58 Świętokrzyski Rajd Enduro 2005 - XI i XII Runda Indywidualnych MP oraz XI i XII Runda Pucharu PZM w Rajdach Enduro - 3/4/09.2005

58 Świętokrzyski Rajd Enduro, czyli przygody w krainie "dzikiego" kibica.

Próba enduro fot. Paweł Błaszczak Kieleckie Towarzystwo Motorowe "NOVI" zorganizowało na zlecenie ZG PZM, XI i XII Rundę Mistrzostw Polski i Pucharu PZM w Motocyklowych Rajdach Enduro. Zawody odbyły się w pierwszy weekend wrześniowy, tj.3-4 września w Piekoszowie koło Kielc. Baza rajdu zlokalizowana jak rok temu, przy ul. Czarnowskiej 56. Teren ogrodzony, była woda, i punkt gastronomiczny, więc niczego nie brakowało. Kielczanie już nie raz udowodnili, ze potrafią robić bardzo dobre rajdy. Z tego terenu wywodziło się bardzo wielu znakomitych zawodników zapisanych w historii sportu motorowego w Polsce. Obecnie, najlepsi kielczanie jeżdżący w cyklu MP, to Michał Szuster, Łukasz Bartos i Grzegorz Chorodyński, którzy i tym razem nie zawiedli swoich sympatyków. Park maszyn fot. Grzegorz Wesołowski Na starcie pojawiło się równo 100 zawodników i jest to najmniejsza liczba uczestników, jaka pojawiła się w tym sezonie w cyklu MP i PPZM. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być wiele, ale warto by się zastanowić, czy obecna formuła startów nie powinna być nieco zmodyfikowana. W latach 2004 i 2005 obserwujemy znaczne podniesienie poziomu trudności organizowanych rajdów. Jest to zresztą zgodne z oczekiwaniami zawodników, a także z dobrze rozumianym interesem tego sportu. Wiadomo, że tylko wysoki poziom zawodów MP daje możliwość rozwoju sportowego, a tym samym jest gwarancją udanych startów naszych reprezentantów. Tym nie mniej ponad połowa uczestników każdych zawodów, to zawodnicy zgłoszeni do Pucharu PZM. Jasne, że mała część z nich to starzy wyjadacze, którzy jeżdżą nie gorzej niż MP, ale większość nie jest przygotowana do zwiększających się z roku na rok obciążeń na zawodach. Młody narybek enduro fot. Grzegorz Wesołowski To może powodować odpływ zawodników, a także zniechęcić tych, którzy myślą o starcie. Wydaje się sensownym, aby zawodnicy Pucharu mieli nieco większe ulgi niż dotychczas. To znaczy, że dla nich rajd powinien być łatwy. W praktyce oprócz mniejszej ilości pętli i znacznie luźniejszych czasów powinni omijać również objazdami te najtrudniejsze elementy trasy. W ten sposób, ci najlepsi z Pucharu, pewnie przejdą do MP, bo przecież nie będą uprawiać turystyki off road, a reszta będzie się bawić w nieco bezstresowe enduro, a że apetyt rośnie w miarę jedzenia, to pewnie i oni z czasem spróbują sił w MP. Poruszyłem ten temat, może nie, dlatego aby coś szybko zmienić, a dlatego aby usłyszeć inne opinie i pomysły mające umożliwić starty początkującym i zwiększyć liczbę uczestników cyklu. Opinie na ten temat proszę kierować na mój adres mailowy - lukasik@use.pl, a z pewnością przedstawię je w najbliższych relacjach. Próba enduro: zabezpieczenie i otaśmowanie tu nie będzie skrótów... fot. Grzegorz Wesołowski Wracam już do meritum. Zaraz po przyjeździe pojechaliśmy obejrzeć próby. Muszę przyznać, że już dawno nie widziałem tak profesjonalnie wytyczonych i otaśmowanych prób. Na każdym łuku wbite były, co najmniej 3 kołki, aby utrudnić przewrócenie ich przez rozpędzony motocykl. Właściwie były to koły, a nie kołki, odchylone jak należy, od trasy, aby zawodnik nie przebił sobie chłodnicy. Taśma wysoko, tak, aby utrudnić ewentualne skróty. W trakcie zawodów, tylko incydentalnie widziałem dwa lub trzy miejsca na próbach, gdzie kołki były przewrócone, ale trasa była niemal natychmiast odtwarzana. Obie próby były szerokie i bardzo ciekawie skonfigurowane. Z pewnością jest to zasługa Kierownika Zawodów p. Ryszarda Bracika, a słyszałem, że przy wytyczaniu prób brał udział p. Zbigniew Banasik, weteran polskich szlaków enduro. Po powrocie z prób, odstaliśmy nieco w Biurze Zawodów i po dość szczegółowej kontroli, zdaliśmy maszyny do Parku Zamkniętego. Zanocowaliśmy w jednym z wielu gospodarstw agroturystycznych, jakie można znaleźć w tej okolicy. Pełna informacja na temat możliwości noclegowych dla spragnionych Gór Świętokrzyskich żużlowników, znajduje się na stronie www.gok-piekoszow.pl . W sobotę o godzinie 10 ruszyli na trasę pierwsi zawodnicy. Przynajmniej połowa trasy prowadziła starymi, znanymi z Sześciodniówki lub MP, szlakami enduro. Asfaltu prawie nie było, za to było bardzo dużo gęstego lasu, gdzie zamiast korzeni, życie utrudniały mniejsze lub większe kamienie. Po starcie był odcinek wzdłuż torów kolejowych, mocno już wybity, ale można go było pojechać po podkładach, z boku torów, gdzie było równo jak na stole. Należało się tylko często oglądać za siebie, bo chociaż jeżdżą tam tylko 4 pociągi na dzień, to „strzeżonego Pan Bóg strzeże”. Po kolejnych kilku minutach dojeżdżaliśmy do próby cross. Długa, ponad 4 minutowa, z kilkoma nietrudnymi elementami, była dobrym wstępem do zawodów. Po wyjeździe z próby przekraczaliśmy obwodową Kielc i natychmiast wjeżdżaliśmy w las, gdzie robiło się nieco bardziej mokro i pojawiały się spore grupy kibiców. Błotko fot. Paweł Błaszczak Powodem były niewielkie błotka, jakie musieli pokonywać zawodnicy, i strome podjazdy włączone w trasę. Podjazdy te w poprzednich latach ( nawet podczas Mistrzostw Europy w 2003 ) były stromymi zjazdami, a zmiana ta ilustruje dobrze wzrost stopnia trudności rajdów. Jeden z podjazdów został wycofany z trasy już po pierwszym kółku, ale pozostałe, wcale nie łatwiejsze, utrudniały życie zawodnikom do końca rajdu. Właśnie tam, w tym pierwszym na trasie lesie i przy pierwszym podjeździe, działy się dość nieprzyjemne rzeczy. Otóż, jak to jest w zwyczaju kieleckiej publiczności, pojawili się przy błotkach dziwni panowie, ubrani w kamizelki organizatoropodobne, kierujący zawodników, ku uciesze licznej publiczności, w największe błoto, mimo, że dróg było, co najmniej kilka. Dla pewności, resztkami taśm odcięto inne trasy przejazdu. Większość zawodników jechała przez te błota licząc, że w razie wtopy, kibice pomogą. I, trzeba to uczciwie powiedzieć, pomagali. Ale na próżno chłopcy niszczyli swe maszyny w błocie, bo ci panowie, to byli przebierańcy ( casus wyłącznie kielecki) i w większości, z powodu nadużycia napojów wiadomych, słabo stojący na nogach. Błotko