliłaby każdego organizatora i pozwoliła wypłacać nagrody, chociażby takie jak w motocrossie. Trzeba zrozumieć, że te pieniądze, które otrzymuje zawodnik, to tylko część, czasem niewielka, poniesionych przez niego nakładów. Rozumiem jednak, że władze PZM nie mają tych pieniędzy lub nie życzą sobie łożyć więcej na rozwój enduro z funduszy związku. Jeżeli tak, to niech osoby odpowiedzialne z GKSM wykonają pracę nad pozyskaniem sponsora cyklu enduro i kadry PZM. I, co równie ważne, niech środowisko będzie informowane o działaniach PZM. Chcemy, zatem znaleźć sponsora na 70-100 tys. rocznie. Jeżeli pójdziemy tą drogą, to na pewno wzrośnie frekwencja i jakość rywalizacji.
Nie widzę innych środków mogących przekonać zawodników licencjonowanych do startu.

Wszystkim, którzy doczytali do tego akapitu bardzo dziękuję za wytrwałość. Z uwagi na to, że w Polsce o rajdach enduro pisze tylko Michał Mikulski ze strony www.scigacz.pl oraz ja na stronie www.enduro.pl, poczułem się wywołany do tablicy obecną, nieciekawą sytuacją tej pięknej, choć trudnej dyscypliny sportów motocyklowych. Stąd te wywody.
Jednocześnie zwracam uwagę czytelników, że moje relacje nie są kompletną diagnozą sytuacji i nie podają również, tak sądzę, jedynego sposobu jej uzdrowienia. Podają najprostszy.

Kolejny sezon enduro dobiegł do końca. Jestem pewien, że następne będą równie ciekawe i emocjonujące.

Pozdrawiam kibiców, działaczy i kolegów zawodników.

Artur Łukasik
Enduro Obsession Team

Film z rajdu
Realizacja Renata Łukasik i Anna Wolska

Film z rajdu w Brzozowie 2007 - Operator kamery Renata Łukasik i Anna Wolska.wmv 40 MB

Zdjęcia z rajdu
Autor :
Paweł Błaszczak(foto pliki jpg kielce2007_1-65)
Anna Wolska(foto pliki jpg kielce2007_200-255)
Grzegorz Wesołowski(foto pliki jpg kielce2007_66-123,300-323)

fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska
fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska
fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska
fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska
fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska
fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska
fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska
fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska
fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska
fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Anna Wolska fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski
fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski
fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski
fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Anna Wolska
fot.Anna Wolska fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski
fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski
fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski
fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski
fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski
fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Anna Wolska fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski
fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski
fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski
fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Anna Wolska fot.Grzegorz Wesołowski fot.Anna Wolska
fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski