Na zdjęciu autor relacji Artur Łukasik fot.Paweł Błaszczak BIEDRUSKO 2004 III i IV runda IMP i Pucharu PZM w Rajdach Enduro - 24/25.04.2004
OKIEM WETERANA
Biedrusko - sukces czy klapa?

fot.Paweł Błaszczak W dniach 24 i 25 kwietnia zostały rozegrane na poligonie koło Biedruska III i IV edycja Mistrzostw Polski i Pucharu PZM w Rajdach Enduro. Zawody organizował Motoklub Unia Poznań na zlecenie ZG PZM. Kierownikiem zawodów był pan Wiktor Firlik, sędzią pan Krzysztof Howil, a kierownikiem trasy pan Krzysztof Dereń. Na zawody jechaliśmy bardzo zaciekawieni , wiedząc, że trasa będzie poprowadzona w bardzo wymagającym terenie. Na tym poligonie jeździły dużo cięższe maszyny niż nasze motocykle i zostawiły adekwatne do swej wagi ślady. Jazda na hopach poczołgowych jest dużym przeżyciem, a w przypadku braku rytmu i koordynacji kończy się wysiadką z motocykla. Uznanym mistrzem jazdy w takim terenie jest Wojciech Rencz z Głogowa, który tego typu warunki może mieć u siebie na co dzień. Jak życie pokazało inni zawodnicy z czołówki również radzili sobie bardzo dobrze ale niektórzy uczestnicy tych zawodów, w tym piszący te słowa, mieli mękę pańską starając się zdążyć na PKC.

fot.Paweł Błaszczak W piątek około godziny 13 przybyliśmy na poligon. Pogoda była piękna, słoneczna, tak więc wsiedliśmy na motocykle i obejrzeliśmy teren z bliska. Oczywiście nie wjeżdżaliśmy ani na próby ( które jeszcze nie były otaśmowane), ani na trasę ( inna sprawa, że nie widzieliśmy żadnych znaków). Nawierzchnia poligonu była wysuszona i bardzo twarda, a prognoza pogody mówiła o mającym nadejść deszczu. Z uwagi na to, że większa część próby zlokalizowanej przy bazie rajdu była poprowadzona na gliniastej nawierzchni, można było zacząć się bać. Po pewnym czasie organizatorzy zaczęli otaśmowywać próby, więc poszliśmy je obejrzeć. Ta oddalona od bazy rajdu o około 2 km ( oczywiście asfaltem) była wytyczona na piasku i przypominała do złudzenia próby jakie jeździmy w Siemiatyczach. Była niestety znacznie od nich krótsza, bo czas przejazdu zawodników z czołówki MP wynosił poniżej 90 sekund. Jest to zdecydowanie za krótko i myślę , że jest to również wbrew zaleceniom GKSM PZM. O żadnych 3 km długości ( jak stało w regulaminie rajdu) mowy być nie może, bo wtedy średnia prędkość zawodników wynosiłaby 120 km/h. Tak więc próba miała nie więcej niż 1,5 km długości. Druga próba tuż przy bazie rajdu nazwana cross test była nieco dłuższa, bo czas przejazdu wynosił około 120 do 140 sekund. Poprowadzona była poprzez różnie ulokowane koleiny poczołgowe, które zostały w wysuszonej na kamień twardej glinie. Zaraz po starcie była długa kilkusetmetrowa prosta, gdzie zawodnicy zapinali ostatni bieg w swoich wcale nie wolnych motocyklach. Łukasz MAJEWSKI fot.Paweł Błaszczak Połączenie prędkości i twardych , głębokich kolein wróżyło kłopoty. Szybko i bez problemów załatwiliśmy formalności i zdaliśmy motocykle. Nikt nie mierzył głośności ( może dlatego, że padał lekki deszczyk) i nikt specjalnie nie oglądał opon, tak więc kto uznał za stosowne, to przemycił się z oponami cross. Nota bene - wymóg stosowania opon enduro na poligonie wojskowym wydaje się co najmniej dyskusyjny. Start wyznaczony był na sobotę na godzinę 11 00. Całą noc padał deszcz ale z nastaniem poranka przestał. Trasa była momentami śliska ale nie nadmiernie. Ta ilość deszczu , która spadła w nocy była bardzo potrzebna. Pozwoliła zmiękczyć koleiny, co było szczególnie ważne na próbie cross i poprawiła przyczepność. Tym sposobem jazda stała się bezpieczniejsza no i nie kurzyło się na trasie. W sobotę było pochmurno ale nie padało, a w niedzielę wyjrzało nawet słoneczko. Tym samym pogoda na całe zawody była idealna - jak załatwili to organizatorzy pozostanie ich słodka tajemnicą ale widać , że mają świetne znajomości w najwyższych kręgach. Do zawodów zgłosiło się 53 zawodników MP i 68 zawodników Pucharu PZM, więc frekwencja całkiem wysoka - 121 uczestników.

fot.Paweł Błaszczak Trasa była podzielona na dwa odcinki czasowe. Zaraz po starcie wjeżdżaliśmy na próbę cross i potem dalej aż do PKC jechaliśmy w większości czołgowiskiem, czasem szerokim na kilkadziesiąt metrów. Większe i mniejsze hopy sprawiały sporo kłopotu zawodnikom mniej obytym z taką nawierzchnią ale trasę dało się przejechać w czasie wyznaczonym , czego dowiódł drugi dzień zawodów. Powstaje więc pytanie dlaczego 10 zawodników z MP i 31 z PP nie ukończyło pierwszego dnia zawodów ? Oprócz tego aż 61 zawodników zanotowało spóźnienia lub wypadło z limitu czasu. Tak czy inaczej kłopoty na trasie miało aż 102 na 121 zgłoszonych. Czyżby rzeź niewiniątek? Niestety odpowiedź jest znacznie bardziej prozaiczna. Oznakowanie trasy, a szczególnie pierwszego jej odcinka było fatalne. Znaków było mało , rozrzuconych w dużych od siebie odległościach i często sytuowanych w dziwnych, trudnych do zauważenia miejscach. Na szerokiej na kilkadziesiąt metrów trasie , gdzie można jechać po obu jej stronach, bardzo trudno jest dostrzec znak umieszczony gdzieś przy skręcie na drzewie. Tym bardziej, że prawie nie było powtórzeń znaków skrętu, a znak "zła droga" był tylko jeden i to na drugim odcinku trasy. Tym sposobem zdarzały się sytuacje, gdy zawodnicy zaraz po starcie mylili drogę ( znak był widoczny ale prowadził na łąkę) , przejeżdżali obok znaku i potem szukali dojazdu na pierwsza próbę. Gdy ja wystartowałem i zgodnie ze znakiem dojechałem na start do próby cross ( zabrało mi to 30 sekund) było tam 10 zawodników czekających na start. Zjechali się bowiem ci , którzy nieco pobłądzili. Tym sposobem traciliśmy kolejne minuty potrzebne na trasie. Wielu zawodników błądząc mijało PKP, czy też PKC, jeździło pod prąd lub przyjeżdżało na PKC z zupełnie innego kierunku niż prowadziły znaki. Wyglądało to momentami tak , jakby zamiast jednego , rozgrywane były dwa lub trzy rajdy jednocześnie. Tak więc rację miał Rafał Sonik, który podczas rozdania nagród, w bardzo wyważonych i oględnych słowach zwrócił uwagę organizatorom na fakt złego oznakowania trasy, które wręcz wyglądało na kpinę z zawodników. Rafał otrzymał brawa za swa wypowiedź, to znaczy, że zawodnicy podzielali jego opinię. Takich braw nie otrzymał Sędzia zawodów, który kilka minut później odniósł się do wypowiedzi Rafała Sonika. Przyznam się , że wypowiedź pana Sędziego napełniła mnie przerażeniem. Pan Sędzia nie jechał trasą, więc nie widział oznakowania. To jednak nie powstrzymało go przed odrzuceniem krytyki kolegi Sonika, a jako przykład podał kolegę Przemka Grabarza, który jako jedyny z 19 traktorzystów ukończył pierwszy dzień. Musiał bardzo wolno jechać, bo spóźnił pierwszy dzień o 32 minuty. Chyba nie szukał trasy ?A już użycie słowa " bałwan" na określenie zawodnika gubiącego trasę jest niegrzeczne i niestosowne w ustach pana Sędziego. A wystarczyło zwykłe "przepraszamy" i to nie od pana Sędziego, który wcale nie musiał zabierać głosu, a ze strony organizatorów. Ja jako człowiek niestety ponad 40 letni, dobrze pamiętam czasy, kiedy władza wiedziała lepiej jaka jest rzeczywistość niż społeczeństwo, które tej rzeczywistości doświadczało na co dzień. Ale te czasy, panie Sędzio chyba minęły, czyż nie ? Po PKC była druga próba - country. Krótkie to country ale było. Po wyjeździe z próby był dużo łatwiejszy , czasowo podobny do pierwszego odcinek, który wiódł do bazy rajdu i zamykał pętle. Tych jechaliśmy 4 w sobotę i 3 w niedzielę. Puchar jechał w sobotę i niedzielę po 3 pętle.

Popatrzmy na wyniki:

Mistrzostwa Polski kl. Młodzik Wygrał Bartosz Pawlik (KTM Novi) przed Tomaszem Jusiakiem (KM Cross) i Jakubem Piltek (KM Cross). Spóźnienia mocno przetasowały wyniki tej klasy, a rekordzistą 1 dnia był Rafał Kostecki ( AMK Drwęca), który zarobił aż 44 minuty pomagając wyciągać z błota jakiegoś pechowca. Postawa Rafała bardzo dżentelmeńska lecz z uwagi na wynik sportowy, nieco nierozważna. Widać potrzebę dodatkowego szkolenia w klubie z taktyki jazdy rajdowej.

Mistrzostwa Polski kl. 125 Michał Szuster fot.Paweł Błaszczak Wygrał fantastycznie jadący Michał Szuster ( KTM Novi) przed Maciejem Wróblem ( BKM Bielsko) i Łukaszem Kędzierskim ( AP W-wa). Kolega Szuster wygrał rajd w klasyfikacji generalnej, a jego czasy na próbach były naprawdę doskonałe. Taka dyspozycja może skutkować zdobyciem tytułu rajdowca nr1 na koniec sezonu. Ciekawą przygodę przeżył startujący w tej klasie Karol Mochocki (KTM Novi). W pierwszym dniu rajdu został potrącony na szybkim odcinku trasy przez spłoszoną sarnę, która wręcz wskoczyła na zawodnika. Karol oczywiście przewrócił się ale na szczęście oprócz potłuczeń żadnych innych obrażeń nie odniósł. Tym sposobem zapisał się w historii enduro w Polsce, bo zawodników którzy najechali zwierzynę na pewno kilku by się znalazło ale takich, których zwierzyna najechała, to oprócz Karola chyba nie ma.

Marek Przybysz fot.Paweł Błaszczak Mistrzostwa Polski kl.250 Tutaj nie było niespodzianek. Wygrał Marek Przybysz ( AP Głogów) ale tylko o niecałe 2 sekundy z dwóch dni przed Wojciechem Renczem (AP Głogów) i Mirosławem Kowalskim ( BKM Bielsko). Do rywalizacji włączył się Łukasz Bartos ( AMK Red Grodków), który może nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla kolegów Przybysza i Rencza ale może skutecznie konkurować z Mirkiem Kowalskim , tak jak zrobił to drugiego dnia. Pojawił się również Krzysztof Jarmuż ( Stryków), który swoje szlify motocyklowe zdobywał w motocrosie ale i w enduro potrafi otworzyć gaz czego dowodem jest 5 miejsce w klasie drugiego dnia.

Mistrzostwa Polski kl. p 250 Po raz drugi wygrał wyraźnie Jakub Przygoński ( AP W-wa) przed Piotrem Krasuskim ( AP Głogów) i Ryszardem Augustynem ( RTM Radom). Świetnie spisał się drugiego dnia Maciej Łoboz ( BKM Bielsko) zajmując druga pozycję. Maciek poważnie traktuje swoje obowiązki zawodnicze i jeździ coraz szybciej, co daje mu szanse na pudło w klasyfikacji końcowej sezonu.

Mistrzostwa Polski kl. Weteran Weterani MP na podium Pod nieobecność Grzegorza Chorodyńskiego ( niestety kontuzja) wygrał niezawodny Bogumił Wojtaszek ( MK Oborniki) przed Robertem Maliszewskim ( KM Cross) i piszącym te słowa Arturem Łukasikiem (BKM Bielsko). Trzeba przyznać, ze wszyscy zawodnicy startujący w tej klasie reprezentują bardzo wyrównany poziom i sprawa podziału miejsc na kolejnych zawodach pozostaje otwarta. No, może z wyjątkiem 1 miejsca, które pewnie znowu zajmie Wojtaszek. Aczkolwiek i on może znaleźć pogromcę w osobach np. Krzysztofa Serwina czy Zbigniewa Przybyły.

Mistrzostwa Polski kl. 2K Pierwsze miejsce zdobył Rafał Sonik przed Pawłem Sobczykiem i Krzysztofem Kania , wszyscy z ATV Polska. Kolega Sonik wygrał tylko o niecałe 15 sekund z 4 prób , a to oznacza przewodnik stada ATV musi popracować aby nie ugiąć się pod naporem młodzieży. Chyba, że będą oni tacy mili i zostawią jedynkę dla szefa. Ale na to nie wygląda.