fot. Paweł Błaszczak W miarę trwania rajdu, sytuacja się pogarszała. Nadmierna konsumpcja piwa powodowała niczym nieuzasadnioną agresję słowną, a nawet fizyczną wobec zawodników, którzy znaleźli inną drogę. Były sytuacje, gdy zawodników spychano w błoto, a mnie samego próbowano ściągnąć z motocykla, gdy przejeżdżałem obok takiego właśnie pijanego "organizatora". Zgłosiłem ten wypadek na najbliższym PKP, gdzie zapewniono mnie, że ci "panowie" nie mają nic wspólnego z organizatorem rajdu. Zaraz po tym błotku był podjazd, gdzie niektórzy widzowie celowo, przy pomocy taśm, gałęzi, zawężali drogę wjazdu dla zawodników, do tej najmniej wygodnej oczywiście. Podjazd nie był jakoś przeogromnie trudny i większość zawodników go wjeżdżała, a jak ktoś stanął 2-3 metry przed szczytem, to kibice pomagali. Kto stanął niżej, musiał próbować jeszcze raz. Tym niemniej zawodnik napędzający się po kamieniach na ten podjazd, nie do końca panuje nad maszyną, która wymykając się spod kontroli może być zagrożeniem dla niebezpiecznie blisko stojących kibiców. Muszę przyznać, że zastanawiająca jest ta odmienność kieleckiej publiczności, która jako jedyna w Polsce, wydaje się czerpać radość z utrudniania życia zawodnikom, szczególnie żywiołowo reagując w przypadku niepowodzeń, sukces zaś zbywając zdawkowymi oklaskami. Liroy wiedział, co robił, gdy przeniósł się z Kielc do Gdyni, chociaż teksty jego piosenek pozostały niestety kieleckie. Błotko fot. Paweł Błaszczak Dalej był PKP i kolejny podjazd. Na trasie sporo było mniejszych lub większych podjazdów i zjazdów, a szczególnie uciążliwe było kamienisto-kamlotowe podłoże, powodujące ciągłą potrzebę wzmożonej uwagi. Brak koncentracji równał się upadkowi lub skrzywieniu felgi. Po PKC będącym w połowie pętli, trasa zmieniła swój charakter na kamienisto - szutrowy. Enduro test był zlokalizowany w Jeżynowie. Prowadził wokół jeziorka przy gospodarstwie. Tak zróżnicowanej nawierzchni na próbie jeszcze nigdy nie widziałem. Była twarda łąka, podmokła łąka, wciągający, prawie bagnisty czarnoziem, piasek leśny niczym pył, piasek plażowy. Były przejazdy przez wodę, utwardzone płytami betonowymi. Były też, ułożone w poprzek trasy, belki drewniane - a więc po raz pierwszy mieliśmy przeszkodę inną niż naturalna. Michał Szuster na enduro teście w Jeżynowie fot. Paweł Błaszczak Zupełnie jak na extreme testach, które mają również pojawić się w przyszłym sezonie w zawodach MP. Po teście był już dość prosty odcinek do bazy rajdu. I tak 4 razy pierwszego dnia i 3 razy w niedzielę. Puchar jechał o jedno kółko każdego dnia mniej. Organizator zastosował redukcję czasu w każdym kolejnym kółku, więc należało jechać coraz szybciej, a czasy były na tyle ciasne, że na PKC w ostatnim kółku przyjeżdżaliśmy 1-2 minuty przed czasem. W ostatnim kółku w niedzielę wjechałem na bazę w mojej minucie, a starałem się jechać naprawdę szybko. Rajd był trudny i wyczerpujący. Był też stosunkowo niebezpieczny, bo wzbijany przez motocykle kurz ograniczał znacznie widoczność. Jednym słowem prawdziwe enduro o skali trudności podobnej do rajdów o Mistrzostwo Europy organizowanych u nas w kraju.

Wyniki:
Mistrzostwa Polski
Młodzik
Zawody wygrał Sebastian Knoff (BKM) przed Rafałem Kiczko (KM Quercus) i Damianem Dymowskim (AB Płock). Dymowski, który w Kielcach jeździł najszybciej, zawalił ostatnią próbę wybierając zły tor jazdy przez błotko. Jeżdżąc pięćdziesiątką należy mocno uważać na ewentualne mokrości mogące zassać motorek. Zanim Damian wydostał się z błotnej koleiny, upłynęło sporo czasu, a konkurenci nie próżnowali. Tym sposobem walka o tytuł mistrza rozegra się w Ostródzie pomiędzy Dymowskim i Knoffem.

MP - klasa - E1
Paweł Szturomski w akcji Fot.Paweł Błaszczak Wygrał najlepszy polski zawodnik ubiegłego sezonu – Michał Szuster (MK Olsztyn). Drugie miejsce zajął, jeżdżący niezwykle skutecznie w tym sezonie, Paweł Szturomski(AP Głogów). Paweł od tego rajdu dysponuje nową maszyną marki Husquarna i widać, że jego współpraca z tym motorkiem przebiega bez zakłóceń. Szturomski jest w tej chwili najpoważniejszym kandydatem do tytułu w tej klasie. Złożyło się na to wiele przyczyn, również absencje najgroźniejszych konkurentów, ale najważniejszą przyczyną jest z pewnością zawodnicza solidność Pawła poparta bardzo szybką jazdą. Według mnie Szturomski jest idealnym zawodnikiem na długie i ciężkie imprezy, jak choćby sześciodniówki motocyklowe. Trzecie miejsce zajął Łukasz Kędzierski (AP w-wa) przed swoim bratem Karolem, który pojawił się po zaleczeniu kontuzji obojczyka. Karol pojechał doskonale, tak jakby nie miał żadnej przerwy na rekonwalescencję. Tych czterech jeźdźców stanowi ścisłą czołówkę tej klasy. Reszta zawodników będzie musiała się mocno postarać, aby im dorównać w przyszłym sezonie.

MP - klasa - E2
Łukasz Kurowski w akcji Fot.Paweł Błaszczak Łukasz Kurowski (MK Olsztyn) przed Markiem Przybyszem (AP Głogów) i Łukaszem Bartosem (AMK Red). Qurak jeździ w tym roku ciupinkę wolniej niż Szuster. Drugi dzień przegrał z nim tylko o 7 sekund na ponad 27 minutach prób. Na opisanym wyżej podjeździe na trasie, Kurowski, w jednym kółku, ze trzy razy zjeżdżał i podjeżdżał z niezwykłą łatwością. Robił to i dla frajdy, i dla kibiców. Właśnie w Łukaszu Kurowskim upatruję zawodnika, który wygra w tym roku klasyfikację generalną. Szanse na to ma również Marek Przybysz, ale musi pojechać naprawdę koncertowo ostatni rajd sezonu w Ostródzie.



MP - klasa - E3
Niezawodny Sebastian Krywult (BKM) znowu pokonał wszystkich rywali, co dla nikogo nie było niespodzianką. Jako drugi zameldował się, świetnie jeżdżący w tym sezonie, Paweł Świderski (AP W-wa), z zaszczytne trzecie miejsce otrzymał Błażej Gazda (KKM Kwidzyn). Właśnie ci trzej panowie podzielą się tytułami w tej klasie – nikt inny nie jest w stanie im zagrozić.

MP - klasa - Weteran
Kolejność taka jak w Ustrzykach; Grzegorz Chorodyński (KTM NOVI), Stanisław Grygiel (BKM) i Artur Łukasik (BKM). Z powodu awarii, nie ukończyłem pierwszego dnia, a drugiego wyłączył mnie ze skutecznej rywalizacji brak tylnego hamulca. Tym niemniej, moi koledzy byli w doskonałej dyspozycji, więc pewnie, niezależnie od przygód, niewiele mógłbym im zrobić. Zawody ukończył także na czwartym miejscu Darek Kamiński z Lublina.