Puchar PZM kl. Młodzik Wygrał Damian Dymowski (AMK Ziemi płockiej) przed Łukaszem Bembenikiem (SMK Krzeniów) i Mariuszem Serafinem (AP W-wa). W tej klasie wystartowały dwie dziewczyny: Agata Augustyn ( RTM Radom) i Aleksandra Ilkiewicz ( AK Łódzki). Na próbach robiły niezłe czasy jak chociażby drugi czas tej klasy na pierwszej próbie cross Agaty Augustyn.

Puchar PZM kl.125 Faworyt tej klasy Wacław Skolarus zajął dopiero 3 miejsce z dwóch dni łapiąc drugiego dnia aż 12 minut spóźnienia. Wyprzedzili go Maciej Strzeżek ( AP W-wa) i Dariusz Habrat (AK Małopolski). Zajmujący po dwóch rajdach 3 miejsce Przemysław Bielawski (AMK Drwęca) musiał zadowolić się w Biedrusku czwartym miejscem.

Puchar PZM kl.p.125 Wygrał Maciej Stolarski ( Off Road) przed Jarosławem Majchrzakiem ( KM Cross) i Piotrem Chrzanowskim ( niezrzeszony). Ogromny wpływ na wyniki tej klasy miały spóźnienia z pierwszego dnia i nie ukończenie rajdu w drugim dniu przez zwycięzcę pierwszego dnia Przemysława Zacholskiego ( niezrzeszony). No cóż takie jest enduro.

Puchar PZM kl.Weteran Andrzej BŁASZCZAK fot.Paweł Błaszczak Tutaj wygrał jadący pierwszy raz w tym sezonie Robert Dudzimski ( Szarak Sochaczew), którego czasy prób dałyby II m w kategorii Weteran MP. To bardzo dobrze świadczy o umiejętnościach kolegi Dudzimskiego. Drugie miejsce zajął Stanisław Grygiel ( BKM Bielsko), a trzecie wracający do dobrej formy Andrzej Błaszczak ( niezrzeszony). Warty odnotowania jest start Marka Ilkiewicza (niezrzeszony). Zawodnik ten wykazał się olbrzymim hartem ducha walcząc na trasie z przeciwnościami losu jak i niestety ze swoim motocyklem, którego prowadzenie sprawia mu wciąż nieco kłopotu. Postępy można jednak robić w każdym wieku i dlatego wierzę , że kolega Ilkiewicz będzie jeździł coraz lepiej, podobnie jak jego dzieci startujące w klasie Młodzik - Aleksandra i Wojtek.

Puchar PZM kl.2k Wygrał Przemysław Grabarz ( Stryków) przed Radosławem Sawiczem ( KTM Novi) i Przemysławem Nowackim ( ATV Polska).

Puchar PZM kl.4K Na pierwszych trzech miejscach uplasowali się zawodnicy ATV Polska. Zwyciężył Roman Eliasz przed Tomaszem Bartosiewiczem i Piotrem Czajkowskim. Nie ukończył zawodów Witold Kłeczek ( BKM Bielsko), który z pewnością będzie się liczył w klasyfikacji tej klasy.

Zawody były bardzo ciekawe lecz z uwagi na spaprane oznakowanie trasy uznajemy je jako nieudane. Następnym razem organizatorzy będą musieli nas długo przekonywać abyśmy ponownie zainwestowali i przyjechali na zawody do Biedruska.

W punktacji zawodników jeżdżących w MX Enduro Training Group by Mirosław Kowalski, zawody otrzymują:
- Trasa - 4 pkt
- Organizacja - 6 pkt
- Sędziowanie - 6 pkt
- Ocena ogólna - 16/30 . Nota - niedostateczny.

Warto przyjechać na takie tereny jak poligon w Biedrusku ale trzeba zwrócić uwagę kto jest organizatorem. Nie wszyscy to potrafią.
Do zobaczenia w Kielcach
Artur Łukasik

Zapraszamy do wymiany opinii

SZCZEGÓŁOWE WYNIKI Z RAJDU I KLASYFIKACJA INDYWIDUALNA

DOSTĘPNE NA STRONACH FIRMY ZUBIX OBSŁUGUJĄCEJ SYSTEMY OBLICZENIOWE I POMIAROWE NA RAJDACH ENDURO

Zdjęcia z rajdu
Autor: Paweł Błaszczak