MP - klasa - 2K
Wygrał, mający już w kieszeni pierwsze miejsce w klasie, Rafał Sonik (ATV Polska). Drugie miejsce zajął, z niewielką stratą, Radosław Sawicz (KTM NOVI), a trzecie Robert Nabrdalik (ATV Polska). Różnice czasu na próbach pomiędzy czołowymi zawodnikami tej klasy są stosunkowo niewielkie. Tytuł zdobywa ten, który potrafi dojechać jak najwięcej zawodów. Nie jest to wcale takie łatwe. Panowie traktorzyści mają, bowiem więcej przygód w lesie niż żużlownicy, a co za tym idzie, mają więcej okazji do uszkodzenia sprzętu. W tym roku, podobnie jak w poprzednim, premię za solidność i doświadczenie, zbierze Rafał Sonik.

W klasyfikacji zespołowej prowadzi BKM I (Krywult, Grygiel, Knoff) przed Racing Team M.Wróbel GasGas I i Automobilklub Polski AP I.

W klasyfikacji klubowej prowadzi KM CROSS z Lublina przed AP Warszawa i BKM Bielsko.

Puchar PZM
Puchar PZM - klasa - Młodzik  Młodzik Fot.Grzegorz Wesołowski Przemysław Bielecki (KTM NOVI) przed Patrykiem Bielcem (BKM) i Rafałem Bracikiem (KTM NOVI). Widać, że miejscowi zdominowali te zawody, a do sportu motorowego wchodzi najmłodsze pokolenie Bracików. Cóż dalej? Po staremu, nie dojechała Agata Augustyn (RTM Radom). Przy okazji dziękuję Agacie i jej ojcu za dowiezienie mnie na bazę rajdu pierwszego dnia. Nieco poniżej oczekiwań pojechała Aleksandra Ilkiewicz (ABŁ Łódzki), ale dalej prowadzi w tej klasie i mam nadzieję, że wygra. Trzeba wam wiedzieć, że Ola zamiast obchodzić w piątek próbę cross, obiegała ją bez specjalnego wysiłku. Nie są, więc jej straszne żadne trudy rajdów enduro.

Puchar PZM - klasa - E1
Wygrał Michał Bolmiński (KTM NOVI) przed Sebastianem Bakalarzem (BKM) i Michałem Płaskocińskim (KTM NOVI). Pierwsze miejsce ma praktycznie w kieszeni Sebastian Bakalarz, a z uwagi na to, że Wacław Skolarus przeniósł się już do MP, to kolega Bolmiński może z łatwością zająć drugie miejsce w sezonie.

Puchar PZM - klasa - E2 i E3
Pierwsze miejsce zajął Sławomir Kruszyński (Wisła Chełmno) przed Rafałem Adamusem i Marcinem Krugerem (Wisła Chełmno). Zwycięzca pierwszego dnia – Darek Duda (BKM), z uwagi na awarię skrzyni biegów, nie wystartował w niedzielę. Dalej jednak zachował szansę na pierwsze miejsce, o które będzie musiał stoczyć bój w Ostródzie ze Sławkiem Kruszyńskim.

Puchar PZM - klasa -Weteran
Weterani  Fot.Grzegorz Wesołowski Zbyszka Banasika (KM Self) wiele drzew na trasie pamiętało z czasów, gdy młodymi pędami dopiero były. Sam słyszałem, jak się pytały tych starszych, wyrośniętych, czy to ten sam Banasik, co im kiedyś, dawno życie darował i nie połamał młodych gałęzi swoim motocyklem. Tak, to ten sam – odpowiadały najstarsze. Więc i one oszczędziły pana Zbyszka, który dzięki temu rajd wygrał, wielu młodszych kolegów w polu pokonanych zostawiając. Tak to dobro, dobrem się wraca. Drugie miejsce zajął Witold Sikora (AM Krosno), a trzecie Jacek Dębski (ABŁ Łódzki). Coraz lepiej spisuje się kolega Stachoń-Tutoń (KM Cross), który w Piekoszowie zajął czwarte miejsce. Sprawę pierwszego miejsca załatwią po męsku w Ostródzie koledzy: Sikora i Dębski. Sikora jest jakby trochę szybszy, ale piaski to nie jego teren. Będzie na co popatrzeć.



Puchar PZM - klasa - 2K
Jacek Szymczak, Tomasz Kasprzak i Romuald Madziag – wszyscy ATV Polska – oto kolejność tej klasy. Rajdy w Ustrzykach i Piekoszowie były bardzo udane dla kolegów Szymczaka i Madziaga. Punkty zdobyte w tych 4 eliminacjach pozwoliły im zdobyć na tyle dużo przewagi nad resztą kolegów, że o pierwsze miejsce powalczą w pojedynku mano a mano. Miejsce – Ostróda. Broń – quad 2K. Zasady – Regulamin Sportu Motocyklowego PZM. Termin – 1/2 października 2005.

Puchar PZM - klasa - 4K
W mojej ulubionej klasie wszędołazów wygrał Robert Anioł (ATV) przed Witoldem Kłeczkiem (BKM) i Bogdanem Czechem (ATV). Quadzille z napędem na obie osie, nie miały w tym rajdzie zbyt wiele bagien i rzek do przebycia, ale walkę toczyły zażartą. Sprawa pierwszego miejsca jest jeszcze otwarta, a rajd w Ostródzie będzie na pewno bardziej przeprawowy niż ten w Piekoszowie.

W punktacji zawodników jeżdżących w ENDURO OBSESSION Training Group by Mirosław Kowalski zawody otrzymują:
- Trasa - 10 pkt
- Organizacja - 7 pkt
- Sędziowanie - 10 pkt
- Ocena ogólna - 27/30 . Nota - bardzo dobre

Zawody powinny otrzymać notę 30/30. Organizacja była naprawdę dobra, taka, do jakiej przyzwyczaili nas już działacze KTM NOVI. Niestety, powtarzające się ciągle w tym samym miejscu "wyczyny" kibiców, obciążają konto organizatora. Wszak do jego obowiązku należy zapewnienie bezpiecznego przejazdu dla zawodników. Wystarczy do tego 2-3 porządkowych koło błotka/podjazdu i patrol Policji Państwowej. Ostudzi to z pewnością rozpalone piwem głowy. Większość kieleckich kibiców to prawdziwi fani sportów motorowych, a pijane przygłupy szarpiące się z zawodnikami to po prostu niechlubny wyjątek. Dla tych kibiców, dla trudnej trasy i bardzo ciekawych prób, warto zawsze przyjechać do Kielc. Tutaj od lat jest bardzo dobra atmosfera dla enduro, tylko piwa czasem jakby za wiele...

Pozdrawiam i do zobaczenia w Ostródzie.

Artur Łukasik

Filmy z 58 Świętokrzyskiego Rajdu Enduro 2005
Realizacja: Renata Łukasik

Film z 58 Świętokrzyskiego Rajdu Enduro 2005 - podjazd - Operator kamery:Renata Łukasik  .wmv 16 MB Film z 58 Świętokrzyskiego Rajdu Enduro 2005 - błotko - kamery:Renata Łukasik .wmv 19,5 MB Film z 58 Świętokrzyskiego Rajdu Enduro 2005 - Quady - Operator kamery:Renata Łukasik  .wmv 19,5 MB

Zapraszamy do wymiany opinii

SZCZEGÓŁOWE WYNIKI Z RAJDU I KLASYFIKACJA INDYWIDUALNA

DOSTĘPNE NA STRONACH FIRMY ZUBIX OBSŁUGUJĄCEJ SYSTEMY OBLICZENIOWE I POMIAROWE NA RAJDACH ENDURO

Zdjęcia z rajdu

Autor: Paweł Błaszczak

fot.Grzegorz Wesołowski fot.Grzegorz Wesołowski fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak
fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak fot.Paweł Błaszczak Ktoś musi robić by odpocząć mógł ktoś ;) fot. Grzegorz Wesołowski